Według ustaleń „Gazety Wyborczej”, europejscy dyplomaci podkreślają, że nowa sieć sojuszy nie jest zabezpieczeniem na wypadek rozpadu NATO, a sposobem na zwiększenie odpowiedzialności Europy za własne bezpieczeństwo, czego oczekuje prezydent USA Donald Trump.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

— W ten sposób wzmacniamy NATO od środka, bierzemy na siebie więcej odpowiedzialności za bezpieczeństwo w Europie. Tego właśnie oczekuje od nas prezydent Donald Trump — mówią rozmówcy dziennika.

Przejęcie władzy w Stanach Zjednoczonych przez Trumpa oraz jego deklaracje dotyczące ograniczenia amerykańskiego zaangażowania w NATO przyspieszyły prace nad nowymi porozumieniami. Nie bez znaczenia jest też sprawa Grenlandii, którą Trump zamierza przyłączyć do USA mimo sprzeciwu Europy. Wśród europejskich liderów pojawia się obawa, że na wsparciu Stanów Zjednoczonych nie można już całkowicie polegać.

Dwa nowe traktaty obronne

Jak dowiedziała się „Gazeta Wyborcza” z kręgów rządowych, prawdopodobnie jeszcze w lutym ma zostać podpisany analogiczny do polsko-francuskiego traktat łączący Polskę i Wielką Brytanię. W czerwcu natomiast nowy traktat mają podpisać premier Donald Tusk i kanclerz Niemiec Friedrich Merz. Oba porozumienia będą mieć charakter obronny.

Jak przypomina gazeta, w polsko-francuskim znajduje się zapis mówiący o tym, że „w przypadku napaści zbrojnej na ich terytorium Strony udzielają sobie nawzajem pomocy, w tym przy zastosowaniu środków wojskowych”. Wskazano jednocześnie, że „pomoc oraz wsparcie będą realizowane stosownie do zobowiązań, jakie wynikają z artykułu 5. Traktatu Północnoatlantyckiego i artykułu 42., ustępu 7. Traktatu o Unii Europejskiej”.

Nowy traktat z Niemcami ma nie tylko wzmacniać współpracę w zakresie obronności, ale także zacieśniać relacje między przemysłami zbrojeniowymi obu krajów. — W ten sposób powstaje NATO w NATO. Na wszelki wypadek — mówi europejski dyplomata w rozmowie z „GW”.