Profesor zauważa, że od kiedy Trump ponownie został prezydentem USA, świat stał się gorszy. Amerykański prezydent po zaatakowaniu Wenezueli i pojmaniu Nicolasa Maduro grozi przejęciem Grenlandii, a w ostatnich dniach zapowiedział cła na kraje sojusznicze.

— Jesteśmy na ścieżce pogarszania się sytuacji pod wieloma względami. Wszyscy będą zauważać, że rok już minął, ale zostały jeszcze, albo już, trzy lata tego Trumpa 2.0, jak to określiłem w książce — mówi były wicepremier.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jakie cechy Trumpa przewidywał prof. Kołodko?

Czy Trump może zostać usunięty ze stanowiska?

Jakie są możliwe scenariusze na przyszłość Trumpa?

Jakie negatywne skutki 'trumpizmu’ przewiduje Kołodko?

— Awanturnictwo Trumpa było przewidywalne ze względu na pewne jego cechy i wyobrażenia, również majaki związane z jego bufonadą, nie tylko osobistą, ale także taką, która przekłada się na państwowość — ocenia Kołodko. — Ten 47. prezydent Stanów Zjednoczonych to jest współcześnie największy szkodnik na świecie — stwierdza wprost.

Zaznacza, że spodziewał się „ekscesów, fanaberii” odnośnie do polityki gospodarczej i „w niczym nie był nadmiernie pesymistyczny”. — Niczym pozytywnie Trump mnie nie zaskoczył, a w jednym czy drugim punkcie posunął się dalej, niż sobie to wyobrażałem — ocenia.

Donald Trump nie opuści Białego Domu? Prof. Kołodko mówi o dwóch scenariuszach

— Nie mam żadnych wątpliwości, że będą próby usunięcia Trumpa w ramach amerykańskiej konstytucji. Pojawiają się głosy w gronie senatorów i członków Izby Reprezentantów z grona republikańskiego w tej sprawie, coraz więcej tych krytycznych głosów jest. Będą próby impeachmentu, ale wątpię, żeby zakończyły się one powodzeniem. To będzie kolejna afera polityczna, tym razem wewnętrzna, w USA, o której wszyscy oczywiście będziemy słyszeli — stwierdza prof. Kołodko.

— Drugie odchylenie to jest niezejście ze sceny i nieopuszczenie Białego Domu [przez Trumpa] po upływie terminu [kadencji]. Nie ma takiej konstytucyjnej możliwości. Niektórzy mówią, że można to załatwić w inny sposób. Mianowicie kandydować na prezydenta z ramienia Republikanów będzie J.D Vance, obecny wiceprezydent, a Trump będzie kandydował na wiceprezydenta, a po zwycięstwie Vance’a i zaprzysiężeniu on się poda do dymisji, a prezydentem zostanie Donald Trump — mówi dalej były wicepremier. Podkreśla jednak, że ten wariant jest mało prawdopodobny.

Prof. Kołodko zwraca również uwagę, że Trump wielokrotnie nazywał Wołodymyra Zełenskiego dyktatorem. — Dlatego, że jest prezydentem Ukrainy przez okres dłuższy, niż ten, na który został wybrany, bo jest wojna — wskazuje.

Świat po zakończeniu prezydentury Donalda Trumpa. „Pozostanie swąd”

Profesor podkreśla, że świat po zakończeniu kadencji Trumpa nie wróci już do tego, co było. — Nawet jak już nie będzie Trumpa i pozostanie tylko swąd po tym, co on czynił, to się będzie kładło długim cieniem na przyszłość, to będziemy mówić o negatywnych skutkach „trumpizmu”, ale większość z tego przejdzie do niechlubnej historii. Trump nie zapisze się tak, jak mu się to ubzdurało, jako największy prezydent USA — ocenia.

Zwraca uwagę, że jednym z głównych celów „trumpizmu” jest osłabienie Chin, czyli „największego rywala USA”. — Tutaj Trump przegrywa w sposób ewidentny, co widzą wszyscy. Chiny stają się coraz potężniejsze i polityka Trumpa wbrew jego intencjom poprawia globalną pozycję Chin zarówno ekonomiczną, jak i polityczną. Trump mówi, a wręcz wrzeszczy, „make America great again”, ale okazuje się, że relatywnie po jego pierwszym roku drugiej prezydentury bardziej wzmocniły się Chiny niż USA — zaznacza Kołodko.