Jednym z najważniejszych tematów rozmowy w podcaście „Fronty Wojny” była zapowiadana przez Ministerstwo Obrony Narodowej tzw. ustawa przedwojenna. Resort obrony przygotowuje ją wspólnie z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwem Cyfryzacji. Ma ona rozwiązać blisko 20 kluczowych problemów wojska i służb, które do tej pory wydawały się nie do przeskoczenia.
Chodzi między innymi o obrót informacjami niejawnymi oraz procedury zakupu sprzętu, które obecnie są tak skomplikowane, że nawet w stanie wojny minister musiałby przeprowadzać standardowe przetargi. Nowe regulacje dotyczą też możliwości użycia sił specjalnych na terenie kraju w czasie pokoju.
— Chcemy, aby w razie zagrożenia, na przykład atakiem terrorystycznym, jeden telefon ministra spraw wewnętrznych do ministra obrony uruchomił szybką ścieżkę skierowania naszej elitarnej jednostki GROM do działania na terenie kraju — mówi wiceminister.
Cezary Tomczyk nie gryzie się w język, opisując obecne realia: — W dzisiejszym świecie, gdy mamy wojnę w Ukrainie i ataki hybrydowe blokady administracyjne są absurdem. Wyobrażamy sobie sytuację, że w momencie kryzysu nagle trzeba by było zmieniać prawo, żeby dostosować je do tego, co się dzieje. A wiemy, że wojna to jest spektakl dynamiczny — podkreśla wiceszef MON.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Szorstka przyjaźń z prezydentem Nawrockim
W rozmowie nie zabrakło wątków politycznych, szczególnie w kontekście napiętej współpracy między rządem a prezydentem Karolem Nawrockim. Edyta Żemła zapytała, czy sprawa braku certyfikatu dostępu do informacji niejawnych szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Sławomira Cenckiewicza, jest przeszkodą w normalizacji tej współpracy.
Wiceszef MON podkreślił, że wszelkie decyzje w tej sprawie reguluje prawo. Dodał jednak, że kwestia ta nie może stać się polem rozgrywki politycznej, a już na pewno nie powinna rzutować na takie tematy, jak awanse dla funkcjonariuszy służb specjalnych na pierwszy stopień oficerski. Prezydent Nawrocki nadal nie podpisał listy awansowej dla funkcjonariuszy cywilnych i wojskowych służb, którzy przeszli szkolenie i powinni zostać podporucznikami.
— Prezydent Nawrocki popełnił fundamentalny błąd polityczny, odmawiając nominacji dla oficerów służb. Jeżeli głowa państwa, która jest również zwierzchnikiem sił zbrojnych, wysyła sygnał pod tytułem: „nie będziemy awansować chorążych na oficerów, wiedząc o tym, że ich podstawowym zadaniem jest łapanie szpiegów”, to znaczy, że szkodzi sobie również politycznie. Dzisiaj potrzebujemy normalizacji w stosunkach z Pałacem Prezydenckim w sprawach bezpieczeństwa — podkreślił Cezary Tomczyk.

Prezydent Karol Nawrocki i premier Donald TuskWojciech Stróżyk/REPORTER / East News
Wiceminister dodał, że jest przekonany o możliwości porozumienia: — Widziałem osobiste relacje między prezydentem a premierem, będąc z nimi w nocy 10 września [data ataku rosyjskich dronów na Polskę] i uważam, że w sprawach bezpieczeństwa naprawdę nie musi być różnic między nami, również jeżeli chodzi o działalność służb.
Dziennikarze zauważyli jednak, że różnice pomiędzy „małym” i „dużym” pałacem dość często prowadzą do ostrych spięć. — One wynikają z niezrozumienia — mówi Tomczyk. — Ekipa przy prezydencie jest nowa i czasami dość zaczepna. Tam jest pan Cenckiewicz i grupa polityków PiS-u, którzy mają tak mocno wdrukowany konflikt partyjny, że przenoszą go na sprawy państwowe.

