Naomi Osaka niewątpliwie przyciąga uwagę podczas Australian Open. Między innymi dzięki niestandardowemu strojowi, w którym wychodzi na kort. W czwartkowym meczu drugiej rundy zasłynęła też zachowaniem, które odbiło się szerokim echem.

Sorana Cirstea, którą dwukrotna mistrzyni z Melbourne pokonała 6:3, 4:6, 6:2, była wyraźnie poirytowana zachowaniem Japonki w trzeciej partii. Poszło o okrzyki „come on” między pierwszym a drugim podaniem Rumunki. Cirstea po meczu wyraziła swoje niezadowolenie, zwracając uwagę przeciwniczce.

ZOBACZ WIDEO: Były niemiecki piłkarz znów to zrobił. Tak wybrał się w góry

Osaka wydawała się niewzruszona. Podczas pomeczowej rozmowy na korcie wypaliła bowiem, że nerwy Rumunki wzięły się z faktu, że to zapewne jej ostatni w karierze występ w AO. Zawodniczka trenowana przez Tomasza Wiktorowskiego na późniejszej konferencji prasowej przyjęła już jednak inną narrację.

– Chcę przeprosić. To, co powiedziałam na korcie, było lekceważące. Nie lubię lekceważyć ludzi. To nie w moim stylu. Kiedy się dopinguję okrzykami, nie myślę „będę rozpraszać przeciwniczkę” – skwitowała była liderka rankingu WTA. Japonka dodała, że chętnie porozmawia o tej sytuacji z Cirsteą.

W trzeciej rundzie Australian Open Osaka zmierzy się z Maddison Inglis, australijską kwalifikantką. Jeżeli wygra to spotkanie, jej rywalką w meczu o ćwierćfinał może zostać Iga Świątek. Aby tak się stało, Polka musi najpierw pokonać Rosjankę Annę Kalinską. Wszystko rozstrzygną sobotnie pojedynki.