Żeby zrozumieć, dlaczego to zjawisko zagościło nad Polską, musimy wyjść poza romantyczny obraz kolorowego nieba i spojrzeć na szersze tło, na to, co fizycy nazywają pogodą kosmiczną.
Pogoda kosmiczna jest definiowana jako warunki fizyczne panujące w przestrzeni międzyplanetarnej. Ogromny wpływ na tę pogodę ma Słońce, którego aktywność zmienia się w rytmie około 11‑letniego cyklu. W fazie maksimum na jego powierzchni pojawiają się liczne plamy, a nad nimi dochodzi do gwałtownych procesów: rozbłysków i koronalnych wyrzutów masy (CME), które wystrzeliwują w przestrzeń międzyplanetarną miliardy ton naładowanej materii, niosącej ogromne ilości energii.
Mieszkając na Ziemi, jesteśmy w dość komfortowej sytuacji. Chroni nas warstwa gęstej atmosfery i magnetosfery, czyli rozległego pola magnetycznego otaczającego naszą planetę. O magnetosferze można myśleć jak o magnetycznej tarczy, która zamiast pozwolić cząstkom wiatru słonecznego uderzyć prosto w Ziemię, odchyla je i kieruje ku biegunom.
Tam, na wysokości między 100 a 400 km, wysokoenergetyczne cząstki wiatru słonecznego zderzają się z atomami tlenu i azotu, wzbudzając je. Kiedy atomy oddają tę energię, emitują światło, co owocuje świetlistym pokazem, który znamy jako zorzę polarną. Problem w tym, że to, co obserwujemy jako piękne barwy na nocnym niebie, jest efektem intensywnego bombardowania magnetosfery przez cząstki o wysokiej energii, które może mieć znaczące konsekwencje dla naszego życia.
Dlaczego zorza nad Polską?
Obecnie jesteśmy w 25. cyklu słonecznym. Co oznacza, że jest to po prostu 25. taki cykl zaobserwowany od momentu rozpoczęcia systematycznych obserwacji w połowie XVIII w. W każdym z nich aktywność Słońca przechodzi przez cztery fazy: minimum, wzrost, maksimum i spadek. Maksimum słoneczne tego cyklu osiągnęło wysoki poziom na przełomie 2024 i 2025 r. Nawet jeśli szczyt mamy już za sobą, Słońce wcale nie zwalnia tempa i może jeszcze regularnie dostarczać nam wrażeń.
To, że niebo wieczorem 19 stycznia nad Polską rozbłysło feerią barw, było efektem właśnie takiej wyjątkowo silnej burzy geomagnetycznej. W normalnych warunkach cząstki wiatru słonecznego są kierowane przez ziemskie pole magnetyczne w stronę biegunów, tworząc stały, choć zmienny, pierścień światła, tzw. owal zorzowy. Podczas silnych burz geomagnetycznych owale zorzowe stają się znacznie jaśniejsze i drastycznie zwiększają swoją średnicę, co pozwala na ich obserwację na znacznie niższych szerokościach magnetycznych niż zwykle.
Historycznie, podczas ekstremalnych burz, takich jak słynne Zdarzenie Carringtona z 1859 r. czy burza z marca 1989 r., zorze obserwowano niemal na całym świecie, widziano je m.in. na Hawajach, Kubie, w Meksyku czy we Włoszech. Również w obecnym 25. cyklu słonecznym mieliśmy taki pokaz. W maju 2024 r. silna aktywność Słońca pozwoliła podziwiać spektakularne zorze w regionach, gdzie zwykle są nieobecne, a jednocześnie przetestowała na żywo odporność naszej infrastruktury technicznej.
Satelity w opałach?
Tu dochodzimy do niewygodnej prawdy, zorze są jedynie widocznym gołym okiem objawem zjawiska, które w przestrzeni kosmicznej wygląda znacznie mniej romantycznie. Wspomniane burze geomagnetyczne to w rzeczywistości zmasowany atak na systemy, na których opiera się współczesna technologia.
W trakcie silnych zdarzeń, takich jak burze z lutego 2022 r. czy maja 2024 r., górne warstwy atmosfery ulegają wyraźnemu ogrzaniu i zagęszczeniu. Dla satelitów na niskich orbitach okołoziemskich (LEO) oznacza to nagły wzrost oporu atmosferycznego, który dosłownie hamuje ich ruch. W efekcie część z nich musi przeprowadzać awaryjne korekty orbity, a inne, zwłaszcza te na bardzo niskich trajektoriach, mogą przedwcześnie wejść w gęstsze warstwy atmosfery i spłonąć. Taki los spotkał około 40 satelitów Starlink wystrzelonych w lutym 2022 r. Umieszczone na niskiej orbicie satelity nie przetrwały nagłego wzrostu oporu spowodowanego burzą geomagnetyczną.
To jednak dopiero początek listy problemów. Bezpośrednie bombardowanie przez wysokoenergetyczne cząstki wywołuje tzw. przeskoki bitów w pamięciach i procesorach satelitów. Takie pojedyncze błędy w zapisie danych potrafią zaowocować fantomowymi komendami, błędnymi decyzjami systemów autonomicznych czy utratą orientacji satelity na orbicie. Do tego dochodzi ładowanie elektrostatyczne powierzchni i wnętrza podzespołów, prowadzące do wyładowań elektrycznych, które mogą trwale uszkodzić niezwykle delikatną elektronikę. Co więcej, pod takim ostrzałem degradują też materiały paneli słonecznych. W ekstremalnych przypadkach sprawność ogniw może spaść nawet o 30 proc. w wyniku jednego silnego zdarzenia.