Od lewej: Zbigniew Bogucki, Paweł Szefernaker, Adam Andruszkiewicz, Sławomir Cenckiewicz i Marcin PrzydaczPawel Wodzynski/East News / East News
Wiceszef MON bardzo mocno podkreślił, że prezydent jest o wszystkich sprawach informowany na bieżąco: — Tu wszystko jest na kwitach. Wojsko i służby tak działają, że wszystkie decyzje są spisane, mają pieczęć, datę. Wiadomo, kto i kiedy sporządził dokument, kiedy został on przesłany, kto go odebrał i kiedy przeczytał. Nie da się udowodnić rządowi, że prezydent o czymś nie został poinformowany. Takie twierdzenia to jest po prostu nieprawda.
Dronizacja: Polska goni świat
Sprawa dronów to jeden z najbardziej palących problemów polskiej armii. Cezary Tomczyk ujawnił, że pierwsze drony, kupione w grudniu na podstawie przyspieszonej ścieżki, zaczynają już trafiać do żołnierzy. — Wczoraj na przykład żołnierze GROM-u mówili, że już je dostali — powiedział wiceszef MON.
Marcin Wyrwał punktował jednak dotychczasowe porażki polskich zakładów zbrojeniowych, wspominając o spadających „Wizjerach”, niedokończonych „Orlikach” czy nieudanych testach amunicji krążącej „Dragonfly”. Minister Tomczyk przyznał, że wiele projektów w PGZ wymagało „podniesienia z podłogi”.
Resort obrony, jak ujawnił Tomczyk, zdecydował się na odważny krok — wyłączenie zakupów dronów spod prawa zamówień publicznych na rzecz testów wojskowych. — Jedną z pierwszych decyzji ministra obrony było to, żeby powstał Inspektorat Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia, żeby wreszcie powstała koncepcja i żebyśmy realnie zaczęli nasycać wojsko dronami.
Wiceminister zapowiedział także budowę „serca dronizacji” w 21. Brygadzie Kawalerii Powietrznej w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie już powstanie laboratorium dronowe i poligon doświadczalny dla tych maszyn.
Lotnictwo i Marynarka Wojenna — priorytety na trudny rok
Choć drony zdominowały rozmowę, Tomczyk nakreślił szerszy obraz modernizacji. Kluczowym elementem ma być „Tarcza Wschód”, której budżet ma wzrosnąć w sposób „fundamentalny”. Zapowiedziano też projekt „San”, wzmacniający ochronę przed atakami dronów.
W kwestii programu „Orka” (zakup okrętów podwodnych do Szwedów) wiceminister zdradził konkretną datę: — Przewidujemy, że umowa już docelowa na zakup okrętów podwodnych zostanie podpisana w okolicach czerwca 2026 r.
Dopytywany o odległy termin, odparł stanowczo: — Negocjacje trwają. Ale my będziemy bezwzględni. Sprawy, które zostały zadeklarowane przez naszego szwedzkiego partnera, muszą być dotrzymane. Oczekujemy inwestycji w polski przemysł stoczniowy oraz pełnego serwisowania okrętów. Naprawdę lepiej miesiąc, dwa poczekać, a mieć to na papierze.

Minister obrony Szwecji Pal Jonson i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podpisują porozumienie w sprawie pozyskania okrętów podwodnych w programie ORKA (17.12.2025 r.)Dawid Wolski/East News / East News
Wiceminister wskazał też na wagę posiadania narodowych systemów zarządzania walką: — Na szczęście w tym zakresie mamy własne rozwiązania, takie jak Topaz. Prawie żaden kraj nie ma takiego narodowego systemu. To, że nasza armia je ma, daje nam przewagę o tyle, że nikt czerwonym guzikiem nie wyłączy naszego sprzętu.
Cała rozmowa we „Frontach Wojny” rysuje obraz resortu, który mimo politycznych tarć próbuje nadrobić lata zapóźnień, stawiając na szybkość i technologiczną suwerenność.