W majowe święta [9 maja obchodzony jest Dzień Zwycięstwa w Rosji] w małym barze w centrum Moskwy prawie nie było klientów. — Wtedy praktycznie wszystkich mieszkańców wyrzucono z miasta i nikt nigdzie nie wychodził — opowiada Anna, która pracuje w lokalu jako barmanka.

Tydzień wokół 9 maja wiąże się z dużym napięciem z powodu prób parady, oficjalnych uroczystości i związanych z nimi zamknięć centrum oraz innych środków bezpieczeństwa. W tym roku władze całkowicie wyłączyły mobilny internet. Wszystko to razem doprowadziło do niezwykłego wyludnienia Moskwy. — W sąsiednich lokalach również nie było żadnych klientów: przynosili nam jedzenie, którego nie udało im się sprzedać. Ogólnie rzecz biorąc, w ciągu roku miały miejsce co najmniej dwie podobne sytuacje, kiedy wydawało się, że jesteśmy na skraju zamknięcia — opowiada rozmówczyni.

Masowe zamykanie restauracji w Moskwie przewidują również eksperci. Szefowa departamentu nieruchomości handlowych CMWP Zulfija Sziliajewa w wywiadzie dla państwowej agencji TASS powiedziała, że w 2026 r. w Moskwie może zostać zamkniętych 400 lokali gastronomicznych. To o 10 proc. więcej niż w 2025 r.

Problemy w branży nie pojawiły się nagle, ale narastały stopniowo. Według Anny największe trudności spowodował stały wzrost cen przy braku wzrostu wynagrodzeń. — Po rozpoczęciu wojny wzrost cen nie ustawał, ale w 2025 r. stał się szczególnie zauważalny. Nie pozostało praktycznie nic, co kosztowałoby tyle samo, co wcześniej. Nasi dostawcy regularnie wysyłają nam powiadomienia o podwyżkach cen swoich produktów. Z tego powodu w 2025 r. musieliśmy kilkakrotnie podnosić ceny — mówi Rosjanka.

Według niej w ciągu ostatniego roku najbardziej podrożały ziemniaki — ok. dwukrotnie, a koszt własny wszystkich posiłków w ich barze wzrósł o ok. 20 proc.

— Sami stopniowo podnosimy ceny, ale staramy się nie podnosić ich zbyt wysoko, aby ludzie nadal do nas przychodzili. Mimo to nasz najpopularniejszy produkt — cydr z beczki — podrożał o 100 rubli (4,7 zł). Klienci rozumieją, że wszystko wokół drożeje, a wielu z nich nawet mówi: „u was jest tak tanio”. Ale z tego powodu cierpią już sami pracownicy — opowiada Anna. — Nie możemy podnieść sobie pensji, ponieważ nie mamy na to pieniędzy. Moja pensja jest teraz taka sama, jak wtedy, gdy zaczynałam pracę w 2023 r. A koszty życia wzrosły dla mnie tak samo, jak dla wszystkich innych. Tak więc my, jako pracownicy, jesteśmy teraz, delikatnie mówiąc, w niezbyt dobrej sytuacji.

Nieosiągalne zakupy

O silnym wzroście cen mówi również Aleksander, właściciel marki biżuterii z własnym sklepem w Moskwie. Według niego w ciągu ostatniego roku koszt srebra, z którego wytwarza swoje produkty, wzrósł trzykrotnie, a od 2022 r. — sześciokrotnie. Podnoszenie cen dla klientów nie zawsze pomaga.

— Kiedy podnosimy ceny, w rzeczywistości przechodzimy do segmentu „bogatszych”, podczas gdy nasi dotychczasowi klienci z segmentu średniego często przechodzą do segmentu niższego — wyjaśnia Aleksander. — W rezultacie zaczynamy konkurować z firmami „z góry”. A tam konkurencja jest jeszcze większa, a pieniądze tych ludzi też nie są nieskończone.

Aleksander poważnie rozważa obecnie przejście na inne, tańsze materiały: stal, mosiądz, a nawet plastik. — Tak, wygląda to jak krok wstecz, ale kwestia jest pragmatyczna: jaki sens ma produkcja srebrnej biżuterii, skoro nikt nie może sobie na nią pozwolić? — mówi.

— Biżuteria to nie chleb ani masło, to rzeczy, które mają sprawiać radość, a w obecnej sytuacji gospodarczej ludzie coraz częściej rezygnują z takich zakupów lub wybierają tańsze opcje — potwierdza właścicielka innej marki biżuterii, Alisa.

Rosjanie podczas świątecznego jarmarku w centrum Moskwy (zdjęcie poglądowe)

Rosjanie podczas świątecznego jarmarku w centrum Moskwy (zdjęcie poglądowe)SEFA KARACAN / AFP

Podatek w górę

Od 1 stycznia 2026 r. podstawowa stawka podatku VAT w Rosji wzrosła z poprzednich 20 proc. do 22 proc. Oprócz tego zmieniły się również inne warunki.

