Świadek relacjonuje kolejny wypadek w Hiszpanii. „Czekanie nie miało końca”

Do wypadku doszło we wtorek 20 stycznia ok. godz. 21 w miejscowości Gelida, około 40 km na zachód od Barcelony. Ze wstępnych ustaleń wynika, że na tory osunął się mur oporowy, a pociąg jadący w kierunku Manresy uderzył w niego między stacjami Sant Sadurní i Gelida.

Jednym z pasażerów, który wracał pociągiem do domu, jest David Castelló. — Poczuliśmy gwałtowne zatrzymanie i wszyscy zostaliśmy porozrzucani na boki — wspomina w rozmowie z dziennikarzami katalońskiego dziennika „Diari ARA”.

  • Jaka była przyczyna drugiego wypadku kolejowego w Hiszpanii?
  • Ile osób zostało rannych w tym wypadku?
  • Co się wydarzyło po zderzeniu pociągu z murami?
  • Kiedy miała miejsce pierwsza katastrofa kolejowa w Hiszpanii w tym tygodniu?

Mężczyzna jechał w trzecim wagonie. Jego przystanek był tuż za miejscem zdarzenia. — Widziałem kobietę stojącą obok, która była poważnie ranna — opowiada. Po zderzeniu udało im się otworzyć drzwi wagonu, „żeby wpadło trochę powietrza”, a potem wszystko pogrążyło się w ciemności. — Wychyliliśmy się przez drzwi i zobaczyliśmy nadjeżdżający z naprzeciwka pociąg. Niektórzy z nas wyskoczyli, zaczęli machać rękami, aż w końcu pociąg się zatrzymał — opowiada Castelló.

— Przeszliśmy na przód pociągu, do pierwszego wagonu, i usłyszeliśmy wołania o pomoc.

— To wyglądało tak, jakby cała podłoga pierwszego wagonu zniknęła, jakby wisiała w powietrzu, a pośrodku byli ludzie — opisuje. — To był szok, dojść na przód i zobaczyć, że pociągu już nie ma, a ludzie krzyczą. Wspomina też, że w tamtym momencie „zamarł” i trudno mu było ruszyć z pomocą, choć oddał swoją kurtkę jednej z najbardziej poszkodowanych osób.

David przyznaje, że nie wie, ile czasu minęło od momentu zderzenia do przyjazdu pomocy. — Dostęp był bardzo utrudniony. Nie wiem, czy to było 20 minut, czy pół godziny, nie mam pojęcia… Ale to czekanie wydawało się nie mieć końca, dopóki nie zobaczyliśmy strażaków, Mossos d’Esquadra i służb ratowniczych — opowiada. Chociaż David wyszedł z wypadku bez szwanku, został zabrany do polowego szpitala w okolicach Cavas Torelló w Sant Sadurní d’Anoia.

Klaudi Gallardo, inspektor straży pożarnej w regionie Katalonii, powiedział w rozmowie telewizyjnej z miejsca wtorkowego wypadku, że 37 osób zostało rannych, w tym pięć ciężko. Zginął maszynista.

Do wypadku doszło przez zawalenie się ściany oporowej, w którą wjechał pociąg. Hiszpański operator kolejowy ADIF przekazał, że przyczyną zawalenia się ściany były najprawdopodobniej intensywne opady deszczu, które przeszły przez region w tym tygodniu.

Do wypadku doszło w momencie, gdy w Hiszpanii rozpoczęły się trzy dni żałoby po niedzielnej katastrofie kolejowej, w której zmarły co najmniej 42 osoby. Wydarzyła się ona w prowincji Kordoba, w Andaluzji. Ok. 19.45 czasu lokalnego koniec pociągu przewożącego 289 pasażerów na trasie z Malagi do Madrytu wykoleił się i zderzył z nadjeżdżającym pociągiem kursującym z Madrytu do Huelvy.

Przód drugiego pociągu, którym podróżowało 184 osoby, przyjął największą siłę uderzenia, co spowodowało, że dwa pierwsze wagony wypadły z torów i stoczyły się ze skarpy o wysokości 4 metrów.

Niektóre ciała odnaleziono setki metrów od miejsca katastrofy.