Jednocześnie odrzucał alternatywne scenariusze, takie jak wzmocnienie obecności wojsk USA na Grenlandii. W wywiadzie udzielonym niedawno „New York Timesowi” posunął się jeszcze dalej, sugerując, że Waszyngton może stanąć przed koniecznością strategicznego „wyboru” między utrzymaniem Grenlandii a dalszym zaangażowaniem w NATO.
Pod koniec grudnia Agencja Reutera poinformowała, że Pentagon miał przekazać europejskim dyplomatom oczekiwanie, by do 2027 r. Europa przejęła większość konwencjonalnych zdolności obronnych NATO. W europejskich stolicach odczytywane jest to jako kolejny sygnał, że Waszyngton chce ograniczać własny ciężar w Sojuszu, a polityczne koszty takiej zmiany przerzucić na partnerów.
Tymczasem Kreml z uwagą przygląda się Europie i wspieraniu Ukrainy. — Rosja nie zamierza walczyć z krajami europejskimi, ale jeśli Europa rozpocznie wojnę, Rosja jest gotowa już teraz — odgrażał się na początku grudnia na forum gospodarczym w Rosji Władimir Putin.
Ale czy europejskie kraje Sojuszu są gotowe na potencjalne starcie z Rosją? Zacznijmy od bolączek, z którymi mierzą się europejskie państwa.
„W obecnej sytuacji Sojusz w dużym stopniu polega na Stanach Zjednoczonych w zakresie kluczowych zdolności, takich jak wywiad operacyjny, tankowanie powietrze-powietrze, obrona przeciwrakietowa i wiele innych. Brak tych amerykańskich aktywów ujawniłby luki w architekturze obronnej NATO, kwestionując jego zdolność do podtrzymania walki w dłuższej perspektywie” — przekonywał we wrześniu 2024 r. George Allison dziennikarz i analityk wojskowy, związany z dziennikiem „The Telegraph”.
„Dziesiątki typów uzbrojenia”
Fragmentacja europejskiego przemysłu obronnego jest jednym z kluczowych problemów, na który z kolei zwracają uwagę analitycy londyńskiego think tanku Centre for European Reform (CER). Raport ze stycznia 2025 r. podkreśla, że mimo bezprecedensowego wzrostu wydatków wojskowych po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, Europa wciąż nie potrafi przełożyć pieniędzy na realną, spójną zdolność bojową. Powodem jest fakt, że decyzje zakupowe i produkcyjne pozostają w dużej mierze domeną państw narodowych, a nie wspólnej strategii europejskiej.
Każde z państw Unii Europejskiej planuje modernizację swoich sił zbrojnych osobno, według własnych standardów i harmonogramów. W praktyce oznacza to mnożenie podobnych projektów, brak kompatybilności sprzętu oraz utratę efektu skali, który mógłby znacząco obniżyć koszty. CER wskazuje, że europejskie armie używają dziesiątek różnych typów systemów uzbrojenia w tych samych kategoriach, co utrudnia wspólne operacje, logistykę i serwisowanie sprzętu w warunkach kryzysowych.
Raport zwraca uwagę, że europejski przemysł obronny wciąż funkcjonuje głównie w ramach narodowych „ekosystemów”. Duże koncerny są silnie powiązane z rządami swoich państw, a kontrakty często służą nie tylko celom wojskowym, ale także politycznym i gospodarczym. W efekcie współpraca transgraniczna pozostaje ograniczona, a wspólne programy — takie jak nowe czołgi czy samoloty bojowe — napotykają opóźnienia, wzrost kosztów i spory między partnerami.
CER podkreśla również, że rozdrobnienie przemysłu osłabia zdolność Europy do szybkiego zwiększenia produkcji w czasie wojny. Wojna w Ukrainie pokazała, jak kluczowe są zapasy amunicji, zdolności produkcyjne i sprawne łańcuchy dostaw. Tymczasem europejskie fabryki często produkują krótkimi seriami, pod konkretne narodowe zamówienia, bez gwarancji długoterminowych kontraktów. To zniechęca przemysł do inwestycji i utrudnia szybkie przejście na tryb wojenny.
Autorzy raportu zauważają także, że fragmentacja pogłębia zależność Europy od dostawców spoza UE, zwłaszcza ze Stanów Zjednoczonych. Zakupy amerykańskiego sprzętu bywają szybkie i politycznie wygodne, ale w dłuższej perspektywie utrwalają rozbicie europejskiej bazy przemysłowej i ograniczają rozwój wspólnych technologii.
Potęga nuklearna
Na pewno Rosja, zdecydowanie góruje nad państwami europejskimi, jeśli chodzi o potencjał nuklearny. Łącznie Moskwa dysponuje 5 tys. 459 głowicami nuklearnymi. Spośród nich 1 tys. 718 pozostaje w stałej gotowości bojowej i jest rozmieszczonych operacyjnie, co stanowi realny trzon odstraszania. Kolejne 2 tys. 591 głowic znajduje się w magazynach — mogą zostać przywrócone do użycia, jeśli zapadnie taka decyzja polityczna i wojskowa. Do tego dochodzi 1 tys. 150 głowic formalnie wycofanych z arsenału, czekających na demontaż.
