Przez niemal trzy i pół godziny gry (dokładnie 3 godz. 24 min) nie dał się przełamać ani razu. To statystyka, która buduje fundament pod cały turniej. Ostatecznie Bergs pękł. Dosłownie i w przenośni. Pierwsze przełamanie nastąpiło dopiero w trzecim secie, gdy Belg zaczął zmagać się z problemami fizycznymi i wzywał fizjoterapeutę. Ostatecznie Hurkacz wygrał 6:7 (6-8), 7:6 (8-6), 6:3, 6:3.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Warto mieć świadomość, że zwycięstwo z Bergsem wcale nie było tak oczywiste, jak mogą sugerować dotychczasowe osiągnięcia obu tenisistów. Bergs przyjechał do Melbourne rozpędzony świetnym bilansem 3:1 w United Cup, gdzie pokonał takie nazwiska jak Felix Auger-Aliassime, Jakub Mensik czy Stan Wawrinka. Odprawienie tak dysponowanego rywala, zachowując czyste konto przy własnym podaniu, to sygnał, że Hurkacz utrzymuje rewelacyjną dyspozycję z United Cup.

Nie powinniśmy mieć wątpliwości, że Hurkaczowi do zwycięstw potrzebna jest dobra forma serwisowa. A tak wyglądały dotychczasowe mecze Huberta po powrocie do gry.

Stracone podanie Hurkacza w 2026 r.:

  • vs Zverev — 0
  • vs Griekspoor — 0
  • vs De Minaur — 2
  • vs Fritz — 0
  • vs Wawrinka — 1
  • vs Bergs — 0

Spójrzmy na szerszy obrazek. Statystyki Hurkacza są wręcz kosmiczne. Łącznie zaledwie trzy stracone gemy serwisowe w sześciu spotkaniach z tak wymagającymi rywalami. To jasny sygnał wysłany w świat: Hurkacz czuje się na początku sezonu wybornie. Rywale muszą mieć świadomość, że margines błędu przy ich własnym podaniu właściwie nie istnieje, bo na przełamanie Polaka po prostu nie mają co liczyć.

Dla mnie równie ważną informacją dnia jest to, co wydarzyło się w sferze fizycznej. Hurkacz po długiej pauzie i trudnych meczach w United Cup, wytrzymał morderczy, czterosetowy bój wielkoszlemowy. Kolano, o które drżeliśmy przez ostatnie miesiące, na ten moment zdało egzamin celująco. Choć tu warto mieć z tyłu głowy słowa Łukasza Kubota, który przed turniejem zwracał mi uwagę na kluczowy aspekt: „Pamiętajmy o jednym: zagrać pojedynczy mecz to nie jest problem. Wyzwaniem jest zregenerować się w kilka dni i znowu wejść na najwyższe obroty”. Na razie jednak Hubert wygląda na gotowego, co pozwala z optymizmem patrzeć w drabinkę, gdzie poprzeczka zaraz powędruje w górę.

Wielka nadzieja Stanów Zjednoczonych na drodze Hurkacza

A powędruje bardzo szybko. Już zacieram ręce na drugą rundę, w której rywalem Polaka będzie 21-letni Ethan Quinn. Amerykanin to wschodząca gwiazda tenisa. Jeszcze w 2023 r. wygrywał akademickie mistrzostwa NCAA, a dziś puka do szerokiej czołówki zawodowego tenisa. We wtorek zdemolował zawsze groźnego Tallona Griekspoora 6:2, 6:3, 6:2, co musi budzić respekt. Amerykanie wierzą, że Quinn ma „papiery” na wielkie granie, a jego awans w rankingu (z trzeciej setki do okolic 60. miejsca w kilkanaście miesięcy) to potwierdza.

Przed Hurkaczem kolejny mecz z rywalem będącym „w gazie”, w którym kluczem do zwycięstwa będzie zdrowie i odporność na wielkoszlemową presję. O czysto sportową formę jestem bowiem spokojny. Zwycięstwa nad Zverevem czy Fritzem w United Cup nie wzięły się znikąd i są dowodem na to, że Polak bardzo efektywnie przepracował miesiące bez gry i jest gotowy na wielkie wyzwania. Hubert ma w ręku wszystkie argumenty, by w tym roku w Melbourne namieszać. Teraz musi po prostu wyłożyć je na stół.