W procesie Sebastiana Majtczaka oskarżonego o spowodowanie wypadku na autostradzie A1, w którym zginęło małżeństwo z woj. śląskiego z 5-letnim synem, od poniedziałkowego poranka zeznają policyjni specjaliści, zabezpieczający dowody tuż po tragedii z września 2023 r. W postępowaniu toczącym się przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim (w pobliżu tego miasta doszło do wypadku) oskarżonemu grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jakie pytania zadawał Sebastian Majtczak policjantce?

O co pytała obrończyni Sebastiana Majtczaka?

Co mówiła policjantka o swoim doświadczeniu?

Jaka jest maksymalna kara dla Sebastiana Majtczaka?

Trwa kontratak Sebastiana Majtczaka

O poniedziałkowe przesłuchania wnioskowała adw. Katarzyna Hebda, obrończyni Sebastiana Majtczaka. Mecenas dopytywała się m.in., jakie kompetencje do analizowania śladów ma policjantka, badająca drogę hamowania pojazdów z A1. Aktualną strategią obrony (od rozprawy sprzed dwóch tygodni) jest bowiem próba udowodnienia, że samochód Kia — którym podróżowały ofiary — jechał zbyt szybko z założoną tzw. oponą dojazdową. W efekcie takiej jazdy przyczyną wypadku miałoby być rozerwanie opony. Nie zaś brawurowy rajd bmw, prowadzonego przez Sebastiana Majtczaka.

Natomiast zgodnie z aktem oskarżenia, przedstawionym przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach, kierowca bmw — prowadząc z prędkością 315 km na godz. — stracił panowanie nad tym pojazdem, zjechał na środkowy pas autostrady i uderzył w Kię.

Nerwowy śmiech na sądowej sali

Dostosowując się do strategii obrończyni, sam oskarżony zadawał policjantce pytania dotyczące zdjęć zabezpieczonych śladów. Ta oświadczyła, że czuje się przepytywana jak „w podstawówce” — biorąc pod uwagę jej osiemnastoletni staż. Kolejne dialogi Sebastiana Majtczaka i jego obrończyni ze specjalistką, m.in. o sposoby oznaczania drogowych słupków, wzbudziły wręcz nerwowy śmiech na sądowej sali, na której zasiedli m.in. bliscy ofiar tragedii.