Na przykład wcześniej osoby prawne i osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą o niewielkim obrocie do 60 mln rubli (2,8 mln zł) rocznie nie musiały płacić podatku VAT. Obecnie próg ten został znacznie obniżony: podatek VAT muszą płacić wszyscy przedsiębiorcy, którzy zarabiają ponad 20 mln rubli (948 tys. zł) rocznie.

Właścicielka marki odzieżowej Anastasia opowiada, że zmiana podatku VAT nastąpiła dla niej tak szybko, że nie zdążyła skorygować swoich długoterminowych planów. — Decyzja została podjęta dosłownie w ciągu kilku miesięcy. Jak sobie z tym poradzimy, nie jest jeszcze do końca jasne: w praktyce nie płaciliśmy jeszcze podatku VAT ani razu — mówi.

Właściciel marki jubilerskiej Aleksander stanął przed koniecznością płacenia podatku VAT już w 2023 r., kiedy to w Rosji zniesiono uproszczony system opodatkowania dla producentów biżuterii z metali szlachetnych, z wyjątkiem srebra. Mówi, że oprócz konieczności oddawania państwu znacznej części swoich dochodów, pojawiło się wiele problemów administracyjnych.

— Musieliśmy zatrudnić profesjonalnego księgowego, który specjalizuje się właśnie w podatku VAT, przebudować wszystkie procesy wewnętrzne. Ale nasi dostawcy również stali się płatnikami podatku VAT, co spowodowało wzrost cen w całym łańcuchu dostaw: producenci ponosili wyższe koszty, my ponosiliśmy wyższe koszty własne, podnieśliśmy ceny detaliczne — opowiada.

Aleksander musiał zredukować zespół. Od 2022 r. jego personel zmniejszył się mniej więcej o połowę: było ponad 20 osób, pozostało dziewięć.

Towar luksusowy

W tym roku te same procesy czekają producentów wszystkich towarów, nawet tych, które w ogóle nie podlegają VAT, na przykład wydawców książek. — Nie chodzi bowiem o samą stawkę podatku, ale o to, że wydawnictwa również kupują usługi od wielu innych podmiotów prawnych — drukarni, podwykonawców, firm logistycznych — i płacą im już podwyższony podatek VAT — wyjaśnia jeden z moskiewskich wydawców, Siergiej. — W ten sposób książka stopniowo staje się przedmiotem luksusowym.

Kolejną kwestią, o której wspominają wszyscy rozmówcy, jest współpraca z platformami handlowymi. Właściciel marki jubilerskiej Aleksander twierdzi, że sprzedaż biżuterii na jednej ze stron przestała być dla niego opłacalna, ponieważ pobiera ona 60-70 proc. przychodów. Według Rosjanina do początku 2026 r. sama prowizja platform handlowych wzrosła do 45 proc., a stawka rosła dość szybko — jeszcze na początku 2025 r. wynosiła ok. 20 proc.

Oprócz prowizji takie platformy pobierają opłaty za logistykę, przechowywanie i promocję towarów.

Właścicielka marki biżuterii Alisa potwierdza, że prowizje platform handlowych pochłaniają do 70 proc. zysków. Jednocześnie, gdy sprzedaje towary za pośrednictwem własnej strony internetowej, wszystkie koszty logistyczne nie przekraczają 25 proc. — Przy tym ceny na mojej stronie internetowej i na platformie handlowej muszą być takie same — mówi Rosjanka. W listopadzie przychody jej marki na jednej z platform handlowych sięgały ok. 160 tys. rubli (7,5 tys. zł).

Jednak jej zysk netto wyniósł nieco ponad 1 tys. rubli (47 zł) — reszta poszła na prowizje, przechowywanie, logistykę, koszt własny biżuterii i związane z tym wydatki. — Myślę, że ten przykład jasno pokazuje, jak nieopłacalne jest obecnie współpracowanie z platformami handlowymi — mówi Alisa.

Rosjanki w kawiarni w centrum Moskwy (zdjęcie poglądowe)

Rosjanki w kawiarni w centrum Moskwy (zdjęcie poglądowe)Stringer / AFP

„Katastrofa”

Wydawca Siergiej, mówiąc o sprzedaży książek za pośrednictwem platform handlowych, zaczyna od krótkiego zdania: „szczerze mówiąc, to katastrofa”.

Oprócz wysokich prowizji problem polega również na tym, że platformy elektroniczne wypierają inne sposoby sprzedaży towarów. — Często zdarza się, że ktoś przychodzi do jedynej niezależnej księgarni w swoim mieście, gdzie koszty są wysokie, a ceny adekwatne, przegląda książki, rozmawia ze sprzedawcami, a potem wraca do domu i zamawia tę samą książkę taniej na platformie handlowej — mówi.

