Manchester City przystąpił do rywalizacji z FK Bodo/Glimt jako zdecydowany faworyt. Zwłaszcza, że Pep Guardiola posłał do akcji praktycznie najsilniejszy możliwy skład na czele z Erlingiem Haalandem, który liczył na przełamanie po siedmiu meczach bez bramki z gry.

W 19. minucie była szansa na to, by „The Citizens” otrzymali rzut karny. Choć sędzia Sven Jablonski udał się do monitora, to po analizie powtórek utrzymał swoją decyzję z boiska.

ZOBACZ WIDEO: Wojna o ręcznik! Kuriozalne sceny w finale Pucharu Narodów Afryki

Krótko po tym doszło do niespodzianki, bo to gospodarze sensacyjnie otworzyli wynik rywalizacji. Ole Blomberg zagrał piłkę w kierunku Kaspera Hogha, a ten oddał skuteczny strzał głową w 24. minucie.

„Obywatele” nie zdążyli się otrząsnąć po bramce Norwegów, a ci ponownie trafili. Dwie minuty po pierwszej bramce Hogh po raz kolejny wpisał się na listę strzelców. Warto odnotować, że ponownie asystował mu Blomberg.

Tuż przed końcem pierwszej połowy Manchester City miał okazję do zdobycia bramki kontaktowej. Haaland oddał groźny strzał, będąc w polu karnym, ale jego uderzenie minęło lewy słupek.

Po zmianie stron mogło zrobić się 3:0, ale Gianluigi Donnarumma popisał się udaną interwencją po strzale Hakona Evjena. Ten trafił do siatki w 52. minucie, ale gol nie został uznany z uwagi na spalonego.

Jednak krótko po tym gospodarze trafili i tym razem nic nie mogło się wydarzyć, by gol ten nie został uznany. Jens Hauge oddał piękny strzał zza pola karnego, korzystając na stracie piłki przez Rodriego. W ten sposób sprawił, że FK Bodo/Glimt było o krok od sensacji.

Jednak „The Citizens” szybko pokazali, że nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Dwie minuty po trafieniu Hauge bramkę zdobył bowiem Rayan Cherki i po godzinie gry goście przegrywali 1:3.

Tymczasem Rodri ponownie przyczynił się do tego, że zrobiło się głośno o jego fatalnym występie. Hiszpan otrzymał dwie żółte kartki w ciągu… minuty. Tym sposobem mocno osłabił swój zespół.

Miejscowi wyczuli swoją szansę i ruszyli do ataku. Najpierw Hauge trafił w poprzeczkę, a chwilę później wydawało się, że Hogh skompletował hat-tricka, ale jednak znajdował się na spalonym i gol nie został uznany.

Angielski gigant miał także swoje okazje do zmiany wyniku, ale nic takiego nie miało miejsca. W doliczonym czasie gry gości mógł jeszcze dobić Andreas Helmersen, ale zawiódł w sytuacji sam na sam z Donnarummą. FK Bodo/Glimt po raz kolejny pokazało moc na własnym boisku, zwyciężając z „The Citizens” 3:1.

Liga Mistrzów, 7. kolejka:

FK Bodo/Glimt – Manchester City 3:1 (2:0)
1:0 – Kasper Hogh 22′
2:0 – Kasper Hogh 24′
3:0 – Jens Hauge 58′
3:1 – Rayan Cherki 60′