Światowe Forum Ekonomiczne w Davos, przebiegające pod hasłem „Duch dialogu”, zgromadziło ponad 3000 uczestników — polityków, ekonomistów i lobbystów — ze 130 krajów. Ze szczególnym napięciem wszyscy czekają jednak na przyjazd Donalda Trumpa, który w ciągu ostatniego roku poważnie wstrząsnął światowym porządkiem.

Najnowszym źródłem wywołanych przez niego niepokojów są groźby dotyczące przejęcia Grenlandii w celu — jak twierdzi — wzmocnienia bezpieczeństwa USA i ochrony tej wyspy przed wpływami Rosji i Chin.

Można spodziewać się, że to właśnie Grenlandii uczestnicy Davos poświęcą najwięcej uwagi. Tym bardzej w świetle pojawiających się głosów, że Trump zamierza przedstawić na tym forum dwie konkretne propozycje dotyczące wyspy.

„NATO i UE stoją po stronie Grenlandii”

Donald Trump stanie na czele największej jak dotąd amerykańskiej delegacji na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. To jego trzecia prezydencka wizyta w tym szwajcarskim mieście i dochodzi do niej w szczególnych okolicznościach — gdy amerykańscy sojusznicy są coraz bardziej zaniepokojeni jego ambicjami przejęcia Grenlandii.

— Proponuje zakup Grenlandii [przez USA], a jeśli to się nie uda, rozważa interwencję wojskową. Zarówno Dania, której Grenlandia jest terytorium autonomicznym, jak i jej partnerzy z NATO oraz UE, sprzeciwiają się temu. Podbne stanowisko zajmują mieszkańcy Grenlandii, którzy deklarują, że nie chcą być Amerykanami i wolą pozostać Duńczykami — mówi dziennikarz Bosko Jaksić.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

— Sam Trump przyznał, że nie wyklcza interwencji zbrojnej, choć według mnie jest to mało prawdopodobne. Grenlandia jest przecież częścią Danii, a Dania członkiem NATO, więc będą raczej szukać porozumienia. U Trumpa należy odróżnić retorykę od działań, które dzieją się za zamkniętymi drzwiami — mówi Petar Donić z organizacji Nowa trzecia droga.

Temat Grenlandii z pewnością będzie omawiany za zamkniętymi drzwiami. Według doniesień medialnych amerykański przywódca polecił swojemu zespołowi przygotować kilka opcji, które następnie zamierza przedstawić europejskim sojusznikom. Jedna z nich zakłada dzierżawę Grenlandii na 99 lat, by złagodzić niezadowolenie Europy. Druga przewiduje przyznanie mieszkańcom Grenlandii praw podobnych do tych, jakie mają Portorykańczycy. Według tego modelu Grenlandczycy staliby się obywatelami USA, ale nie płaciliby podatku dochodowego w Stanach Zjednoczonych [Portoryko ma status terytorium zależnego Stanów Zjednoczonych o statusie „wspólnoty”].

„Prawo już nie obowiązuje”

— Wszystkie te propozycje są zgodne z prawem i mają historyczne precedensy. Żadna z nich nie jest „niezwykła”, choć rzadko się zdarzają. Oczywiście styl i sposób komunikacji [urzędników administracji Trumpa], a także podniosły ton sprawiają, że odbiór tych działań jest, jaki jest. Żyjemy w erze realpolitik, gdzie prawo międzynarodowe i pokojowy, wolniejszy, bardziej demokratyczny proces, w którym jest miejsce na kompromis, już nie obowiązuje — dodał Donić.

Potwierdza to również amerykański prezydent, który niedawno stwierdził, że jego władza jako naczelnego dowódcy ogranicza się jedynie do jego „własnych zasad moralnych”. Okazał tym samym lekceważenie dla prawa międzynarodowego oraz inncyh mechanizmów, które mogłyby powstrzymać go przed użyciem siły zbrojnej.

— Prawo międzynarodowe to przede wszystkim umowa zawarta między mocarstwami. Tak się ono tworzy, ale oznacza to również, że mimo iż jest to wynik przemyśleń i interesów wielkich sił, to one same powinny przestrzegać tego, co uzgodniły. Ostatnio jesteśmy świadkami nagminnego łamania prawa międzynarodowego. Wydaje mi się, że zaczęło się to już w czasach wojny w Kosowie [1998-1999]. Później było jeszcze wiele innych przykładów łamania prawa międzynarodowego jak komu pasuje — dodaje Jaksić.

Negocjacje w sprawie Grenlandii jeszcze się nie rozpoczęły, a Europa i USA już zapowiadają surowe środki i zdecydowane działania. Trump oznajmił, że nałoży cło w wysokości 10 proc. na produkty z Danii i innych wspierających ją krajów europejskich — od przyszłego miesiąca do czasu osiągnięcia porozumienia w sprawie Grenlandii. Część europejskich urzędników odpowiada na to propozycją zastosowania tzw. bazooki handlowej UE — potężnego narzędzia odwetu handlowego, pierwotnie stworzonego jako środek odstraszający Chiny. Pozwala on Europie nakładać cła i różne ograniczenia handlowe na państwa łamiące zasady współpracy.