Sprawa zabójstwa 17-letniej Iwony Cygan z małopolskiego Szczucina to jedna z najgłośniejszych i najmroczniejszych historii kryminalnych ostatnich 25 lat. W 2017 r. Prokuratura Krajowa posadziła na ławie oskarżonych kilkanaście osób, które miały być zamieszane w morderstwo. Na jaw wychodzą jednak fakty świadczące o tym, że akt oskarżenia w tej sprawie może mieć niewiele wspólnego z rzeczywistością.

W październiku 2020 r. opublikowaliśmy w Onecie reportaż „Historia kłamstwa. Jak szukano zabójców Iwony Cygan”, w którym opisaliśmy wstrząsające kulisy dochodzenia prowadzonego przez policyjne Archiwum X. Z naszego śledztwa wynika, że organy ścigania całkowicie ignorowały fakty podważające ich teorie, wybiórczo dobierały dowody oraz manipulowały opinią publiczną.

W Sądzie Okręgowym w Rzeszowie wciąż trwa proces w tej sprawie. Na ławie oskarżonych zasiada m.in. Bogusław P., były naczelnik wydziału kryminalnego w Komendzie Powiatowej w Dąbrowie Tarnowskiej. Zdaniem Prokuratury Krajowej i Archiwum X, miał mataczyć w pierwszym śledztwie dotyczącym zabójstwa Iwony Cygan.

Na początku 2017 r. dwukrotnie doszło do ataku na dom Bogusława P. Najpierw 30 stycznia ktoś obrzucił budynek cegłówkami z napisem „Morderca Cygan”. W stronę okna poleciała też siekiera, która wbiła się w futrynę, a elewację budynku oblano starym olejem. Niewiele brakowało, a w ataku ucierpiałaby miesięczna wnuczka Bogusława P., która kilka minut wcześniej leżała w łóżeczku znajdującym się przy oknie, w które trafiły cegłówki.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Tydzień później na posesję byłego policjanta wrzucono prowizoryczny granat, wypełniony gwoździami, który eksplodował na trawniku. Na ogrodzeniu napastnicy zawiesili kartkę z napisem: „AUSTRIA MIAŁEŚ MILCZEĆ” oraz rysunkiem ptaka ze zawiązanym dziobem. Napis nawiązywał do tzw. grupy austriackiej, czyli mężczyzn pracujących na co dzień w Austrii, którzy mieli być zamieszani w zabójstwo Iwony Cygan.

Sprawców tych napaści nie udało się zatrzymać. Jednak prowadzący śledztwo w tej sprawie prok. Bartosz Gorzula z Prokuratury Rejonowej w Nowym Sączu dokonał wstrząsających ustaleń. Z jego dochodzenia wynikało bowiem, że za atakami na dom emerytowanego funkcjonariusza mogą stać policjanci z Archiwum X prowadzący śledztwo w sprawie zabójstwa Iwony Cygan.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Ślad zapachowy

Pierwszy trop dotyczył bomby wrzuconej na posesję Bogusława P. Na wniosek prokuratora Gorzuli został ona poddana badaniom przez biegłego sądowego z zakresu militariów, broni i amunicji. Ekspert stwierdził jednoznacznie, iż jest to charakterystyczna „petarda”, która w Polsce używana jest do ćwiczeń przez służby mundurowe: policję, wojsko, straż graniczną i służbę więzienną.

W dalszej kolejności Bartosz Gorzula zlecił biegłym wykonanie opinii traseologicznej, która miała wskazać, z jakiego rodzaju obuwia powstały ślady odciśnięte przez sprawców na śniegu. Tu pojawił się kolejny element układanki. Eksperci stwierdzili, że jeden z zabezpieczonych śladów z wysokim prawdopodobieństwem pochodzi od butów taktycznych typu „Magnum” — a więc obuwia używanego w Polsce przez żołnierzy, strażaków, czy policjantów.

W tej sytuacji prokurator z Nowego Sącza zaczął bliżej przyglądać się funkcjonariuszom z Archiwum X i zaangażował do sprawy Biuro Spraw Wewnętrznych, czyli komórkę zajmującą się ściganiem przestępstw wśród policjantów.

