Młot celny, interwencje wojskowe, roszczenia do Grenlandii — w zaledwie rok urzędowania Donald Trump zdołał wielokrotnie wprawić świat w osłupienie. Ostatnio zrobił to, gdy zapowiedział bezwzględne przejęcie należącej do Danii wyspy i zagroził kolejnymi cłami karnymi krajom, które się temu sprzeciwią i stają po stronie Kopenhagi.
W tym tygodniu państwa europejskie mają zdecydować, czy odpowiedzą na kolejne cła ze strony USA, nakładając nań miliardowe cła odwetowe. Niewykluczone jednak, że globalny konflikt celny nagle wygaśnie — i to akurat w dniu, w którym Trump świętuje rok urzędowania.
We wtorek zbiera się Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych. Choć nie ogłasza on z wyprzedzeniem tematów obrad, amerykańskie media spodziewają się, że wyda on wyrok w sprawie, która czeka na rozstrzygnięcie od listopada — czy cła karne wprowadzone przez Trumpa są zgodne z prawem, czy nie.
Cło za cło
W ubiegłym roku Donald Trump rozpętał wielką wojnę celną. Tłumacząc się deficytem handlowym, nałożył na Unię Europejską cło w wysokości 15 proc. Posunięcie to przyniosło w 2025 r. 235 mld dol. (847 mld zł) wpływów do amerykańskiego budżetu.
Teraz Trump zapowiedział kolejne cła karne. Mają obe dotyczyć państw, które sprzeciwiają się aneksji Grenlandii przez USA. Są to obecnie Dania, Szwecja, Norwegia, Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Holandia oraz Kanada. Cła mają obowiązywać od 1 lutego — najpierw w wysokości 10 proc., od czerwca mają zaś wzrosnąć do 25 proc.
Europejskie państwa nie zamierzają dłużej się na to godzić. Jeśli Trump nie wycofa się z planów wobec Grenlandii, Unia Europejska zamierza wprowadzić cła odwetowe. Mają one objąć m.in. amerykański bourbon, części samolotów, soję i drób. Ich wartość sięgnie 93 mld euro (393 mld zł).
Eksperci oczekują jednak, że Sąd Najwyższy powstrzyma Trumpa. Takie nadzieje ma m.in. Philipp Adorf, amerykanista z Uniwersytetu w Bonn. — Spodziewam się raczej wyroku niekorzystnego dla Trumpa, takiego, który będzie dla niego problematyczny — mówi. Zauważa, że podstawa prawna ceł karnych, nałożonych przez niego w zeszłym roku na szereg krajów, jest mocno wątpliwa. — Sądowi Najwyższemu trudno będzie utrzymać tę konstrukcję bez dalszego ograniczania uprawnień Kongresu w zakresie budżetu i handlu — ocenia Adorf.
Według niego możliwe jest jednak, że sąd znajdzie rozwiązanie pośrednie i nie uchyli ceł całkowicie. — Może ograniczyć ich stosowanie, np. nakładając jaśniejsze kryteria dla [nakładania] ceł związanych z bezpieczeństwem narodowym lub stanem wyjątkowym, czasowe ograniczenia bądź wzmocnioną kontrolę Kongresu nad uprawnieniami prezydenta w tym zakresie — mówi.
Jeśli wyrok okaże się korzystny dla Trumpa, da mu to wolną rękę — pozwoli mu dalej wykorzystywać cła jako narzędzie polityczne. Niekorzystny wyrok byłby jednak dla Trumpa ogromnym upokorzeniem. Wówczas konflikt przeniósłby się do Kongresu. — Tam poparcie dla polityki celnej Trumpa jest bardzo ograniczone — zauważa Adorf. A z racji tego, że również jego plany wobec Grenlandii budzą tam duży opór, sprzeciw w jego własnej partii może się nasilić. Mogą nawet, zdaniem amerykanisty, pojawić się pierwsze głosy wzywające do rozpoczęcia procedury impeachmentu.
Batalia sądowa
Jeśli sąd wyda wyrok niekorzystny dla Trumpa, pojawią się dwa kluczowe pytania. Co stanie się z miliardami pochodzącymi z nielegalnie pobranych ceł? Na razie nie ma odpowiedzi. Możliwe, że pieniądze te trzeba będzie zwrócić poszkodowanym importerom.
Drugie pytanie — czy Trump w ogóle zaakceptuje niekorzystny dla siebie wyrok? Jego były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton w wywiadzie dla serwisu Blick z sierpniia 2025 r. stwierdził, że „zdecydowanie tak”.
W podobnym tonie wypowiada się Philipp Adorf, który sądzi, że zlekceważenie wyroku sądu byłoby dla prezydenta USA „skrajnie ryzykowne”. Mogłoby bowiem jeszcze bardziej osłabić jego pozycję w Partii Republikańskiej, zwłaszcza teraz, gdy coraz częściej do głosu dochodzą jego krytycy z jej szeregów.
Z Trumpem nigdy nic jednak nie wiadomo. Do tej pory zawsze formalnie akceptował decyzje Sądu Najwyższego, nawet jeśli były dla niego politycznie niekorzystne. — Czy tym razem byłoby podobnie? To bardziej niepewne niż kiedykolwiek wcześniej — mówi Adorf.