Zizou Bergs z Belgii postawił Hubertowi Hurkaczowi niezwykle trudne warunki w meczu I rundy wielkoszlemowego Australian Open 2026, ale to Polak, po ponad trzech i pół godzinach walki na korcie, zameldował się w kolejnej rundzie (6:7, 7:6, 6:3, 6:3 – WIĘCEJ TUTAJ).

Belgijskie media, choć żałują porażki swojego tenisisty, w komentarzach rozpisują się o potężnym serwisie wrocławianina i podkreślają, że obecny ranking (ATP 55.) nie oddaje jego rzeczywistych umiejętności.

ZOBACZ WIDEO: Ewa Pajor wyróżniona. Nie miała sobie równych!

Portal sporza.be w tytule relacji nazywa 28-letniego Hurkacza „serwisową armatą z Polski”. Dziennikarze podkreślają, że choć Hurkacz spadł na odległe miejsce w rankingu ATP (wynik powrotu po kontuzji), to na korcie zaprezentował poziom godny czołowej piątki świata.

Cytują słowa Bergsa, który po meczu przyznał: „To było trudne losowanie przeciwko silnemu rywalowi. Wiedziałem, że będę musiał dać z siebie wszystko. Dla mnie Hurkacz to kaliber zawodnika z Top 5. Aby pokonać kogoś takiego, trzeba zagrać tenis na najwyższym poziomie, czego mi dziś niestety zabrakło. Gra przeciwko 'bombom’ Polaka była wyczerpująca psychicznie, ponieważ wymagała ciągłej czujności przy każdym serwisie”.

Dziennik „HLN” zwraca uwagę na fakt, że Hurkacz wraca do wielkiej formy po operacji kolana. Gazeta przytacza słowa Bergsa, który podkreślał, jak wielką presję wywierał Polak. – Mentalnie było to bardzo męczące ze względu na jego 'działa serwisowe’ – podsumował.

Belgijscy dziennikarze odnotowali również problemy zdrowotne swojego zawodnika (przerwy medyczne z powodu kostki i biodra), ale zaznaczają, że sam Bergs nie szukał w tym usprawiedliwienia, doceniając świetną grę Polaka, szczególnie w czwartym secie, gdy Hurkacz „zaczął czuć piłkę jeszcze lepiej”.

Portal standaard.be opisuje pojedynek jako „ekscytujący i pełen napięcia”. Zauważono, że mimo wygrania pierwszego seta przez Belga, Hurkacz „odmówił złożenia broni” i wytrzymał presję w kluczowych momentach drugiego seta.

Eksperci zwracają uwagę na to, że o wyniku zadecydowały detale – pojedyncze błędy Bergsa w tie-breaku drugiej partii i „zabójcza skuteczność serwisu Hurkacza” w trzecim i czwartym secie.