Śledczy zawnioskowali do Komendy Wojewódzkiej w Krakowie o wydanie m.in. książki kontroli pracy służbowego auta marki Kia Cee’d. Wynikało z niej, że jeden z policjantów Archiwum X Paweł D. pobierał auto 6 lutego 2017 r., czyli w dniu drugiego ataku na dom Bogusława P. i oddał go do komendy dopiero trzy dni później. Natomiast w książce kontroli pojazdu zapisał, że poruszał się nim jedynie po Krakowie i przebył w tym czasie… aż 268 km.

Choć kwestie ładunku wybuchowego, czy śladów obuwia, stanowiły już jakieś poszlaki, to wciąż były one niewystarczające, żeby postawić jednoznaczną tezę. Jednak w lipcu 2021 r. doszło do przełomu. Wszystko za sprawą ekspertyzy osmologicznej, potocznie nazywanej „zapachową”. Jest to badanie przeprowadzane z wykorzystaniem specjalnie szkolonych psów, których zadaniem jest ustalenie zgodności zapachowej z materiałem dowodowym zabezpieczonym na miejscu zdarzenia a materiałem porównawczym pobranym od konkretnych osób.

W tym wypadku prokurator Gorzula zlecił porównanie materiału pobranego od ośmiu policjantów Archiwum X ze śladami zapachowymi zabezpieczonymi wcześniej na cegłach, którymi obrzucono dom Bogusława P. Badania zostały przeprowadzone 9 lipca 2021 r. przez laboratorium kryminalistyczne w Radomiu.

W przypadku jednego z funkcjonariuszy wynik okazał się pozytywny. Dwa certyfikowane psy, w sześciu próbach, wykazały jednoznacznie zgodność zapachową między śladem osmologicznym zabezpieczonym na cegle z napisem „morderca cygan” a materiałem porównawczym pobranym od policjanta z krakowskiego Archiwum X.

Siekiera i cegłówka zabezpieczone na posesji Bogusława P.

Siekiera i cegłówka zabezpieczone na posesji Bogusława P.mat. prasowe

Prowokacja Archiwum X?

Dlaczego członkowie elitarnej jednostki policji mieliby stać za atakiem na dom emerytowanego funkcjonariusza? To pytanie zadaliśmy kilku doświadczonym policjantom z Komendy Wojewódzkiej w Krakowie. Co ciekawe, nie byli wcale nimi zaskoczeni. Twierdzili, że już w 2017 r. „na korytarzach” komendy mówiło się o tym, że w atak na dom Bogusława P. mogą być zamieszani funkcjonariusze z Archiwum X.

Tak wyjaśnił nam to jeden z policjantów, który w przeszłości pełnił kierownicze stanowiska w KWP w Krakowie:

— W pionie kryminalnym są komórki, które zajmują się tego typu „prowokacjami”, choć oficjalnie nikt się panu do tego nie przyzna. Na jakiej zasadzie? Podam hipotetyczny przykład. Mamy członka zorganizowanej grupy przestępczej, który siedzi w „pudle” i nie chce współpracować z policją. Twardy gość, ale wiemy, że ma też konkubinę i dziecko, do których jest mocno przywiązany. No więc trzeba stworzyć taką sytuację psychologiczną, żeby on się zaczął o nich martwić. Raptem okazuje się, że ktoś jego konkubinie wybił okno, na drugi dzień porysował samochód, a potem zadzwonił i powiedział, że wie, gdzie jej dziecko chodzi do szkoły — tłumaczy.

— Wtedy my przychodzimy do takiego bandyty i mówimy, że chętnie mu pomożemy, bo dowiedzieliśmy się, że członkowie konkurencyjnego gangu dojeżdżają jego rodzinę. Możemy zapewnić jej ochronę, ale on też nam musi pomóc. Resztę pan sobie może dopowiedzieć. Ktoś jej wcześniej to okno musiał wybić. Myślę, że w przypadku Bogusława P. taką metodę zastosowano. Tylko ktoś ewidentnie przesadził — dodaje.

Tę wersję potwierdza nam również dwóch innych policjantów z Krakowa, proszących o zachowanie anonimowości.

