W spotkaniu w Pradze sporo się działo, zwłaszcza w pierwszej połowie. Slavia szybko objęła prowadzenie, na co FC Barcelona odpowiedziała dwoma trafieniami Fermina Lopeza. W 44. minucie niefortunnie interweniował Robert Lewandowski, który strzelił gola samobójczego.

– Robert tutaj był bez jakiejkolwiek winy. Zawodnik, który wyskakiwał przed nim, skierował piłkę głową w kierunku bramki. Robert dostał w plecy, ja nie wiem czy to można zaliczyć jako bramkę samobójczą – skomentował w „Super Expressie” Jan Tomaszewski.

ZOBACZ WIDEO: Ewa Pajor wyróżniona. Nie miała sobie równych!

Po przerwie Barcelona odzyskała prowadzenie – za sprawą Daniego Olmo, a później Lewandowski trafił do właściwej bramki, ustalając wynik na 4:2 (więcej TUTAJ>>).

Tomaszewski tym razem oszczędził krytyki „Lewemu”. Nie miał za to litości dla jego trenera. W ostrych słowach ocenił Hansiego Flicka.

78-latek jest zaniepokojony kondycją fizyczną piłkarzy prowadzonych przez Niemca. Uważa, że szkoleniowiec doprowadził ich na skraj wytrzymałości („Oni po prostu są zajechani. Ma samograj, który niestety gra na 40-50 proc. swoich możliwości”).

Zdaniem Tomaszewskiego byłego trenera Bayernu Monachium może uratować w Barcelonie tylko jedno – zdobycie trofeum, na który kibice „Dumy Katalonii” czekają od 2015 roku.

– On musi, powtarzam, musi wygrać Ligę Mistrzów. Jeśli nie wygra, to powinni go wychusteczkować, bo on się po prostu do tej drużyny nie nadaje. On z nich zrobił po prostu pół-zawodników – wypalił Tomaszewski.

Zwycięstwo w Pradze sprawiło, że FC Barcelona ma spore szanse na awans do czołowej ósemki i bezpośrednią grę w 1/8 finału LM. Drużyna Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego jest na 9. miejscu w tabeli, a w ostatniej kolejce zmierzy się u siebie z FC Kopenhagą (28 stycznia).