• Katastrofa dwóch pociągów w Hiszpanii. Co najmniej 39 osób zginęło, a ponad 150 zostało rannych; 
  • Nie ustalono, dlaczego doszło do katastrofy. Michał Szymajda z portalu Love Peace Trains mówił w TOK FM, że na ten moment nie wyklucza się nawet ataku terrorystycznego”.

W wyniku wykolejenia się dwóch pociągów w niedzielę w prowincji Kordoba w Andaluzji, którymi łącznie podróżowało około 500 osób, śmierć poniosło co najmniej 39 podróżnych. Władze ostrzegają, że liczba ta może wzrosnąć, ponieważ jest wielu rannych, w tym w ciężkim stanie. Jak powiedział rzecznik MSZ Maciej Wewiór, nie ma informacji, „by ucierpieli polscy obywatele”. 

Przyczyny tragedii są wciąż badane.

– Na razie wiadomo tyle, że jeden z pociągów nie zderzył się, lecz prawdopodobnym spotkał się w jaki sposób czy to na uszkodzonej infrastrukturze, czy też otarł się o drugi pociąg dużych prędkości. Skończyło się to wykolejeniem obu tych składów na linii kolejowej, na której można jechać z prędkością 250 km na godzinę – mówił w TOK FM Michał Szymajda z portalu Love Peace Trains.   

Jak od razu dodał, prawdopodobnie prędkość jednego z tych pociągów była jednak nieco mniejsza, a drugi skład w ogóle się zatrzymał. Ale część wagonów została kompletnie zniszczona. 

„Nie wyklucza się nawet ataku terrorystycznego”

Jak zauważył też gość „TOK 360”, choć w hiszpańskiej Andaluzji infrastruktura została ostatnio przebudowana, co powinno być gwarancją zapobiegania tego rodzaju katastrofom, to najbardziej prawdopodobnych jest kilka scenariuszy. 

– W pierwszych niepotwierdzonych informacjach z mediów w Hiszpanii pojawiają się głosy, że maszyniści zgłosili niewielki ubytek torów lub coś, co powodowało drgania składów, ale nie zostało to przez kilka dni „załatwione” przez hiszpańskiego zarządcę infrastruktury. Ale nie wyklucza się na tę chwilę nawet ataku terrorystycznego, czyli próby wysadzenia, tym bardziej, że  infrastrukturę dużej prędkości buduje się z najwyższymi standardami bezpieczeństwa – zwrócił uwagę Michał Szymajda. 

Rozmówca Wojciecha Muzala przypomniał, że hiszpańska infrastruktura ma jednak problemy z awaryjnością. Przypomniał w tym kontekście sytuację z 2011 roku, kiedy zginęło ok. 80 osób, po tym, jak pociąg dużej prędkości wykoleił się na łuku na północno-zachodnim krańcu kraju.  

– W październiku z kolei mieliśmy sytuację, kiedy pociąg dużych prędkości wykoleił się w tunelu w Madrycie. Wtedy mówiło się o cudzie, że nie doszło do katastrofy na dużą skalę – dopowiedział. 

Dopytywany, z czego wynikają te zaniedbania, odpowiedział krótko: „Tak naprawdę trudno powiedzieć, ale nie mam najlepszego zdania o kolei hiszpańskiej”.  – O ile uważam, że wielkie wrażenie robi system kolei dużych prędkości, to w pozostałej części kraju kolej ma wiele problemów i wiele linii kolejowych jest w złym stanie. Akurat nie ta linia kolejowa – podkreślił.  

Jak zwrócił także uwagę ekspert z portalu Love Peace Trains, „możliwa jest też awaria zwrotnicy”. 

– Pierwsze poszlaki wskazują na to, że coś niedobrego stało się z infrastrukturą kolejową. Jeżeli chodzi o tabor, to jeden pociąg miał  26 lat, ale był w bardzo dobrym stanie technicznym, drugi z kolei był niemal nowy – podsumował w TOK FM. 

Źródło: TOK FM, PAP