Choć słynna para milczy, osoby z jej otoczenia przekazały brytyjskiemu tabloidowi „The Mirror”, że Victoria jest zszokowana postawą pierworodnego. — Załamała się. Nie może uwierzyć, że jej dziecko byłoby do tego zdolne — mówi źródło, dodając, że 51-latka drży o przyszłość rodzinnej marki. — Martwi się, podobnie jak David, że to może być koniec. Zwłaszcza po tych zarzutach o fałszywe i udawane relacje. Boją się też, co Brooklyn może jeszcze zrobić — zauważa rozmówca gazety.
Wina zawsze po stronie Nicoli?
Beckhamowie, według relacji bliskich, winą za eskalację konfliktu konsekwentnie obarczają Nicolę Peltz.
Wciąż obwiniają Nicolę, są przekonani, że to jej sprawka. Jednak, jak powiedział ich syn, musiał to zrobić. Ma dość bycia sterowanym przez ich narrację
— podkreśla informator.
Młody celebryta miał nawet skierować do rodziców pisma z żądaniem zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych informacji na jego temat. — Ta narracja jest bardzo seksistowska i mizoginiczna, a Brooklyn nie pozwoli, by jego żona była w ten sposób oczerniana. To stara jak świat historia: winić kobietę za czyny mężczyzny — komentują jego znajomi.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dlaczego Victoria Beckham jest roztrzęsiona?
Co zrobił Brooklyn Beckham w celu obrony?
Jakie zarzuty kierują Beckhamowie w stronę Nicoli Peltz?
Co Victoria Beckham powiedziała o uszyciu sukni dla Nicoly?
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków pozostaje sprawa sukni ślubnej Amerykanki. Victoria zapewniała, że „z przyjemnością” uszyje suknię dla przyszłej synowej, jednak ostatecznie wycofała się z tej roli, zostawiając Nicolę w sytuacji kryzysowej.
Nie zabrakło także komentarzy dotyczących „nietaktownego” zachowania gwiazdy podczas wesela. — Nawet jeśli była pod wpływem alkoholu, mówiła, że to była tylko zabawa. Wszyscy jednak czuli się zażenowani jej tańcem… — relacjonuje świadek całej sytuacji.
Brooklyn Beckham: „Nie chcę się godzić z rodziną”
Brooklyn w swoim oświadczeniu na Instagramie nie pozostawia złudzeń: „Przez lata milczałem i robiłem wszystko, by sprawy pozostały prywatne. Niestety, moi rodzice i ich zespół wciąż chodzili do prasy, więc nie miałem wyboru, musiałem zabrać głos i ujawnić choć część kłamstw”.
Stanowczo dementuje też pogłoski o chęci pojednania:
Nie chcę się godzić z rodziną. Nie pozwalam już sobą sterować, po raz pierwszy w życiu staję w swojej obronie.
W mocnym wpisie podkreśla również: „Odkąd pamiętam moi rodzice kontrolowali medialną narrację. Wystudiowane posty w sieci, nieszczere relacje były moją codziennością. Ostatnio na własne oczy przekonałem się, jak daleko są gotowi się posunąć, by szerzyć niekończące się kłamstwa, najczęściej kosztem niewinnych osób, byle tylko chronić swój wizerunek. Ale wierzę, że prawda zawsze wychodzi na jaw”
— Sprawa jest bardzo poważna. Mówi się, że to drugi „przypadek księcia Harry’ego”, czyli bunt przeciwko rodzinie, ale to jeszcze nie koniec — komentuje źródło „The Mirror”.