Po pojmaniu Maduro na początku tego miesiąca Trump powiedział, że Stany Zjednoczone będą sprzedawać ropę eksportowaną z Wenezueli, aby „przynieść korzyści mieszkańcom Wenezueli i Stanów Zjednoczonych”. Sekretarz do spraw energii Chris Wright powiedział później, że sprzedaż ta będzie kontynuowana „w nieskończoność”.
Nie ma jednak niezależnego audytora, który śledziłby przepływ pieniędzy, nie ma publicznego rozliczenia tego, w jaki sposób trafią one do zwykłych Wenezuelczyków, ani harmonogramu, kiedy Wenezuela może ostatecznie odzyskać kontrolę nad swoimi zasobami ropy naftowej.
— Co oznacza „z korzyścią dla mieszkańców Wenezueli”, jeśli to my kontrolujemy pieniądze? — mówi w wywiadzie dla POLITICO Edward Fishman, który podczas administracji Obamy pracował nad sankcjami naftowymi wobec Iranu zarówno w Departamencie Stanu, jak i Departamencie Skarbu, a obecnie jest dyrektorem Centrum Studiów Geoekonomicznych w think tanku Rada Stosunków Zagranicznych.
Obecna sytuacja nasuwa pewne skojarzenia z nieodległą historią.
Dla niektórych byłych urzędników amerykańskich z obu partii, którzy zarządzali odbudową Iraku, porozumienie z Wenezuelą przywołuje wspomnienia problemów, z którymi się borykali: nawet przy znacznie większym nadzorze i zabezpieczeniach, instytucje związane z iracką odbudową pod parasolem Funduszu Rozwoju dla Iraku nie były w stanie właściwie rozliczyć się z przepływem środków.
Odbudowa Iraku odbywała się pod mandatem ONZ, z udziałem specjalnego inspektora generalnego i międzynarodowych obserwatorów nadzorujących fundusz naftowy — a mimo to „przepadło” gdzieś 8,7 mld dol. (ok. 31 mld 150 mln zł, licząc po obecnym kursie wymiany walutowej).
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Mieliśmy wiele osób, które nadzorowały te sprawy, ale nadal borykaliśmy się z dużą korupcją i wieloma złymi decyzjami dotyczącymi przeznaczenia pieniędzy — mówi w rozmowie z POLITICO James Jeffrey, który w latach 2010–2012 pełnił funkcję ambasadora USA w Iraku za prezydentury Baracka Obamy. „Podstawowe pytanie brzmi: jeśli rząd USA faktycznie sprzedaje tę ropę, co robi z pieniędzmi?”.
Pojmanie Maduro zrodziło wiele dylematów. Administracja nie udzieliła jeszcze odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące funkcjonowania nowego mechanizmu.
Chociaż Trump wydał dekret upoważniający sekretarza stanu Marco Rubio do wydatkowania pieniędzy na „cele publiczne, rządowe lub dyplomatyczne” w imieniu Wenezueli, siedmiu byłych urzędników amerykańskich, z którymi rozmawiało POLITICO, twierdzi, że sformułowanie to jest na tyle szerokie, że można nim uzasadnić niemal wszystko.
Nie jest również jasne, czy rząd USA planuje przekazać pieniądze bezpośrednio Wenezuelczykom, wydać je na podstawie wniosków Wenezueli, czy po prostu pozwolić amerykańskim urzędnikom zdecydować, czego potrzebuje ten kraj.
„Kto będzie to śledził i kontrolował?”
— Istnieje wiele rodzajów ryzyka korupcji i niewłaściwego wykorzystania tych funduszy — mówi Edward Fishman, dyrektor Centrum Studiów Geoekonomicznych w amerykańskim think tanku Rada Stosunków Zagranicznych.
Przedstawiciele administracji Trumpa twierdzą, że Wenezuela bardzo różni się od Iraku i że Stany Zjednoczone mogą pomóc Wenezueli w odbudowie w sposób, w jaki nie może tego zrobić żadne inne państwo. Ich zdaniem administracja działa szybko, dokonując przeglądu istniejących struktur prawnych i ograniczeń dotyczących wenezuelskiego systemu bankowego. Jak twierdzą, chociaż wpływy nie są deponowane w amerykańskim Departamencie Skarbu, znajdują się one na rachunkach kontrolowanych przez rząd Stanów Zjednoczonych.