Dla porównania potencjał nuklearny europejskich państw jest nieporównywalnie mniejszy. Wielka Brytania dysponuje arsenałem liczącym około 225 głowic jądrowych, opartym wyłącznie o międzykontynentalne pociski balistyczne Trident II wystrzeliwane z okrętów podwodnych. Francja posiada około 290 głowic, rozmieszczonych zarówno na okrętach podwodnych, jak i w lotnictwie strategicznym.
Mocne strony Europy
Przejdźmy teraz do mocnych stron europejskiej części NATO. Po pierwsze, liczba żołnierzy. Rosja dysponuje 1,32 mln żołnierzy w służbie czynnej, co czyni ją największą pojedynczą armią w Europie. Jednak porównanie tego potencjału z łączną liczbą żołnierzy państw NATO bez udziału Stanów Zjednoczonych nie wychodzi dla Moskwy korzystnie.
Europejscy członkowie Sojuszu utrzymują łącznie około 2,11 mln żołnierzy, a więc wyraźnie więcej niż Rosja. Trzon tego potencjału tworzą największe armie Sojuszu: Turcja (355 tys.), Polska (ponad 202 tys.), Francja (200 tys.), Wielka Brytania (blisko 185 tys.), Niemcy (ponad 181 tys.) oraz Włochy (165 tys.).
Trzeba tu jednak podkreślić, że przewaga liczebna europejskiego NATO nie przekłada się automatycznie na przewagę doświadczenia bojowego. Rosyjskie siły zbrojne od prawie czterech lat prowadzą wojnę z Ukrainą, co oznacza, że znaczna część ich personelu — zwłaszcza w wojskach lądowych, artylerii i jednostkach dronowych — posiada doświadczenie frontowe, zdobyte w realnych warunkach walki. Dla większości armii europejskich takie doświadczenie pozostaje ograniczone do ćwiczeń.
Wydatki na wojsko
Kolejna kwestia to wydatki na wojsko. Według danych Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI) Rosja zwiększała wydatki na wojsko wraz z eskalacją wojny. W 2021 r. budżet militarny wyniósł ok. 66 mld dol. (ok. 237 mld zł). Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji w 2022 r. nakłady jeszcze mocniej rosły — w 2024 r. sięgnęły ok. 149 mld dol. (ok. 535 mld zł). Według najnowszych planów budżetowych na 2025 r. Rosja może przeznaczyć na wojsko nawet ok. 198 mld dol. (ok. 712 mld zł).
Europejska część NATO oraz Kanada również wyraźnie zwiększyła wydatki obronne, choć proces ten miał charakter bardziej stopniowy niż w Rosji. Jeszcze na początku minionej dekady łączne nakłady wynosiły ok. 289 mld dol. (ok. 1,04 bln zł) i przez kilka lat utrzymywały się w przedziale 250–300 mld dol. (ok. 900 mld — 1,08 bln zł).
Po 2022 r. tempo wzrostu znacząco przyspieszyło. Wydatki wzrosły z 301,7 mld dol. (ok. 1,09 bln zł) do 358,7 mld dol. (ok. 1,29 bln zł), a następnie do 418,6 mld dol. (ok. 1,51 bln zł). Najnowsze dane pokazują dalszy skok — 516,5 mld dol. (ok. 1,86 bln zł) oraz 608 mld dol., czyli około 2,19 bln zł.
Potęga Europy
Jeśli chodzi o sprzęt wojskowy, to dokładnie opisał go raport The Military Balance 2025 przygotowany przez brytyjski think-tank International Institute for Strategic Studies.
„Podczas gdy Rosja dysponuje jednym, wyraźnie przestarzałym lotniskowcem, sama Wielka Brytania utrzymuje dwa nowoczesne okręty tej klasy, zdolne do operowania myśliwcami piątej generacji F-35B. Francja, Włochy i Hiszpania również posiadają lotniskowce lub okręty desantowe i śmigłowcowce przystosowane do przenoszenia samolotów bojowych” — czytamy w raporcie, którego treść przytacza CNN.

Samolot F-35BJaroslav Ozana / PAP
Równie istotny jest potencjał lotniczy. Łącznie państwa NATO w Europie — bez udziału USA — dysponują około dwoma tysiącami myśliwców i samolotów uderzeniowych. W tej liczbie coraz większy udział mają maszyny piątej generacji F-35, wprowadzane do służby m.in. przez Wielką Brytanię, Włochy, Norwegię, Holandię, Danię i Polskę. The Military Balance 2025 wskazuje, że proces modernizacji lotnictwa w Europie przyspieszył wyraźnie po 2022 r., a interoperacyjność w ramach NATO stała się jednym z głównych priorytetów.
Na lądzie Europa również nie jest pozbawiona realnej siły. Wojska państw NATO dysponują nowoczesnymi czołgami, takimi jak Leopard 2 czy Challenger 2, które zostały już sprawdzone w warunkach bojowych w Ukrainie.
Istotnym atutem pozostają także precyzyjne środki rażenia dalekiego zasięgu. Europejskie państwa NATO mają do dyspozycji zaawansowane pociski manewrujące, takie jak francusko-brytyjskie SCALP/Storm Shadow, których skuteczność została potwierdzona w realnych warunkach wojny. Raport wskazuje, że doświadczenia z Ukrainy przywróciły tym systemom centralne miejsce w planowaniu operacyjnym europejskich armii.