Iga Świątek zaczęła Australian Open 2026 od zwycięstwa, ale styl, w jakim pokonała Yuan Yue, wzbudził spore zdziwienie wśród ekspertów. Polka wygrała 7:6(5), 6:3 (—> RELACJA), lecz jej gra w pierwszym secie była daleka od ideału.

Była liderka rankingu WTA popełniła aż 21 niewymuszonych błędów w pierwszej odsłonie starcia, dwukrotnie tracąc serwis. Choć zdołała odrobić straty i przechylić szalę na swoją korzyść, analitycy nie byli przekonani do jej bardzo ofensywnego podejścia od samego początku.

ZOBACZ WIDEO: Były niemiecki piłkarz znów to zrobił. Tak wybrał się w góry

Tim Henman – sześciokrotny półfinalista Wielkiego Szlema – ocenił, że Świątek sama sobie wszystko utrudnia. – Wyglądało to tak, jakby od razu chciała wysłać wiadomość całemu turniejowi, jak świetnie gra. Ale przecież miała pokonać tylko jedną rywalkę, czyli Yuan. Zamiast tego wpadła w błędy i sama sobie podniosła poprzeczkę – powiedział w studiu TNT Sports.

– Na początku popełniała niewymuszone błędy, sama sobie utrudniła życie. Dobrze, że zdołała wygrać pierwszego seta i cały mecz w dwóch setach, ale gdyby dała sobie trochę więcej luzu, łatwiej byłoby jej wejść w rytm – podkreślił.

Anne Keothavong, była liderka brytyjskiego tenisa, była równie zaskoczona. – Mam wrażenie, że w jej przypadku nie musi być aż tak mocno i agresywnie od pierwszych piłek. Widać, że w początkowych gemach gra zdecydowanie szybciej niż w dalszej części meczu. Próbuje zdominować rywalki siłą i je zgnieść – oceniła.

Świątek po meczu przyznała, że była spięta na początku spotkania i potrzebowała złapać rytm. – Nie było idealnie, ale właśnie dlatego się cieszę, bo wygrać, kiedy wszystko idzie gładko, to jedno. Ale dziś nie szło i też się udało – podkreśliła tenisistka.

W drugiej rundzie Polkę czeka starcie z Marie Bouzkovą. Bilans bezpośrednich spotkań jest korzystny dla Świątek, ale po pierwszym występie nie brakuje głosów, że będzie musiała lepiej wyważyć agresję i precyzję, jeśli marzy o pierwszym tytule w Melbourne.