Podczas środowego posiedzenia Sejmu na mównicy pojawił się poseł PSL Krzysztof Paszyk, który zwrócił się bezpośrednio do byłego ministra obrony narodowej z czasów rządów PiS Mariusza Błaszczaka. — Skapitulowaliście w sprawie Mercosuru z waszą grupą polityczną w Parlamencie Europejskim, której przewodniczącym jest Mateusz Morawiecki, a podwładną pana premiera Morawieckiego jest pani [Giorgia] Meloni. Kapitulacja. Skapitulowaliście, a wręcz zdezerterowaliście przed debatą o rolnictwie z PSL-em. Jak myszy pod miotłę uciekliście — mówił Paszyk.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Co zarzucił poseł PSL Krzysztof Paszyk politykom PiS?

Jaką reakcję miał Mariusz Błaszczak na oskarżenia Paszyka?

Co mówił minister rolnictwa Stefan Krajewski podczas posiedzenia?

Jak zareagował prowadzący obrady na potyczki słowne?

Obok niego nagle zjawił się wywołany Błaszczak. — Panie pośle, po co nieprawdę mówić? To jest nieprawda, to puste hasło, nieprawda, kłamstwo — zagłuszał wypowiedź polityka PSL.

— Dobrze, że pan taki jest zmobilizowany — zwrócił się do polityka PiS Paszyk. — Tak jestem, jestem — odpowiedział z ironią Błaszczak.

Emocje na posiedzeniu Sejmu. „Ta histeria była wymowna”

Na tym się jednak nie skończyło. Poseł PSL po kilku minutach znów wyszedł na mównicę. — Ta histeria pana przewodniczącego Błaszczaka była bardzo wymowna. Jeszcze raz powtórzę, miejcie odwagę, miejcie argumenty, przyjdźcie, porozmawiamy o rolnictwie i nie róbcie uników — zwrócił się do Błaszczaka i pozostałych posłów PiS.

— [Minister rolnictwa Stefan] Krajewski powinien odejść. Wotum nieufności wobec ministra Krajewskiego — przerwał mu ponownie Błaszczak. PiS obwinia ministra za zatwierdzenie przez UE umowy z krajami Mercosur. Poseł PSL w odpowiedzi stwierdził, że to nie Krajewski jest problemem, a „wierność” polityków PiS. — Macie szereg wpadek, wtop i nieporadności, jeśli chodzi o Mercosur […] Zamiast histerii argumenty i do roboty — dodał Paszyk.

Minister rolnictwa zabrał głos. Doszło do awantury

Minister rolnictwa także zabrał głos podczas posiedzenia. Kiedy podchodził do mównicy, z sali słychać było krzyki „do dymisji”. — Wychodzę na tę mównicę, bo granice cynizmu i politycznej hipokryzji zostały po raz kolejny przekroczone przez PiS. To, co słyszymy w ostatnich dniach. Polacy są karmieni kłamstwami, półprawdami, manipulacjami, które mają przykryć waszą niekompetencję i nieudolność — zwrócił się minister do polityków PiS, później uderzając w decyzje poprzedniego rządu w sprawach rolnictwa.

— Wolę mieć pseudonim „Mercosur” niż „zero”, „miękiszon” czy tym podobne. W sprawie Mercosur my zrobiliśmy wszystko, wy nie zrobiliście nic — mówił dalej Krajewski. — Miał być wniosek o odwołanie ministra. Gdzie jest ten wniosek? Jesteście kłamcami i tchórzami. Nie macie siły, by stanąć do poważnej dyskusji. Stać was tylko na krzyk pana posła Błaszczaka, jak na targu, jak przekupy która nie ma odwagi stanąć do debaty — grzmiał Krajewski.

Na jego słowa zareagował Błaszczak. Polityk znów podszedł do mównicy. — Nie mam innej możliwości. Skorzystam z tego. Złożymy wniosek o pana odwołanie, niech pan będzie tego pewien. Pan powinien podać się honorowo do dymisji — mówił były szef MON. — Pan się dawno powinien podać do dymisji — odpowiedział mu minister rolnictwa.

Potyczki słowne przerwał prowadzący obrady marszałek Włodzimierz Czarzasty. — Pan Błaszczak dołączył właśnie do grona miękiszonów — zakończył Krajewski, po czym pod mównicą zaczęli zbierać się posłowie, żywiołowo ze sobą dyskutując. Treści rozmów jednak nie utrwalono. Obrady Sejmu zostały ostatecznie przerwane na kilka minut przez Czarzastego.