Choć wyżej w rankingu ATP sklasyfikowany był Zizou Bergs, to za faworyta spotkania uznawano Huberta Hurkacza, który wraca do regularnej gry po kontuzji i wielomiesięcznej przerwie. Polak ostatecznie cieszył się z triumfu, ale ten nie przyszedł łatwo.
Pierwsza partia padła łupem Bergsa, który w tie-breaku wygrał 8-6. Takim samym rezultatem – już na korzyść Polaka – zakończył się drugi set i na tablicy wyników było 1:1 w setach. W dwóch kolejnych partiach Hurkacz kontrolował już to, co działo się na korcie.
ZOBACZ WIDEO: Były niemiecki piłkarz znów to zrobił. Tak wybrał się w góry
Polski tenisista potrafił przełamać serwis rywala, co dało mu dwa zwycięstwa po 6:3 i awans do II rundy wielkoszlemowego Australian Open. Po ostatniej piłce Hurkacz odetchnął z ulgą.
Polak podbiegł do siatki i zacisnął pięść w geście triumfu. Następnie przystawił palec do skroni. Sytuację można zobaczyć poniżej.
We wtorek „Hubi” posłał 18 asów, skończył 52 piłki i miał 49 niewymuszonych błędów. Belg odpowiedział 16 asami, a do tego zanotował 47 wygrywających uderzeń i 40 pomyłek. Nie zdołał jednak ani razu przełamać serwisu Polaka, który zdobył w sumie 150 z 286 rozegranych punktów.
Zwycięski Hurkacz awansował do II rundy wielkoszlemowego Australian Open 2026. W czwartek (22 stycznia) jego przeciwnikiem będzie Amerykanin Ethan Quinn.