Podrobienie kodu umożliwiającego zwrot butelki w butelkomacie nie jest oszustwem. Wrzucenie sfałszowanej butelki do butelkomatu jest wprowadzaniem w błąd maszyny, a nie osoby. Butelkomat nie podejmuje świadomych decyzji o butelkach ani nie rozporządza nimi tak jak człowiek. Zatem o oszustwie mowy być nie może.

Butelkomat jak kasa samoobsługowa

Okazja czyni złodzieja. Gdy pojawiły się butelkomaty, pojawiły się też osoby chcące oszukać system. Wśród najczęściej stosowanych metod specjaliści wymieniają podrabianie etykiet, tak by butelkomat przyjął niewłaściwą butelkę, a także zwroty opakowań spoza systemu. Sprawcy chcą w ten sposób uzyskać zwrot nienależnej kaucji.

  • Jakie są kary za manipulacje przy butelkomacie?
  • Czy podrabianie butelek można uznać za oszustwo?
  • Jak butelkomat działa podobnie do bankomatu?
  • Jakie są przepisy prawne dotyczące butelkomatów?

Butelkomatu oszukać się nie da. Podobnie jak kasy samoobsługowej: to maszyna, a nie myśląca osoba, zatem art. 286 Kodeksu karnego — mówiący o wprowadzeniu w błąd żyjącej osoby — nie wchodzi w grę.

To nie oznacza, że manipulacje przy butelkomacie ujdą sprawcy na sucho. Co mu grozi — to już trudniejsza kwestia. Rozważmy trzy scenariusze.

Oszukanie pracownika sklepu

Po pierwsze, da się oszukać pracownika sklepu, który ma zwrócić kaucję za zwrócone butelki.

Jeśli więc klient pobierze z butelkomatu druczek potwierdzający przekazanie sfabrykowanych butelek i podejdzie z nim do kasy, rozpocznie w ten sposób proces wprowadzania w błąd innej osoby, która ma niekorzystnie rozporządzić pieniędzmi.

To klasyczne oszustwo z art. 286 k.k. Nie dlatego, że użyto butelkomatu, ale dlatego, że wyłudzono pieniądze od pracownika sklepu (konkretnej osoby), po wprowadzeniu jej w błąd za pomocą druczku mającego świadczyć o prawie do zwrotu kaucji.

Butelkomat jak bankomat, butelka jak klucz

Drugi przypadek to sytuacja bez udziału osoby ludzkiej. Wyobraźmy sobie bardzo nowoczesny butelkomat, który nie tylko zbiera butelki, ale też sam zwraca kaucję: wypłaca ją w gotówce lub przelewa na konto.

W takiej sytuacji działania klienta są samodzielnym zabraniem cudzej rzeczy ruchomej. Sprawca uruchamia automatyczny proces, którego finałem jest zabranie nieprzysługujących mu pieniędzy. „Zabieranie” to cecha kradzieży.

Butelkomat działa jak bankomat. Sfabrykowana butelka jest jak sfałszowana karta pozwalająca uzyskać dostęp do cudzego konta. Możemy więc mówić o kradzieży z włamaniem. Bez względu na zabraną kwotę jest ona zawsze przestępstwem.

Manipulacje informatyczne

Trzeci, najbardziej skomplikowany przypadek: zwrot sfałszowanych butelek, by uzyskać kupon i wykorzystać go przy kasie samoobsługowej. Dzięki kuponowi z butelkomatu wysokość kaucji odlicza się od ceny zakupionego towaru.

Kluczowe pytanie brzmi, czy mamy upoważnienie do korzystania z butelkomatu, by wkładać do niego podrobione butelki? Wg mnie nie mamy takiego upoważnienia. Butelkomat nie służy do tego, by umieszczać w nim jakiekolwiek rzeczy. Zgodnie z regułami, można oddawać wyłącznie wybrany rodzaj specjalnie oznaczonych butelek.

W takim razie działania przy butelkomacie mogą być uznane za bezprawne wprowadzenie do systemu nowego zapisu danych informatycznych, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, co jest przestępstwem z art. 287 k.k. (tzw. oszustwo informatyczne).

Zapis danych informatycznych polega na tym, że butelkomat rejestruje przekazanie butelek, które nie podlegały zwrotowi, i generuje wydruk uprawniający do wypłaty kaucji. Butelkomat zapisuje w swoim „mózgu” dane o tej operacji. Korzyść majątkowa zostaje osiągnięta, gdy klient płaci mniej, bo odlicza kwotę nieprzysługującej mu kaucji.

Do więzienia za 50 groszy?

Inna sprawa, że społeczna szkodliwość bezprawnego uzyskania 50 groszy, czy to w drodze kradzieży z włamaniem, czy w ramach manipulacji informatycznej, jawi się jako ekstremalnie niska.

Nie o takich wszak sytuacjach myślimy, gdy wyobrażamy sobie typowy atak hakerski na system informatyczny celem osiągnięcia korzyści majątkowej… Dlatego w praktyce ściganie kogokolwiek za butelkomatowy wybryk jak za przestępstwo nie wydaje się uzasadnione.

Opracował dr hab. Mikołaj Małecki, profesor w Katedrze Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, twórca portalu DogmatyKarnisty.pl