Jacek Harłukowicz w swoim tekście o „Dragonie” pisał, że Tomasz P. na pielgrzymce kibiców na Jasnej Górze nie mógł znaleźć się przypadkowo.

Zgadzają się z nim twórcy „Stanu Wyjątkowego” i zwracają uwagę na ważne wątki.

W poprzednią niedzielę Nawrocki po raz pierwszy jako prezydent wziął udział w ogólnopolskiej pielgrzymce kibiców na Jasną Górę. 18 lat temu wymyślił ją ks. Jarosław Wąsowicz ps. Wąsal, obecny kapelan prezydenta.

Po uroczystości na błoniach część kibiców miała możliwość wzięcia udziału w bardziej kameralnym spotkaniu z prezydentem. Na opublikowanych zdjęciach i filmie z tego spotkania dziennikarz Wirtualnej Polski Szymon Jadczak rozpoznał Tomasza P. pseud. „Dragon”, z którym serdecznie przywitał się Nawrocki.

— O, Jagiellonia, tak? — zagadnął „Dragona” prezydent, przybijając z nim piątkę. Nagranie ze spotkania wkrótce zostało usunięte z oficjalnych kanałów na social mediach.

O sprawie rozmawiają także Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz w ostatnim odcinku „Stanu Wyjątkowego”.

— Służba Ochrony Państwa mówi, że kancelaria wybrała tych gości, a rzecznik pana prezydenta twierdzi, że w sumie Nawrocki nie zdawał sobie sprawy z sytuacji prawnej takiego człowieka. Tylko to jest oczywiste, że jak prezydent spotka się z kibolami, to ich sytuacja prawna jest jak z Częstochowy do Białegostoku — mówi Stankiewicz.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo „Ci ludzie mają wiele informacji o panu Karolu”

Prowadzący zwracają też uwagę, że Nawrocki nic sobie nie robi z tej sytuacji i oburzenia opinii publicznej.

— On wie, kto tam przyjeżdża i mam wrażenie, że pan prezydent po prostu ma to w nosie. Jeżeli nie zaszkodziły mu takie informacje o związkach z „Olem”, ze „Śledziem”, czy z „Wielkim Bu”, to on uważa, że nadal to mu nie zaszkodzi — stwierdza Andrzej Stankiewicz.

— To znaczy, że skoro w trakcie kampanii wyborczej w jego elektoracie, to nie miało znaczenia, to może on podtrzymywać relacje z tymi ludźmi — dodał.

Andrzej Stankiewicz zwrócił uwagę jeszcze na inną, mniej oczywistą, kwestię.

— Inna rzecz, że ci ludzie też mają wiele informacji o panu Karolu. Takich, których pewnie ABW nawet nie ma, np. dotyczących ustawek. Natomiast to są ludzie, którzy będą mu potrzebni w jego karierze politycznej jako prezydenta, który będzie się starał o reelekcję. W związku z tym to jest logiczne. Jedyna odrobiona lekcja z tego jest taka, że na kolejnej pielgrzymce nie będą filmować tych spotkań — zauważa Andrzej Stankiewicz.