• Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

Odpolitycznienie spółek Skarbu Państwa miało być priorytetem obecnego rządu i znalazło się nawet w zawartej po wyborach umowie koalicyjnej. Mimo wielokrotnych zapowiedzi do tej pory nie doszło do zmiany przepisów w tej kwestii.

Stosownej propozycji wciąż nie ma w wykazie prac legislacyjnych rządu. Onet i Business Insider widziały jednak projekt nowelizacji ustawy o zasadach zarządzania mieniem państwowym, który został przygotowany w resorcie aktywów państwowych. Zakłada on kilka istotnych zmian.

Koniec z lewymi MBA. Ministerstwo chce surowszych przepisów

Przede wszystkim podniesione mają zostać wymagania dla osób chcących zasiadać w radach nadzorczych państwowych spółek. W tej chwili wymagane jest od nich pięcioletnie doświadczenie zawodowe. Według propozycji ministerstwa — konieczne będzie wcześniejsze przepracowanie siedmiu lat.

Co ważniejsze, żeby znaleźć się w radzie nadzorczej, ma nie wystarczyć już jakikolwiek dyplom MBA (Master of Business Administration). To pokłosie afery z dyplomami uzyskiwanymi na Collegium Humanum, która pokazała szeroką skalę procederu polegającego na kupowaniu dokumentów i wykorzystywaniu ich do otrzymania pracy właśnie w państwowych spółkach.

Teraz resort chce, by uznawane były tylko tytuły MBA z renomowanych uczelni — czyli tych, które mają specjalne akredytacje albo uprawnienia do nadawania stopnia doktora habilitowanego w określonych dziedzinach nauk, jak np. prawo, ekonomia, finanse, czy matematyka.

Jak dowiaduje się Onet, w kwestii akredytacji respektowana będzie wyłącznie tzw. potrójna korona (Triple Crown Accreditations), czyli zestaw trzech akredytacji: AACSB, EQUIS i AMBA, które przyznawane są uczelniom biznesowym z całego świata.

Projekt ustawy zakłada też, że osoby posługujące się dyplomem MBA będą musiały dodatkowo wykazać się co najmniej trzyletnim doświadczeniem na stanowisku kierowniczym.

Kandydaci do spółek mają wypełniać „samooceny”

Inną zmianą, jaką przewiduje ustawa, jest wprowadzenie tzw. macierzy kompetencji. To rozwiązanie, które było już zapowiadane przez MAP jako nowy standard nadzoru właścicielskiego.

Kandydaci do rad podczas rekrutacji będą wypełniać „oświadczenie o samoocenie”, czyli ankietę, w której zaznaczą, jakie posiadają kompetencje. Z kolei ministerstwa mają precyzować, jakich umiejętności oczekują od kandydatów do poszczególnych spółek.

— Nie możemy mieć rad złożonych wyłącznie z prawników. Potrzebujemy zespołów zróżnicowanych: prawnika, branżysty, eksperta od finansów, ekonomisty. Dlatego w ramach naszych macierzy kompetencji będziemy filtrować wszystkich członków rad nadzorczych w spółkach Skarbu Państwa — tak pomysł komentował niedawno minister Wojciech Balczun.

Co istotne, ministerstwo będzie musiało opracować indywidualne macierze dla każdej spółki. To właśnie resort ministra Balczuna będzie odpowiadał za stworzenie oraz koordynowanie tego projektu. Macierze będą dotyczyć każdej spółki Skarbu Państwa, niezależnie od tego, czy nadzór nad nią pełni obecnie MAP.

Wprowadzenie tego projektu rozpocząć się ma także od audytu wszystkich obecnych rad nadzorczych i sprawdzenia kompetencji ich członków. W przypadku stwierdzenia braku kompetencji takie osoby mają zakończyć pracę wraz z upływem bieżącej kadencji — słyszymy dziś w ministerstwie.

Pomysł Macierzy Kompetencji od kilku miesięcy był testowany w 24 największych państwowych spółkach. Resort nie posiada jeszcze dokładnych wyników tego pilotażu.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Nowelizacja ustawy, którą widziały Onet i Business Insider, zawiera jeszcze kilka innych, kosmetycznych zmian. Zakaz zasiadania w radach nadzorczych kilku państwowych spółek ma zostać uszczelniony. Obejmie nie tylko spółki-córki, ale też spółki-wnuczki, co może mieć pewne znaczenie przy ogromnych państwowych grupach, jak Orlen czy PKP.

  • Jakie zmiany wprowadza projekt dotyczący spółek Skarbu Państwa?
  • Jakie wymagania będą potrzebne do zasiadania w radach nadzorczych?
  • Co to jest macierz kompetencji w kontekście nowelizacji ustawy?
  • Kiedy projekt zmian w prawie dotyczący spółek Skarbu Państwa został stworzony?

Dodatkowo projekt ministerstwa zmienia nieco regulacje dotyczące Rady do spraw spółek z udziałem Skarbu Państwa.