— Po atakach na dom Bogusława P. sprawdzono dokładnie środowisko lokalnych przestępców. W końcu chodziło o byłego policjanta. Nikt jednak niczego nie wiedział. Poza tym P. był już wtedy na emeryturze, więc po co miałby ktoś go zastraszać? Nie prowadził wtedy żadnych spraw — tłumaczy jeden z naszych rozmówców.

— Zastanawiająca była ta kartka „Austria. Miałeś milczeć”. Przecież on nikogo nie obciążał. Dlatego uważam, że to mogła być prowokacja. Pewnie liczyli na to, że Bogusław P. w nerwach złapie za telefon, zadzwoni do kogoś podejrzewanego o to morderstwo i zacznie przekonywać, że nikogo nie „sypie”. A jestem pewien, że miał w tamtym okresie telefon na podsłuchu, więc zyskaliby koronny dowód, że jest w to zamieszany — dodaje drugi z nich.

Przerwane śledztwo

W 2023 r. prok. Gorzula wystawił oficjalne postanowienie o przeszukaniu domów ośmiu policjantów z krakowskiego Archiwum X. Ponadto funkcjonariuszowi, u którego wyszedł pozytywny wynik badań osmologicznych, prokurator chciał postawić zarzuty zniszczenia mienia, przekroczenia uprawnień oraz narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Wtedy zapadła jednak niespodziewana decyzja. Prokurator Krzysztof Sierak, zastępca Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry, odebrał sprawę Bartoszowi Gorzuli. Od tej pory śledztwo miało toczyć się w Prokuraturze Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Łodzi.

Dlaczego doszło do tej zmiany? Jak poinformowała nas wówczas w enigmatycznym e-mailu Prokuratura Krajowa: „w celu zapewnienia jak największego obiektywizmu śledztwa”.

Dziś już wiemy, że zmiana prokuratury nie przyczyniła się do rozwiązania sprawy. Onet dowiedział się, że 30 grudnia 2025 r. Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wielkopolski zdecydowała się umorzyć śledztwo ze względu na niewykrycie sprawców. Dotarliśmy do jego uzasadnienia.

Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie

Komenda Wojewódzka Policji w KrakowieJan Jurczak / Agencja Wyborcza.pl

Prokuratura: zbyt słabe dowody

W dokumencie, który widzieliśmy, śledczy z Ostrowa Wielkopolskiego wymieniają czynności, jakie przeprowadzili w tej sprawie od czerwca 2023 r., czyli od momentu przejęcia dochodzenia. Próbowali ustalić miejsca, w jakich przebywali funkcjonariusze Archiwum X w chwili ataku. Bez sukcesów. Uzyskanie bilingów rozmów ze służbowych telefonów okazało się niemożliwe po takim czasie. Analiza rachunków bankowych pod kątem miejsc użycia karta bankomatowych również nie okazała się przydatna.

Śledczym udało się za to uzyskać informację, jakie obuwie było kupowane dla policjantów w latach 2015-2017. Następnie dokonano wizualizację tych butów i porównano je ze śladem zabezpieczonym na posesji Bogusława P. Wniosek: „żadna podeszwa obuwia zakupionego przez KWP w Krakowie nie jest z wyglądu podobna do wizerunku śladu dowodowego”.

Prokuratura zabezpieczyła też dokumentację dotyczącą znajdujących się w komendzie „petard do pozoracji ognia” oraz przesłała do badań porównawczych ponad sto sztuk tych ładunków. Ta ekspertyza również wykluczyła podobieństwa między petardami znajdującymi się na stanie policji a szczątkami ładunku, który eksplodował przed domem Bogusława P.

Ponadto z Komendy Głównej uzyskano informację, iż w latach 2000-2017 nie odnotowano utraty żadnej z petard. Jednocześnie stwierdzono w uzasadnieniu, że rodzaj środka użytego w petardzie, która posłużyła do ataku na dom Bogusława P., świadczy o „wiedzy pirotechnicznej”.

Śledczy zlecili także dodatkową opinię na temat badań osmologicznych, które wykazały zgodność zapachową z jednym z funkcjonariuszy Archiwum X. Biegły powołany przez prokuraturę uznał, że ekspertyza jest rzetelna, a badanie wykonano zgodnie ze sztuką. Jednocześnie stwierdził, że badania osmologiczne nie powinny stanowić „jedynego czy głównego dowodu prowadzącego do oskarżenia i skazania”.