Biały Dom nie odpowiedział na pytania dotyczące sposobu nadzorowania funduszu, wyboru Kataru jako miejsca przechowywania środków ani sposobu, w jaki administracja zapewni, że dochody z ropy zostaną wykorzystane z korzyścią dla ludności Wenezueli. Zamiast tego urzędnik administracji, z którym rozmawiali dziennikarze POLITICO, skupił się na tym, jak fundusz wpłynie na ceny energii.
— Mamy teraz przewagę — ropa ponownie trafiła na rynek, a większość z niej zostanie sprzedana Stanom Zjednoczonym, więc jest to kolejny środek, który spowoduje spadek krajowych cen energii. Mamy teraz przewagę, która pozwoli nam powstrzymać narkoterroryzm i handel śmiercionośnymi narkotykami — mówi w rozmowie z POLITICO jeden z urzędników administracji Trumpa, który poprosił o zachowanie anonimowości, aby omówić strategię amerykańskich władz.

Pompa do wydobycia ropy w regionie Lagunillas w Wenezueli (zdj. ilustracyjne)JBula_62 / Shutterstock
„Prezydent i jego zespół starannie opracowują każdą umowę, aby ustabilizować sytuację w Wenezueli i przekazać zyski z ropy naftowej z powrotem mieszkańcom Wenezueli, aby pomóc ich krajowi w wyjściu z trwającego od dziesięcioleci kryzysu spowodowanego złym zarządzaniem”.
Departament Skarbu odmówił komentarza, a Departament Stanu nie odpowiedział na prośbę o komentarz.
Brak jasności co do obecnego porozumienia podkreśla ryzyko, jakie podjął Trump, przejmując kontrolę nad przemysłem naftowym Wenezueli. Zrobił to bowiem w momencie, gdy jego administracja stara się skoncentrować swoje przesłanie na gospodarce przed wyborami uzupełniającymi. Jakakolwiek sugestia marnotrawstwa, korupcji lub złego zarządzania wenezuelską ropą może podważyć tę argumentację — szkodząc Wenezuelczykom, niszcząc nadzieje wyborcze Republikanów i niwecząc dziedzictwo Trumpa.
— Jak dotąd administracja odniosła względny sukces w przejmowaniu wenezuelskich tankowców, ale co się stanie, jeśli sytuacja ulegnie zaostrzeniu i dojdzie do śmierci lub zranienia amerykańskiego żołnierza lub czegoś podobnego? To jest ryzyko. Jest to związane z kosztami — mówi Fishman.
W przeciwieństwie do Iraku, gdzie Stany Zjednoczone miały na miejscu Tymczasowe Władze koalicyjne zarządzające funduszami na odbudowę, administracja Trumpa współpracuje z Delcy Rodriguez, byłą wiceprezydent Maduro, którą Stany Zjednoczone objęły sankcjami w 2018 r. za korupcję i powiązania z handlem narkotykami.
Fundusz Rozwoju dla Iraku działał również na mocy rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, był monitorowany na arenie międzynarodowej przez radę doradczą, a nawet miał specjalnego inspektora generalnego.
— Jeśli reżim złoży wniosek o wypłatę miliarda dolarów, kto będzie to śledził i kontrolował? — mówi Juan Zarate, który pełnił funkcję zastępcy doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego i wysokiego rangą urzędnika skarbu w administracji prezydenta George’a W. Busha. „Nie jestem pewien, czy ufałbym czemukolwiek, co robi ten reżim. To nikczemna grupa, która nadal sprawuje władzę”.
„Bardzo sprytne posunięcie”
Elliott Abrams, który pełnił funkcję specjalnego wysłannika do Wenezueli podczas pierwszej kadencji Trumpa, powiedział, że przekazanie pieniędzy reżimowi byłoby „najgorszym rozwiązaniem” dla mieszkańców Wenezueli i że powinny one być rozdzielane przez „wiarygodne organizacje”, takie jak Światowy Program Żywnościowy, Save the Children i Kościół katolicki.
Stany Zjednoczone przekazały kontrolę nad funduszem irackim władzom irackim ok. rok po przejęciu nad nim kontroli. W przypadku Wenezueli nie ma porównywalnego harmonogramu, a urzędnicy amerykańscy nie przedstawili jasnego planu wyborów ani przekazania kontroli.
W przypadku Iraku pieniądze znajdowały się w Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku, gdzie amerykańskie organy regulacyjne i prawodawcy mogli przynajmniej zobaczyć, jak są one zarządzane. Tym razem fundusze znajdują się na koncie bankowym w Katarze, poza bezpośrednim zasięgiem wzroku Kongresu.
