Pozycja Roberta Lewandowskiego w FC Barcelonie jest coraz słabsza. Nasz napastnik coraz rzadziej znajduje się w wyjściowym składzie, desygnowanym przez Hansiego Flicka. Taka sytuacja miała miejsce m.in. w niedzielnym meczu ligowym z Realem Sociedad (1:2). Polak wszedł na murawę w 62. minucie, zajmując miejsce Ferrana Torresa.
Niemiecki „Bild” przyjrzał się sytuacji 37-latka i przekazał ciekawe ustalenia. „To nie zdarzyło się Lewandowskiemu od 180 miesięcy” – czytamy już w tytule. Dziennik podkreślił, że właśnie tyle czasu minęło, odkąd Lewandowski po raz piąty z rzędu nie pojawił się w wyjściowej „jedenastce” w meczu ligowym.
ZOBACZ WIDEO: Grzegorz Krychowiak znów w podróży. Zobaczył „Wrota Piekieł”
W tym kontekście wspomniano początki międzynarodowej kariery kapitana reprezentacji Polski. Konkretnie rok 2010, kiedy nasz napastnik przeniósł się z Lecha Poznań do Borussii Dortmund za sumę prawie pięciu mln euro. W pierwszym sezonie w Bundeslidze początkowo zaczynał spotkania na ławce, zanim zadebiutował w podstawowym składzie w grudniu 2010 r.
Wówczas Lewandowski zaczął budować swoją legendę, co kontynuował później w Bayernie Monachium. Od tego momentu minęło już jednak 180 miesięcy, czyli 15 lat i teraz 37-latek ponownie musi czekać na swoje okazje. A tych jest coraz mniej, przez co plotki o jego odejściu z Barcelony nabierają na sile.
Tegoroczny sezon dla Lewandowskiego nie należy do najłatwiejszych. Pomimo dobrej formy i dziewięciu bramek w 15 meczach ligowych, Polak rozpoczął tylko kilka spotkań od pierwszej minuty.
Kontrakt Polaka w „Dumie Katalonii” wygasa wraz z końcem sezonu. Niewiele wskazuje na to, aby przygoda 37-latka z Barceloną miała się przedłużyć. W mediach pojawiają się potencjalne kierunki, które może obrać nasz napastnik. Mówi się przede wszystkim o ofertach ligi saudyjskiej i amerykańskiej MLS.