Biało-Czerwoni na mistrzostwach Europy rywalizowali w grupie F z Węgrami, Islandią i Włochami. Od początku jasne było, że zajęcie jednego z dwóch pierwszych miejsc premiowanych awansem do fazy zasadniczej nie będzie łatwym zadaniem.
Niewielu kibiców zakładało jednak aż tak ponury scenariusz. O ile porażki z wyżej notowanymi ekipami Węgier i Islandii można jeszcze zrozumieć, to przegrana 28:29 z Włochami, którzy na zwycięstwo w ME czekali od 28 lat, była dużym zaskoczeniem. Świadczą o tym słowa Sławomira Szmala.
ZOBACZ WIDEO: Były niemiecki piłkarz znów to zrobił. Tak wybrał się w góry
– Wynik oczywiście oceniam negatywnie. Końcowy rezultat, gdzie zajmujemy czwarte miejsce, nie wygrywając żadnego meczu, a do tego ta kuriozalna przegrana z zespołem Włoch – jestem z tego bardzo niezadowolony. Tak wygląda obecnie nasza reprezentacja – mówił.
Włosi i Polacy przystępowali do bezpośredniego meczu po dwóch wcześniejszych porażkach, nie mieli więc już szans na awans do dalszej fazy turnieju. Stawką był jednak nie tylko honor – trzecie miejsce w grupie zapewniało grę w eliminacjach do przyszłorocznych mistrzostw świata od trzeciej rundy.
Niestety, Biało-Czerwoni, przegrywając to spotkanie, skazali się na dodatkowy dwumecz z Łotwą. Zostanie on rozegrany już w marcu.
– Musimy zaakceptować sytuację, przygotować się do meczu z Łotwą, bo to nie jest pierwsza sytuacja, gdy reprezentacja Polski zagra w preeliminacjach – stwierdził Szmal. Dodał też, że związek powinien wykonać „pracę u podstaw” i skupić się na treningu dzieci i młodzieży, a także zadbać o promocję dyscypliny.