O cenach nieruchomości w Polsce głośno jest już od dawna. Szczególnie ceny najmu w dużych miastach od wielu lat rosną, bywają wysokie i zabierają znaczną część domowego budżetu. To realia, do których Polacy już się przyzwyczaili. Jak się jednak okazuje — to kompletny szok dla amerykańskich żołnierzy, którzy zostają przeniesieni do kraju nad Wisłą.
— Amerykański żołnierz często mało wie o świecie, a jadąc do Polski, sądzi, że trafia niemalże do kraju Trzeciego Świata. Za niskie pieniądze oczekuje więc u nas wielkich luksusów, a na miejscu widzi, że ta Polska nie jest taka biedna, lecz całkiem dobrze rozwinięta — mówi w rozmowie z Onetem jeden z polskich żołnierzy.
Kiedy pierwsi żołnierze zaczęli mówić, że nie stać ich na życie w Poznaniu, w amerykańskiej armii zapaliła się czerwona lampka. Sprawdziliśmy, jak duży jest to problem.
W Polsce działa dziewięć baz amerykańskich i pięć NATO, gdzie Amerykanie stanowią część z personelu. Jedną z prominentnych jednostek jest Camp Kościuszko w Poznaniu. W stolicy Wielkopolski przebywa kilkuset żołnierzy i pracowników cywilnych z USA, a jedynie niewielka ich część mieszka w koszarach przy ul. Bukowskiej, gdzie mają zapewniony dach nad głową i wyżywienia. Większość mieszka jednak poza jednostką i muszą znaleźć mieszkanie lub dom do wynajęcia.
I to właśnie tych, którzy mieszkają poza bazą, dotyczy ten problem, który jako pierwszy opisał portal Stars and Stripes. Amerykanie skarżą się, że nie byli poinformowani o cenach mieszkań przez „sponsora”, czyli instytucję związaną z tamtejszym wojskiem, która przed przyjazdem do Polski powinna przekazać im niezbędne informacje. Opowiadają, że mają kłopot ze znalezieniem czegoś na ich kieszeń, żyją z oszczędności lub zapomogi. Wyzwaniem jest dla nich też odnalezienie się w nowym, nieznanym im rynku nieruchomości. Problemami są dla nich zapłata prowizji czy wpłata i wysokość kaucji.
— Amerykański żołnierz często mało wie o świecie, a jadąc do Polski, sądzi, że trafia niemalże do kraju Trzeciego Świata. Za niskie pieniądze oczekuje więc u nas wielkich luksusów, a na miejscu widzi, że ta Polska nie jest taka biedna, lecz całkiem dobrze rozwinięta. Oni zarabiają na tyle dobrze, że nie powinni mieć kłopotów z wynajmem mieszkania w Polsce, ale problemem bywa ich niewielka wiedza o świecie oraz fakt, że zapewne strona amerykańska nie przekazuje im istotnych informacji o realiach życia w Polsce — tak sprawę komentuje jeden z polskich żołnierzy współpracujący z Amerykanami.
„Czasami chcą luksusów za niską cenę”
Nasi rozmówcy, czyli polscy i amerykańscy żołnierze, zaznaczają, że kontekst jest inny. Tzn. twierdzą, że nie jest tak, że ceny w Poznaniu i okolicach są tak wysokie, że Amerykanów nie stać na wynajem mieszkania, lecz ich czasami wygórowane oczekiwania oraz niewiedza zderzają się z polskimi realiami. Bo przecież jeśli żołnierz zarabia kilka tysięcy dolarów miesięcznie, to powinien móc spokojnie wynająć mieszkanie.

Marzec 2023 r., uroczyste otwarcie garnizonu armii amerykańskiej w PoznaniuJakub Kaczmarczyk / PAP
Wielu żołnierzy korzysta z pośredników nieruchomości. — Współpracujemy z żołnierzami amerykańskimi, którzy trafiają do naszego biura. Przychodzą do nas z polecenia, czyli przysłani z bazy w Poznaniu i zazwyczaj oglądają konkretną ofertę. Najczęściej coś wybierają, choć oczywiście może zdarzyć się tak, że jest inaczej, bo ktoś oczekuje wielkiego, luksusowego mieszkania za niską cenę. Jednak mieszkań w Poznaniu jest sporo, mają wybór, kłopot jest jedynie z domami na wynajem w przedziale 5-8 tys. zł za miesiąc. Żołnierze z USA często szukają takich właśnie ofert, a tego rodzaju domów nie ma lub jest ich niewiele — mówi w rozmowie z Onetem Magdalena Paplaczyk, pośredniczka nieruchomości z Poznania.
— Ich oczekiwania bywają czasami nieco wygórowane w stosunku do naszego rynku nieruchomości. Jesteśmy przecież rozwiniętym i stale rozwijającym się krajem, ceny u nas nie są tak niskie, jak sądzili niektórzy Amerykanie — dodaje.
Podkreśla, że żołnierze z USA to dobrzy klienci, choć zdarzyło się raz pewne nieporozumienie. Żołnierz z USA wraz z żoną wynajęli w okolicach Poznania dom od Polki. Potem pomniejszali należny comiesięczny czynsz, tłumacząc, że musieli w domu zrobić remonty albo naprawić jakąś usterkę.
