Ruch na ważnym fragmencie linii łączącej Kraków m.in. z Warszawą i Kielcami został wstrzymany. Składy PKP Intercity skierowano na trasy objazdowe, a Polregio uruchomiło zastępczą komunikację autobusową. Na miejscu działały służby techniczne, straż pożarna oraz przedstawiciele zarządcy infrastruktury.

Jak przekazał rzecznik małopolskich strażaków, kapitan Hubert Ciepły, pociąg przechylił się po wypadnięciu z toru, a pasażerowie — ze względu na niską temperaturę — pozostali wewnątrz składu pod opieką służb. PKP Polskie Linie Kolejowe informowały, że priorytetem jest bezpieczeństwo podróżnych i jak najszybsze przywrócenie przejezdności szlaku. Na obecnym etapie nie podano oficjalnej przyczyny wykolejenia.

  • Kiedy doszło do wykolejenia pociągu?
  • Ilu pasażerów znajdowało się w pociągu?
  • Jak posłanka Matysiak skomentowała sytuację?
  • Co zrobili maszyniści przed wypadkiem?

Do sprawy odniosła się posłanka Paulina Matysiak, która w mediach społecznościowych opublikowała stanowczy wpis. „To jest niebywały skandal, że służby nie zadziałały odpowiednio. Domagam się wyjaśnień!”

Posłanka ujawniła, że — według informacji, które do niej dotarły — już kilka godzin przed wypadkiem maszyniści innych pociągów mieli zgłaszać problemy na tym odcinku torów. „Dotarły do mnie informacje, że maszyniści innych pociągów już od godziny 18.00 zgłaszali problemy związane ze stanem infrastruktury kolejowej na tym odcinku. Nie doszło wówczas do podjęcia działań, które zapobiegłyby dalszej eksploatacji toru lub ograniczyły ruch pociągów do czasu przeprowadzenia szczegółowych oględzin”.

Parlamentarzystka poinformowała również, że skierowała interwencję do prezesa PKP PLK oraz oczekuje wyjaśnień od ministra infrastruktury. „Skierowałam interwencję do prezesa PKP PLK. Wyjaśnień też oczekuję od Ministra Infrastruktury Dariusza Klimczak, który nie może dłużej udawać, że wszystko jest ok i bagatelizować sytuacji, które stwarzają zagrożenie dla pasażerów i pracowników kolei”.

Na razie nie ma informacji, czy sprawą zajmie się prokuratura i czy zostanie sprawdzone, czy doszło do ewentualnych zaniedbań oraz narażenia życia i zdrowia podróżnych. Wciąż nie wiadomo również, dlaczego — jeśli zgłoszenia od maszynistów rzeczywiście miały miejsce już około godz. 18.00 — odcinek ten nie został wcześniej wyłączony z ruchu.

Sprawa budzi coraz większe emocje, a odpowiedzi na kluczowe pytania mają przynieść działania służb oraz zarządcy infrastruktury kolejowej.