Podpisana zaledwie kilka dni temu umowa z najważniejszymi partnerami handlowymi Ameryki Południowej utknęła w prawnym czyśćcu w celu jej weryfikacji. W związku z tym na razie nie powstanie największa strefa wolnego handlu na świecie, która objęłaby ok. 700 mln ludzi.
Niemieccy posłowie do Parlamentu Europejskiego są zaniepokojeni wynikiem głosowania. Twierdzą, że upragniona przez nich umowa odmieniłaby los pogrążonej w kryzysie niemieckiej gospodarki.
W Niemczech zapanowała fala oburzenia. „Trump i Putin po raz kolejny się śmieją. Jeśli UE nie zacznie w końcu działać, wkrótce zgaszą nam światło” — mówi w wywiadzie dla „Bilda” polityk Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) Dennis Radtke. Oburzeni Niemcy wskazują także na rolę Polski.
Inicjatorzy głosowania „B10-0060/2060” — w tym niemieccy politycy lewicowi oraz wielu przedstawicieli niemieckich Zielonych — nie ukrywają, że chcą całkowicie zablokować umowę, w sojuszu z polską oraz francuską prawicą oraz Alternatywą dla Niemiec (AfD).
— Takie decyzje podejmą ci, którzy chcą zniszczyć UE — twierdzi Radtke. W wywiadzie dla „Bilda” mówi o „głupocie” i „hańbie” oraz o „jednej z najciemniejszych godzin, jakie kiedykolwiek przeżył w tym Parlamencie Europejskim”.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Szefowie frakcji CDU/CSU, Niclas Herbst i Angelika Niebler, oświadczyli, że „katastrofalny sojusz skrajnej prawicy i skrajnej lewicy, Zielonych i posłów o wyłącznie narodowym spojrzeniu” nie zrozumiał powagi sytuacji. A to „w dniu, w którym cały świat patrzy na Davos, a Europejczycy starają się ograniczyć fantazje amerykańskiego prezydenta dotyczące Grenlandii”.
„Europa sama sobie przeszkadza”
„Opóźnienie [w zaakceptowaniu umowy z Mercosurem] jest błędem i w obecnej sytuacji krokiem nie do przyjęcia” — stwierdził w imieniu Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SDP) Udo Bullmann, rzecznik do spraw polityki rozwojowej.
Posłanka CDU Christine Schneider stwierdziła z kolei: „Kto dalej opóźnia lub blokuje porozumienie z Mercosurem, zagraża miejscom pracy, tworzeniu wartości dodanej i inwestycjom”.
Także rzecznik niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Inżynierii Mechanicznej [VDMA, gromadzi 3600 firm inżynierii mechanicznej z Europy i Niemiec] zaatakował europosłów: „Europa sama sobie przeszkadza poprzez blokady polityczne. Zorientowane na eksport średnie przedsiębiorstwa przemysłowe pilnie potrzebują umów o wolnym handlu”.
Możliwe jest jednak, że przeciwnicy umowy z Mercosurem mogą przyczynić się do przyspieszenia wejścia w życie znacznej części umowy. Pojawia się bowiem coraz więcej bowiem głosów domagających się tymczasowego wejścia w życie porozumienia.
Taki krok popiera m.in. Manfred Weber z Unii Chrześcijańsko-Społecznej w Bawarii (CSU), przewodniczący frakcji Europejska Partia Ludowa w Europarlamencie (EPL, konserwatyści), który nie był w stanie zapobiec wielu głosom sprzeciwu ze swoich własnych szeregów. Według informacji, do których dotarł „Bild”, w Komisji Europejskiej takie rozwiązanie rozważa już od kilku dni.
Kanclerz Friedrich Merz wypowiada się w podobnym duchu. We wpisie na platformie X stwierdził: „Jesteśmy przekonani o legalności umowy. Nie może być już żadnych dalszych opóźnień. Umowa musi teraz zostać tymczasowo wdrożona”.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz (zdj. ilustracyjne)Juliane Sonntag/Photothek via Getty Images / Getty Images
Dyplomaci UE, którzy popierają umowę z Mercosurem, obawiają się, że Brazylia, Argentyna i inne kraje nie wykażą się cierpliwością na impas prawny w Europie i zwrócą się ku umowie z Chińczykami. Ich zdaniem Unia Europejska straci wówczas dużą szansę na rozwój gospodarczy.