Amerykański politolog Ian Bremmer w wywiadzie na łamach włoskiego dziennika „La Repubblica” w niedzielę skomentował zapowiedzi Donalda Trumpa, że nałoży 10 proc. cła na te państwa europejskie, które wysłały na Grenlandię niewielkie grupy żołnierzy.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

„Ogromnie głupie jest takie podnoszenie poziomu konfliktu z zaprzyjaźnionymi państwami. Dania, Francja, Niemcy i inne ukarane kraje za wsparcie dla Grenlandii to poważni sojusznicy Stanów Zjednoczonych. Trump myśli, że w ten sposób przekona do zrobienia kroku wstecz, żeby nie mieć problemów z nimi” — stwierdził Bremmer, który zajmuje się globalnym ryzykiem politycznym.

  • Dlaczego Donald Trump chce Grenlandii?
  • Czego dotyczyły groźby Trumpa?
  • Jak na groźby Trumpa zareagował Ian Bremmer?
  • Co sądzi Bremmer o relacjach USA z Europą?

Dodał, że ostatecznie „Stany Zjednoczone wyjdą z tego w kawałkach”. „Stanie się niewiarygodnym elementem sojuszu oznacza przekształcenie geopolityki w prawo dżungli. Trump jest przekonany, że najsilniejsi mogą robić, co chcą. Jednak mimo amerykańskiej potęgi, to nie on jest najsilniejszy, lecz Xi Jinping” — ostrzegł.

„Poza tym cokolwiek Trump zamierza zrobić, to za cztery lata nie będzie już w Białym Domu. Jego postawa już teraz popycha wiele krajów w ramiona Pekinu. Spójrzcie na Kanadyjczyka Marka Carneya, który właśnie zawarł z Chinami porozumienie dotyczące soi i samochodów„— stwierdził Bremmer mówiąc o premierze Kanady.

Dlatego Donald Trump chce mieć Grenlandię? „Ego i starość”

Światowej sławy ekspert był pytany o to, dlaczego Donald Trump chce Grenlandii za wszelką cenę. „Ego i starość, a na pewno nie konieczność. Gdyby Stany Zjednoczone naprawdę potrzebowały Grenlandii, Trumpowi wystarczyłoby podnieść słuchawkę i dogadać się z duńską premier. Prawda jest taka, że w Waszyngtonie my Amerykanie nawet nie próbowaliśmy negocjować z ministrami z Danii i Grenlandii. Jedynym planem jest podbijanie stawki wobec wszystkiego, co zostanie zaoferowane” — odpowiedział.

Protest Grenlandczyków w NuukALESSANDRO RAMPAZZO/AFP/East News / East News

Protest Grenlandczyków w Nuuk

Zdaniem Bremmera Donald Trump „czuje pilną potrzebę dokończenia tego, co sobie postanowił i chce zostawiać swoje nazwisko w różnych miejscach, tak jak zrobił to już z budynkami w Nowym Jorku czy z Kennedy Center w Waszyngtonie”.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald TrumpSHAWN THEW / PAP

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump

„Miesiąc temu Grenlandia nie była takim priorytetem, jak jest dziś. Jednak sukces wenezuelski dodał Trumpowi nowej energii. Uwierzył, że może wykorzystać amerykańską potęgę, by zmieniać losy każdego słabszego państwa” — odparł Ian Bremmer. Służby USA pojmały dyktatora Nicolasa Maduro i przewiozły go do aresztu w Nowym Jorku.

„Wenezuela była pierwszym trofeum. Teraz chce Kuby i Grenlandii. Dlatego ta lodowa wyspa stała się ważniejsza niż NATO, Ukraina, Tajwan i jakakolwiek inna kwestia, która historycznie angażowała rządy Stanów Zjednoczonych. Nie chce jej ze względu na kwestię strategicznego odstraszania ani o rzadkie surowce w jej podłożu. Poszerzenie amerykańskiej strefy wpływów to stronica historii, na której chce zapisać swoje nazwisko”— ocenił amerykański politolog.

Donald Trump chce przejąć Grenlandię. Teraz grozi sojusznikom

Prezydent Donald Trump regularnie wypowiadał się w ostatnich tygodniach o konieczności przejęcia przez USA Grenlandii, należącej formalnie do Danii. Wyraził opinię, że jeśli Stany Zjednoczone nie przejmą kontroli nad wyspą, zrobią to Chiny albo Rosja. Odrzucał przy tym inne rozwiązania, takie jak zwiększenie tam obecności żołnierzy USA i proponowaną przez Niemcy misję państw NATO. Stwierdził ponadto, że USA mogą być zmuszone do „wyboru” między Grenlandią a NATO.

W sobotę amerykański prezydent zapowiedział, że nałoży 10 proc. cła na osiem państw europejskich: Danię, Norwegię, Szwecję, Francję, Niemcy, Holandię, Finlandię i Wielką Brytanię, za to, że te wysłały na Grenlandię niewielkie grupy żołnierzy. Mają oni wziąć udział w kierowanych przez Danię ćwiczeniach „Arctic Endurance”.