Obecnie platformy handlowe stały się „toksycznym kanałem sprzedaży”, jak twierdzi Aleksander, ponieważ skłaniają przedsiębiorców do określonego stylu zachowania. — Sprzedawcy kupują najtańsze chińskie towary, nadają im swoją markę i sprzedają znacznie drożej, oddając platformie 70-80 proc. i próbując zarobić na pozostałej części — mówi Rosjanin.

Biznesmeni narzekają również na atmosferę, w której żyją i pracują. — Zasadniczo nie czujemy się tu zbyt komfortowo, a to ma wpływ na naszą pracę — mówi Anna, pracownica moskiewskiego baru. — W znanym mi lokalu niedawno miała miejsce obława. Patrzysz na to i boisz się o siebie. Bo zawsze znajdzie się powód, żeby do ciebie przyjść, urządzić obławę lub „uszyć” sprawę. Jednego dnia myślisz: „no dobrze, może się uda”, a następnego siedzisz i po prostu modlisz się, żeby wszystko było w porządku — dodaje.

Oczywiście najwięcej o strachu przed represjami mówią niezależni wydawcy. W maju 2025 r. w Rosji wszczęto jedną z pierwszych spraw karnych w branży wydawniczej przeciwko pracownikom wydawnictw Individuum i Popcorn Books za rzekome drukowanie i sprzedaż książek zawierających „propagandę LGBT”. Były dyrektor ds. sprzedaży Paweł Iwanow, kierownik magazynu Artem Wachliajew i dyrektor wykonawczy Dmitrij Protopopow przebywają obecnie w areszcie domowym.

Rosja walczy

Siergiej nazywa cenzurę drugim po podwyżkach cen problemem o największym znaczeniu. — Nie da się przewidzieć, gdzie i z jakiego powodu przyjdą następnym razem — wyjaśnia. — Wydawca lub księgarnia, zwłaszcza duża, nie ma fizycznej możliwości przeczytania wszystkich książek stojących na półkach i sprawdzenia, czy gdzieś na stronie 323 w dwóch zdaniach nie ma wzmianki, że związek między dwoma mężczyznami jest czymś normalnym.

Niemniej jednak, pomimo wszystkich trudności, przedsiębiorcy, z którymi rozmawiała Nowa Gazieta, zamierzają walczyć o swój biznes i są gotowi ponieść ofiary. — Wygrają szybcy i odważni — ci, którzy na czas dostosują się do sytuacji — mówi właścicielka marki biżuterii Alisa. — Przygotowujemy się: tworzymy poduszkę bezpieczeństwa i redukujemy koszty.

Właścicielka marki odzieżowej Anastasia jest przekonana, że na tym polega istota przedsiębiorczości — na zdolności do adaptacji. — Coś zoptymalizować, gdzieś skurczyć, coś przebudować. Obecnie istnieją marki, które się rozwijają, którym wszystko układa się dobrze i które planują dalszy rozwój — mówi. — Tak, tempo wzrostu nie jest takie, jak mogłoby być do 2022 r., biorąc pod uwagę ówczesne możliwości reklamy, międzynarodowej współpracy i integracji. Ale pracujemy w warunkach, które mamy.

Moskiewski bar, w którym pracuje Anna, już w 2020 r. zrezygnował z wesołych imprez i wydarzeń — najpierw z powodu COVID-19, a potem z powodu wojny w Ukrainie. Teraz bar chce je przywrócić, aby zwiększyć obroty. — Ludzie wydają pieniądze na zabawę, wydaje się, że nie mamy innego wyjścia — wyjaśnia Anna. — Będziemy po prostu starać się nie zgubić siebie w tej zabawie.

Na pytanie, dlaczego tak ważne jest dla nich utrzymanie działalności w tak trudnej sytuacji politycznej, odpowiedziało kilku pracowników baru. — Prowadzimy działalność nie dla zysku, ale dla idei — mówi jeden z nich. — Wspieramy się nawzajem we wszystkim i czujemy wsparcie naszych gości — to właśnie pomaga nam kontynuować. Bo gdybyśmy robili to dla zysku, biorąc pod uwagę, jak trudno go osiągnąć, już dawno byśmy się poddali i zrezygnowali.

— Są po prostu ludzie, dla których ważne jest, aby istniały miejsca, gdzie można mówić głośno i nie oglądać się zbyt często za siebie — kontynuuje inny pracownik baru. — Dla nas ważne jest, że w tym przeklętym mieście istnieje coś, co odzwierciedla nasze wartości. Dopóki kompromisy nie przekraczają granicy, staramy się coś robić.