Cząstki wiatru słonecznego potrafią też dosłownie oślepić czujniki gwiazd używane do precyzyjnej nawigacji satelitów. W połączeniu z gęstniejącą atmosferą, która zwiększa opór i utrudnia dokładne przewidywanie orbit, rośnie ryzyko kolizji z innymi obiektami, w tym z kosmicznymi śmieciami, które już teraz gęsto zaludniają okolice Ziemi. Innymi słowy, każda silna burza geomagnetyczna to nie tylko piękna zorza, ale też ogromny test dla całej infrastruktury na orbitach.
Ryzyko blackoutu?
Można by wzruszyć ramionami: „Trudno, kilka satelitów mniej na orbicie, ale przynajmniej mam piękne zdjęcie”. Problem w tym, że technologia, z której korzystamy na co dzień, jest głęboko zakorzeniona w rozwiązaniach satelitarnych. Nawigacja, komunikacja i synchronizacja zegarów — to wszystko działa na podstawie sygnałów płynących z kosmosu.
Satelity nawigacyjne i telekomunikacyjne stanowią kręgosłup nowoczesnej gospodarki. Systemy GNSS (Global Navigation Satellite Systems) to nie tylko nawigacja w telefonie. To także precyzyjne zegary, które synchronizują sieci 5G, transakcje na rynkach giełdowych, a nawet pracę sieci energetycznych.
Podczas burzy geomagnetycznej z maja 2024 r. rolnicy w USA i Kanadzie zgłaszali poważne zakłócenia w działaniu systemów precyzyjnego rolnictwa. Ciągniki wyposażone w automatyczne prowadzenie, korzystające z korekcji sygnału GPS, musiały przerwać pracę, co przełożyło się na realne straty finansowe. Szacunki dla niektórych regionów mówiły o stratach liczonych w setkach milionów dolarów.
W ekstremalnych przypadkach burze geomagnetyczne mogą wywoływać także problemy w infrastrukturze naziemnej. Zmienność pola magnetycznego Ziemi indukuje tzw. prądy geomagnetyczne (GIC) w długich przewodach, czyli np. liniach energetycznych czy rurociągach. Te dodatkowe prądy obciążają transformatory, powodując ich przegrzewanie, nasycenie magnetyczne rdzeni i w skrajnym przypadku trwałe uszkodzenia. Historia zna już taki przypadek: w marcu 1989 r. burza geomagnetyczna doprowadziła do awaryjnego wyłączenia sieci w Quebecu. W ciągu około 90 sekund impuls magnetyczny wywołał kaskadową awarię, która pozostawiła 6 mln ludzi bez prądu przez dziewięć godzin.
Uzależnieni od technologii?
W dzisiejszym gęsto połączonym świecie taki „magnetyczny zawał” miałby znacznie poważniejsze skutki niż w końcówce lat 80. Według scenariusza opracowanego przez Lloyd’s of London i ośrodki badawcze zajmujące się ryzykiem, pojedyncze ekstremalne zdarzenie pogodowe w kosmosie mogłoby wygenerować globalne straty ekonomiczne rzędu 2,4 bln dol. w ciągu pięciu lat. Ten scenariusz, choć jest mało intuicyjny i rzadko obecny w debacie publicznej, jest jak najbardziej realny.
Każda kolejna zorza, choć zachwycająca, jest więc przypomnieniem o kruchości naszej cywilizacji technologicznej. Kolorowe wstęgi światła nad naszymi głowami są pięknym efektem ubocznym faktu, że żyjemy w cieniu gwiazdy, naszego Słońca, które bywa kapryśne. I im bardziej uzależniamy się od technologii zanurzonej w kosmosie, tym poważniej powinniśmy traktować prognozy pogody, nie tylko tej za oknem, ale też kosmicznej.
ŹRÓDŁA:
- „Solar Cycle Progression | NOAA / NWS Space Weather Prediction Center”. Dostęp: 20 stycznia 2026. [Online]. Dostępne na: https://www.swpc.noaa.gov/products/solar-cycle-progression
- „SpaceX loses 40 satellites to geomagnetic storm a day after launch”. Dostęp: 20 stycznia 2026. [Online]. Dostępne na: https://www.bbc.com/news/world-60317806
- T. P. published, „May 2024 solar storm cost $500 million in damages to farmers, new study reveals”, Space. Dostęp: 20 stycznia 2026. [Online]. Dostępne na: https://www.space.com/astronomy/sun/may-2024-solar-storm-cost-usd500-million-in-damages-to-farmers-new-study-reveals
- „The May 2024 solar storm: your questions answered”. Dostęp: 20 stycznia 2026. [Online]. Dostępne na: https://www.esa.int/Space_Safety/Space_weather/The_May_2024_solar_storm_your_questions_answered
- „What NASA Is Learning from the Biggest Geomagnetic Storm in 20 Years — NASA Science”. Dostęp: 20 stycznia 2026. [Online]. Dostępne na: https://science.nasa.gov/science-research/heliophysics/what-nasa-is-learning-from-the-biggest-geomagnetic-storm-in-20-years/
- „Lloyd’s highlights risk of extreme space weather as latest scenario reveals potential global economic loss of $2.4trn”. Dostęp: 20 stycznia 2026. [Online]. Dostępne na: https://www.lloyds.com/insights/media-centre/press-releases/extreme-space-weather-scenario