We wtorek, Aluron CMC Warta Zawiercie umocniła się na prowadzeniu w tabeli grupy D, Ligi Mistrzów pokonując SVG Luneburg 3:0. Kolejnego dnia druga z polskich drużyn, Asseco Resovia Rzeszów miała szansę umocnić się na drugiej pozycji. Wystarczyło pokonać Sporting CP, który dotychczas wygrał tylko jednego seta – właśnie w starciu z niemieckim zespołem.
Trener Massimo Botti zdecydował się na lekki rotacje względem tego, co zazwyczaj oglądamy w rozgrywkach ligowych. Mimo tego, Resovia doskonale rozpoczęła spotkanie, od czteropunktowego prowadzenia. Gospodarze bawili się siatkówką, a rywal zbytnio nie sprawiał problemów. Marcin Janusz miał doskonałą okazję, by wypróbować nowe rozwiązania, a rzeszowianie nie zdążyli się nawet spocić, wygrywając 25:9.
ZOBACZ WIDEO: Ewa Pajor wyróżniona. Nie miała sobie równych!
Nie dane było nam usłyszeć, co trener Sportingu przekazał swoim zawodnikom w przerwie między setami, ale ewidentnie jest doskonałym motywatorem. Po katastrofalnym pierwszym secie, Portugalczycy wyszli na drugą odsłonę z wiarą w siebie i na początku zaskoczyli zbyt rozluźnioną Resovię (3:6).
Polski zespół długo nie potrafił odrobić strat (15:19). Kiedy jednak w oczy zajrzało mu widmo porażki, wrzucił wyższy bieg i błyskawicznie doprowadził do remisu (19:19), by w końcówce przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę (25:23). Rzeszowianie bohatersko wyszli z opresji, w którą wpędzili się sami.
Trzecia partia przebiegiem znacznie bardziej przypominała tę inauguracyjną. Resovia szybko wypracowała sobie wysoką przewagę (10:3) i kontrolowała sytuację na parkiecie. Włoski szkoleniowiec dał szansę na wykazanie się reszcie zmienników. Siatkarze ekipy przyjezdnej nie poddawali się, lecz na rzeszowian – mimo że momentami grali z zaciągniętym hamulcem ręcznym – było to zdecydowanie za mało (25:19).
Asseco Resovia Rzeszów – Sporting CP 3:0 (25:9, 25:23, 25:19)
Resovia: Janusz, Cebulj, Demyanenko, Bucki, Louati, Sapiński, Shoji (libero) oraz Poręba, Zatorski, Graham, Nowak, Potera (libero);
Sporting: Grankin, Aguenier, Martins, Pokersnik, Jensen, Tavarez, Cruz Sousa (libero) oraz Valencia, Velazquez.
MVP: Yacine Louati.