To specjalny organ, który opiniuje kandydatów do rad nadzorczych, jednak jego kompetencje są mocno ograniczone. Według nowej propozycji nie będą mogli w nim zasiadać posłowie, senatorowie czy samorządowi włodarze.

Zmianie nie ulegnie jednak sam sposób powoływania Rady — jej skład nadal wyznaczać mają premier i minister aktywów.

Polska 2050 miała swój pomysł na odpolitycznienie spółek. Pogrzebali go posłowie KO i PSL

Przypomnijmy, że projekt ministerstwa nie jest pierwszym w tej sprawie. Od niemal dwóch lat swoje propozycje odpolitycznienia spółek Skarbu Państwa forsują politycy Polski 2050. Na razie bezskutecznie.

Posłowie Polski 2050 jeszcze w lutym 2024 r. złożyli w Sejmie ustawę mającą uregulować tę kwestię. Ich projekt zakładał stworzenie specjalnego Komitetu Dobrego Zarządzania, który miał powoływać część członków rad nadzorczych w państwowych spółkach.

Komitet w zamyśle miał mieć zagwarantowaną niezależność — w jego skład wchodziłyby osoby zgłaszane przez związki zawodowe, organizacje pracodawców i rektorów wyższych uczelni.

Ustawa przewidywała też jawny rejestr wynagrodzeń osób zasiadających we władzach spółek Skarbu Państwa. Dodatkowo miały one mieć zakaz wpłacania pieniędzy na partie polityczne.

Przepisy nigdy nie doczekały się jednak uchwalenia. Projekt najpierw utknął na długie miesiące w sejmowej komisji. Gdy wreszcie w styczniu 2025 r. został poddany pod głosowanie, utopili go koalicjanci Polski 2050 — przeciw opowiedzieli się posłowie KO i PSL.

— Minister Robert Kropiwincki [ówczesny wiceszef resortu aktywów państwowych z PO — red. ] zdecydował, że trzeba tę ustawę pogrzebać i dzisiaj pogrzebał ją głosami Koalicji Obywatelskiej — mówił wtedy Onetowi rozgoryczony Rafał Komarewicz, poseł Polski 2050 pilotujący projekt.

W marcu 2025 r. ugrupowanie podjęło kolejną próbę, składając w Sejmie nową, złagodzoną propozycję ustawy. Zachowuje ona rejestr wynagrodzeń i zakaz wpłat na partie polityczne, ale rezygnuje z obsadzania rad nadzorczych przez niezależny komitet. Projekt w maju został skierowany do sejmowej komisji. Nie wyszedł z niej do tej pory.

Partyjne desanty na państwowe spółki

W Onecie wielokrotnie opisywaliśmy obsadzanie stanowisk w spółkach Skarbu Państwa przez osoby związane z koalicją rządzącą. We wrześniu 2024 r. ujawniliśmy, że lukratywne stanowiska dyrektorów regionalnych w Totalizatorze Sportowym otrzymali lokalni działacze PO, PSL i Lewicy, współpracownicy parlamentarzystów, a nawet boiskowy kolega premiera Donalda Tuska.

Po burzy wywołanej naszą publikacją z fotelem pożegnał się prezes Totalizatora Rafał Krzemień. Po kilku miesiącach spółka ogłosiła powołanie nowych dyrektorów regionalnych. Choć większość poprzednich nominatów straciła stanowiska, na nowej liście także znalazły się osoby blisko związane z Koalicją Obywatelską.

Partyjnych nominatów nie brakuje w grupie PKP. W listopadzie 2024 r. w radach nadzorczych i zarządach kolejowych spółek doliczyliśmy się ponad 20 osób związanych z Polskim Stronnictwem Ludowym. Szczególnie dużą reprezentację otrzymali działacze z województwa łódzkiego — matecznika ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka, który sprawuje nadzór nad spółkami PKP.

W czerwcu 2025 r. ujawniliśmy, że wicedyrektorem w Polskim Holdingu Nieruchomości (PHN) został Marcin Kopania, znany wcześniej w sieci jako „CasperVanDerHaag”, popularny użytkownik publikujący obelżywe treści pod adresem rywali Platformy Obywatelskiej. Kilka miesięcy później Kopania otrzymał awans na pełnomocnika zarządu.

W minionym roku wiceprezesem KGHM została Anna Sobieraj-Kozakiewicz, córka wpływowego podkarpackiego polityka PSL, a jednocześnie doradcy wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza. Do miedziowego giganta przeszła ze stanowiska prezeski AMW Rewita, hotelowej spółki podległej Ministerstwu Obrony Narodowej, która także została obsadzona ludźmi związanymi z PO i PSL.

— Konkursy na członków zarządu były i są fikcją. Tak było za poprzedniego układu politycznego i tak jest teraz — komentował w rozmowie z Onetem Józef Czyczerski, przedstawiciel pracowników w radzie nadzorczej KGHM.

Chcesz porozmawiać z autorami? Napisz: marcin.terlik@redakcjaonet.pl ; szymon.piegza@redakcjaonet.pl