Obawy Żurka skupiają się na decyzji węgierskiego rządu o udzielaniu azylu Zbigniewowi Ziobrze, ministrowi sprawiedliwości w poprzednim rządzie konserwatywnej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS). Budapeszt argumentował, że śledztwo karne przeciwko niemu w Polsce stanowiło prześladowanie polityczne.

Według Żurka takie wykorzystanie azylu politycznego w UE stanowi obecnie ogromne wyzwanie dla zdolności Unii do egzekwowania praworządności we wszystkich 27 państwach członkowskich. Ostrzega, że jeśli podejście Węgier pozostanie bez odpowiedzi, inni zobaczą, jak ominąć sądy i chronić swoich sojuszników politycznych.

— To niebezpieczny precedens dla całej Unii Europejskiej. Jeśli UE to zaakceptuje, wszyscy zaczną się na to powoływać… Sprawiedliwość stanie się narzędziem politycznym — mówi Żurek.

— Decyzja o udzieleniu azylu jest decyzją polityczną, a nie orzeczeniem niezależnego sądu — dodaje. — To jest najbardziej niepokojące, ponieważ omija zasady europejskiego nakazu aresztowania.

Ziobro, wobec którego w Warszawie toczy się śledztwo w sprawie domniemanego niewłaściwego wykorzystania środków publicznych oraz wykorzystania oprogramowania szpiegowskiego Pegasus przeciwko przeciwnikom politycznym, uciekł na Węgry po utracie immunitetu parlamentarnego w listopadzie.

W lutym polski sąd ma podjąć decyzję, czy nakazać aresztowanie Ziobry. Zgodnie z normalną praktyką UE takie orzeczenie spowodowałoby szybką ekstradycję.

Na Węgrzech Orbana istnieje jednak duże ryzyko, że sprawa zakończy się impasem.

Sprawdzona luka prawna

Nie jest to pierwsze zderzenie Polski z tą luką prawną. Sprawa Ziobry jest podobna do sprawy jego byłego zastępcy, Marcina Romanowskiego, któremu Węgry udzieliły azylu w 2024 r. i który pozostaje tam pomimo ważnego nakazu aresztowania. Instytucje UE nie podjęły dotychczas żadnych kroków, które mogłyby zmusić Budapeszt do jego wydania.

Sprawa ta ujawnia strukturalną wadę systemu wymiaru sprawiedliwości UE, który opiera się na wzajemnym zaufaniu między państwami członkowskimi w zakresie wykonywania orzeczeń sądowych. Oznacza to, że europejskie nakazy aresztowania działają tylko wtedy, gdy rządy zdecydują się je wykonać. A gdy jedno z nich odmówi, UE nie ma jasnego, skutecznego sposobu, aby zmusić je do wykonania nakazu.

Pod koniec grudnia Budapeszt zakotwiczył tę lukę w prawie, zakazując sądom stosowania europejskich nakazów aresztowania po udzieleniu azylu. Posunięcie to całkowicie wyklucza sędziów z tego procesu.

Węgierscy urzędnicy bronili tej decyzji jako niezbędnej do ochrony polskich polityków przed tym, co określają jako prześladowania polityczne. Minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto powiedział, że Węgry udzieliły azylu polskim obywatelom, ponieważ „demokracja i praworządność przeżywają kryzys” w Polsce.

Sam Ziobro przyjął tę sugestię. W oświadczeniu opublikowanym z Budapesztu stwierdził, że przyjął azyl, ponieważ sprzeciwia się „bandytyzmowi politycznemu” i „postępującej dyktaturze” w Polsce pod rządami premiera Tuska. Podziękował Orbanowi za to, co nazwał „odważnym przywództwem” Węgier, i powiedział, że pozostanie za granicą do czasu przywrócenia „prawdziwych gwarancji praworządności”.