Finalnie Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wielkopolskim uzasadniła umorzenie śledztwa w sprawie ataku na dom Bogusława P. tym, iż „zebrane dowody nie uzasadniają dostatecznie podejrzenia popełnienia inkryminowanych czynów przez określoną osobę”.

Z tym uzasadnieniem nie zgadza się jednak Bogusław P. W zażaleniu złożonym przez jego adwokata wypunktowano wszystkie nieprawidłowości, których ich zdaniem dopuściła się prokuratura.

Policjanci z Archiwum X w trakcie eksperymentu procesowego w Łęce Szczucińskiej, gdzie znaleziono ciało Iwony Cygan

Policjanci z Archiwum X w trakcie eksperymentu procesowego w Łęce Szczucińskiej, gdzie znaleziono ciało Iwony CyganDawid Serafin / Onet

„Wszechmocna jednostka”

Obrońca emerytowanego funkcjonariusza zwraca przede wszystkim uwagę na oddalenie przez prokuraturę wielu wniosków dowodowych (na różnych etapach postępowania). Wśród nich jest m.in. przesłuchanie konkretnych świadków; ustalenie numerów telefonów komórkowych, które logowały się w pobliżu domu pokrzywdzonego; przeprowadzenie przeszukań w domach funkcjonariuszy Archiwum X oraz zabezpieczenie ich telefonów, komputerów oraz butów.

„To, że wspomniani funkcjonariusze nie otrzymali butów taktycznych Magnum jako obuwia służbowego, nie znaczy, iż nie mogli ich posiadać prywatnie. Analogicznie, skoro z KWP Kraków nie udało się uzyskać bilingów telefonów służbowych funkcjonariuszy, to próba pozyskania danych z ich telefonów w ramach przeszukań również była jak najbardziej zasadna” — czytamy w zażaleniu.

Dalej adwokat Bogusława P. zwraca uwagę, że prokuratura całkowicie zignorowała fakt, iż według dokumentacji zabezpieczonej w KWP Kraków, jeden z policjantów Archiwum X miał przejechać służbowym autem (w dniu ataku) po Krakowie prawie 300 kilometrów w niecałe trzy i pół godziny.

„Ponadto wątpliwe jest dwukrotne pobieranie pojazdu jednego dnia i brak jego finalnego zdania w czasie przebywania w KWP w Krakowie przez policjanta pobierającego samochód” — zauważa mecenas. Podkreśla przy tym, że w czasie, kiedy doszło do ataków na dom Bogusław P., żaden z funkcjonariuszy Archiwum X nie przebywał w pracy — aż czterech z siedmiu policjantów pracujących przy sprawie zabójstwa Iwony Cygan miało urlop w co najmniej jednym z tych dni.

Zdaniem obrońcy Bogusława P. prokuratura nie doceniła wagi materiału zebranego w tej sprawie — zwłaszcza dowód w postaci badań osmologicznych i zeznań członków rodziny Bogusława P., którzy słyszeli rozmowy policjantów Archiwum X świadczące o tym, iż mieli oni być zamieszani w ataki (córka Bogusława P. miała usłyszeć od jednego z funkcjonariuszy m.in. słowa: „my za to wszyscy kiedyś zapłacimy”).

„Krakowskie Archiwum X przez lata uważane było za elitarną, niemal wszechmocną jednostkę policji. Obecnie jednak ten wizerunek ulega nadszarpnięciu, wskutek wyjścia na jaw kontrowersyjnych metod prowadzenia postępowań oraz pociągania do odpowiedzialności karnej osób, które następnie sądy uznają za niewinne” — napisał w zażaleniu adwokat Bogusława P.

„W interesie społecznym leży zatem weryfikacja, czy policjanci z Archiwum X posuwają się do łamania prawa i popełniania przestępstw na szkodę osób typowanych jako potencjalni podejrzani w analizowanych sprawach” — zaznaczył.

O tym, co dalej stanie się ze sprawą, zdecyduje teraz sąd.