— To świadczy o niejasnym, nieprzejrzystym charakterze wszystkiego, co dzieje się w Wenezueli — mówi w rozmowie z POLITICO John Feeley, który pełnił funkcję ambasadora USA w Panamie podczas pierwszej kadencji administracji Trumpa.
Żaden z największych banków, które mogłyby przechowywać fundusze w Stanach Zjednoczonych, nie wyraził publicznie zainteresowania tym rozwiązaniem. JPMorgan Chase, Bank of America i Citigroup odmówiły komentarza.
Eksperci twierdzą, że kolejnym przydatnym rozwiązaniem są rachunki powiernicze utworzone dla Korei Południowej, Japonii, Chin i innych krajów w latach 2010., które pozwoliły im przestrzegać sankcji amerykańskich, a jednocześnie nadal kupować irańską ropę. Sankcje wymagały od sojuszników stopniowego ograniczania ekspozycji na irańską ropę, a kraje te mogły założyć rachunki powiernicze w bankach krajowych, aby przechowywać wpływy Iranu z dalszej sprzedaży ropy do krajów azjatyckich. Iran mógł następnie wykorzystać te dochody do zakupu zatwierdzonych towarów z tych krajów.
Wydaje się, że infrastruktura ta nie istnieje w przypadku Wenezueli. Obecna struktura powstała bowiem w ciągu zaledwie kilku tygodni.
Urzędnicy przedstawili krótkoterminowe wyjaśnienia dotyczące szacowanych 140 mld dol. (ok. 501 mld 470 mln zł) należnych wierzycielom Wenezueli. W ostatnim dekrecie prezydenckim ogłoszono, że środki „wpłacone lub przechowywane przez Stany Zjednoczone na wyznaczonych rachunkach Skarbu Państwa” lub środki wpłacone „w imieniu Wenezueli, agencji oraz instytucji” mają być chronione przed roszczeniami wierzycieli — w tym firm naftowych, których aktywa zostały znacjonalizowane.
— To było bardzo, bardzo sprytne posunięcie — mówi w rozmowie z POLITICO Matt McManus, wizytujący pracownik naukowy w amerykańskim think tanku National Center for Energy Analytics. Przez dziesięciolecia pracował w Departamencie Stanu, gdzie zajmował się sprawami Iraku i Wenezueli. „Nie chcesz, aby fundusze niezbędne dla przyszłości Wenezueli zostały przejęte przez wierzycieli, ani aby pierwsze dolary trafiły prosto do koncernów naftowych. Nie pomogłoby to dyplomacji administracji wobec narodu wenezuelskiego”.
„Jedyny sposób”
José Ignacio Hernandez, który pełnił funkcję specjalnego prokuratora generalnego w tymczasowym rządzie Wenezueli uznanym przez Stany Zjednoczone w 2019 r., pochwalił utworzenie funduszu naftowego i dekret prezydenta Trumpa, zauważając, że tymczasowy rząd kierowany przez Juana Guaido opowiadał się za tą samą strategią w odniesieniu do długu kraju.
— Fundusz naftowy kontrolowany przez Stany Zjednoczone jest jedynym sposobem, dzięki któremu… obecne skorumpowane mechanizmy mogą zostać wykorzystane z korzyścią dla natychmiastowej odbudowy Wenezueli — mówi Hernandez, który obecnie jest starszym specjalistą w firmie doradczej Aurora Macro Strategies.
Jednak w dłuższej perspektywie nie jest jasne, czy wpływy z funduszu będą mogły zostać wykorzystane do spłaty szacowanego na 140 mld dol. długu Wenezueli. W Iraku rząd Stanów Zjednoczonych i różne organizacje międzynarodowe naciskały na wierzycieli Iraku, aby zgodzili się na znaczną redukcję należnych im płatności, co w przypadku powtórzenia się w Wenezueli prawdopodobnie wzburzyłoby Wall Street i skomplikowało wysiłki administracji mające na celu zachęcenie koncernów naftowych do powrotu do tego kraju.
Liczne niewiadome sprawiają, że eksperci są sceptyczni co do tego, czy zwykli Wenezuelczycy odniosą znaczne korzyści z gromadzenia się środków na kontrolowanym przez Stany Zjednoczone koncie w Katarze.
— Wiele rzeczy musi się dobrze ułożyć — mówi w rozmowie z POLITICO Helima Croft, dyrektorka do spraw surowców w banku inwestycyjnym RBC Capital Markets i była analityczka CIA. „Jest tak wiele fundamentalnych kwestii, które nie zostały jeszcze rozwiązane”.