— Oni te remonty robili bez uzgodnienia z właścicielką, a potem sami obliczali, o ile mniej czynszu zapłacą. Sprawa trafiła do sądu i żołnierz ją przegrał, musiał zapłacić zaległy czynsz. Poza tą sytuacją nie było nigdy żadnych problemów z żołnierzami z USA — zaznacza Magdalena Paplaczyk.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo „Polska wypada lepiej niż Niemcy”
O trudnościach, na jakie w Poznaniu napotykają amerykańscy żołnierze, opowiedział nam jeden z nich, który od miesięcy pracuje w Wielkopolsce. Stwierdził, że faktycznie jest tak, że część jego kolegów przyjeżdża do Polski, nie wiedząc, jakie są tutaj realia. Niektórzy spodziewają się także, jak mówi nam amerykański żołnierz, że wszystko będą mieli podane niemalże na tacy.
Chcą wynająć dom w określonej kwocie, najlepiej do 8 tys. zł za miesiąc, ale ofert spełniających ich oczekiwania jest niewiele. Amerykanie mają przy tym poczucie, że Polacy nie bardzo chcą wynajmować swoje domy, jeśli już, to sprzedać, ale tym z kolei nie są zainteresowani żołnierze. Nie przyjechali tu przecież na stałe.
Są też tacy, którzy wcześniej pracowali np. w bazie w Niemczech, gdzie koszty życia były wyższe, a dla części to ich pierwszy wyjazd do Europy. W Polsce mają trudności charakterystyczne dla pobytu w nowym miejscu — nie wiedzą, jak i gdzie szybko znaleźć ofertę mieszkania, ponadto bardzo się dziwią, że muszą płacić prowizję w biurze nieruchomości, bo w Stanach płaci ją pośrednikowi tylko właściciel, a nie również najemca.
— Część naszych żołnierzy kojarzy Polskę może z jakichś starych filmów, sądzą, że to już prawie Rosja i dopiero na miejscu przeżywają prawdziwy szok. Zapewniam, że prawie zawsze to bardzo pozytywne zaskoczenie. Owszem, na początku dziwią się cenom, bo spodziewali się, że za niską kwotę będą mieli luksusy. Ale szybko doceniają miejsce, w którym są, widzą, że ich wyobrażenie nie przystaje do rzeczywistości — mówi nam amerykański żołnierz, który pracuje w Poznaniu.
— Polska naprawdę nie ma się czego wstydzić i często przez tych naszych żołnierzy, którzy wcześniej służyli w Niemczech, jest wyżej oceniana np. pod kątem dróg, korków, czy jakości i nowości waszych stacji benzynowych. Nasi żołnierze, bez względu na to, czy to ich pierwszy, czy kolejny wyjazd, doceniają też wysoki poziom bezpieczeństwa i walory turystyczne, wyjazdy w polskie góry i nad Bałtyk — podkreśla Amerykanin w rozmowie z Onetem.
„To Amerykanie mają problem do rozwiązania”
Nasi rozmówcy dodają, że być może więcej powinna zrobić strona amerykańska wysyłająca do Polski swoich żołnierzy, czyli tzw. sponsor. Chodzi zwłaszcza o rzetelną informację, jakie są ceny mieszkań i te w sklepach oraz jak sprawnie załatwić niezbędne formalności.

Gazeta „Stars and Stripes” wraz z portalem internetowym jest związana z armią amerykańską i wydawana jest m.in. dla żołnierzy z USA stacjonujących w PolsceJakub Kaczmarczyk / PAP
Portal Stars and Stripes, który wywołał dyskusję na ten temat, podkreśla, że być może dochodzi do zakłóceń w komunikacji i „przedstawiciele armii w Polsce twierdzą, że pracują nad wprowadzeniem bardziej formalnego procesu doradzania przybywającym żołnierzom”.
— To Amerykanie mają problem, a nie my po stronie polskiej. To oni muszą zadbać, żeby ich ludzie znali specyfikę kraju, do którego jadą do pracy — podkreśla jeden z polskich żołnierzy.
Na pytania Onetu odpowiedziało oficjalnie biuro prasowe garnizonu amerykańskiego w Poznaniu. Matusz Załucki, doradca w Polsce Armii Stanów Zjednoczonych, przekazał nam następujące oświadczenie wojska:
„Garnizon Armii Stanów Zjednoczonych w Polsce regularnie monitoruje koszty mieszkaniowe, przeprowadza badania rynku i pomaga w negocjowaniu umów z właścicielami nieruchomości. Chcemy, aby koszty mieszkaniowe i czynszowe były sprawiedliwe nie tylko dla naszych żołnierzy i cywilów, ale dla wszystkich mieszkańców Poznania.
Nasz zespół specjalistów ds. mieszkaniowych z powodzeniem integruje co roku kilkaset osób wojskowych i cywilnych z rynkiem mieszkaniowym w Poznaniu. Żołnierze otrzymują doradztwo, środki finansowe i solidne wsparcie mieszkaniowe, aby pomyślnie wprowadzić się do nowego domu w Polsce. Podobnie jak nasze inne garnizony w całej armii”.