Żurek mówi, że ma znaczenie, kto wykorzystuje tę lukę. Orban jest „najbliższym sojusznikiem prezydenta Rosji Władimira Putina w Unii Europejskiej” i przywódcą gotowym pokazać, jak daleko można posunąć się w łamaniu prawa UE bez ponoszenia konsekwencji.

Polski minister sprawiedliwości twierdzi, że Komisja Europejska powinna skierować sprawę Węgier do Trybunału Sprawiedliwości UE, najwyższego sądu Unii. Dodaje, że tylko wiążące orzeczenie może powstrzymać rządy przed wykorzystywaniem azylu jako tarczy chroniącej przed odpowiedzialnością karną.

Komisja nie podjęła jeszcze żadnych działań. Jej rzecznik Markus Lammert powiedział w zeszłym tygodniu, że prawo UE zakłada, iż wszystkie państwa członkowskie są bezpieczne pod względem prześladowań politycznych, co oznacza, że obywatele UE nie powinni potrzebować azylu w innych krajach Unii. Dodał, że Polska nie spełnia warunków wymaganych do uzyskania wyjątku od tej zasady.

Niebezpieczeństwo związane z czekaniem

Sytuacja jest delikatna, ponieważ Węgry czekają wybory w kwietniu. Lider opozycji Peter Magyar, były sojusznik Orbana, który stał się jego krytykiem, prowadzi kampanię wyborczą obiecującą złagodzenie napięć z Brukselą.

Premier Węgier Viktor Orban podczas antywojennej manifestacji zorganizowanej przez Digital Civic Circles w Miszkolcu, Węgry, 17 stycznia 2026 r.

Premier Węgier Viktor Orban podczas antywojennej manifestacji zorganizowanej przez Digital Civic Circles w Miszkolcu, Węgry, 17 stycznia 2026 r.PAP/EPA/AKOS KAISER HANDOUT / PAP

Żurek mówi, że doświadczenia Polski pokazują, dlaczego stawianie na zmiany polityczne byłoby błędem ze strony instytucji UE.

Lata konfliktów dotyczących praworządności za rządów PiS pozostawiły szkody, które okazały się trudne do naprawienia nawet po powrocie Tuska do władzy w 2023 r.

Pomimo zmiany rządu Polska pozostaje uwikłana w konflikt instytucjonalny z prezydentem Karolem Nawrockim, sojusznikiem PiS, którego prawo weta zablokowało kluczowe reformy.

Na początku tego miesiąca Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijną ustawę o usługach cyfrowych, atakując ją retoryką przypominającą krytykę regulacji technologicznych jako cenzury przez prezydenta USA Donalda Trumpa.

Jeśli struktury UE zareagują zbyt wolno, ta choroba może stać się śmiertelna dla demokracji

— mówi Żurek.

Od francuskiej Marine Le Pen i austriackiego Herberta Kickla po holenderskiego Geerta Wildersa, europejscy politycy o twardym stanowisku od dawna przedstawiają odpowiedzialność prawną jako prześladowanie polityczne.

Żurek mówi, że obecnie takie przedstawianie sprawy w dużej mierze czerpie z podręcznika Trumpa, przedstawiając sądy, prokuratorów i organy regulacyjne jako stronniczych wrogów, aby sprzeciwianie się decyzjom sądowym stało się politycznie akceptowalne.

— Ci politycy przedstawiają się jako konserwatyści. W rzeczywistości są populistami i nacjonalistami — a to jest niezwykle niebezpieczne dla Europy — mówi.

Konsekwencje są już widoczne w polskim systemie wymiaru sprawiedliwości.

— Słyszę, jak prokuratorzy mówią prywatnie: „Dzisiaj mogę postawić zarzuty, a za kilka lat stać się celem zemsty” — zwraca uwagę Żurek. — Nawet prawomocne wyroki skazujące mogą zostać unieważnione przez prezydenckie ułaskawienia. To poczucie bezsensowności jest głęboko destrukcyjne. Ludzie po prostu się boją.