Dni Mateusza Bogusza w Cruz Azul są policzone. 24-latek ma wrócić do MLS. Jego nowym miejscem pracy (prawdopodobnie) będzie Houston Dynamo, choć w czwartek wieczorem pojawiły się informacje, że wystąpiły komplikacje między klubami i nie ma jeszcze pełnego porozumienia.
Gdy błyszczał w Los Angeles FC, cała Polska domagała się powołania go do reprezentacji Polski. Jednak po transferze do Meksyku nikt już nie odważył się wypowiadać tego typu słów.
Początkowo grał sporo, jednak słabsze występy sprawiły, że stracił miejsce w składzie. Pierwsze sygnały, że coś jest nie tak, pojawiły się we wrześniu ubiegłego roku. Bogusz był krytykowany i zaczęto spekulować, że jest na wylocie.
A na koniec roku było to już w zasadzie przesądzone. Bogusz nie stawił się na treningu. Okazało się, że był wtedy w Polsce. I w ten sposób został całkowicie skreślony. Nie było dla niego powrotu.
– Jego nieobecność na obozie przygotowawczym była postrzegana jako sposób na wywarcie presji na klub, by pozwolono mu odejść. Był to ciężki cios dla kibiców, ponieważ mimo że nie dostawał zbyt wielu minut, postrzegano go jako zawodnika o wysokiej jakości, który może w każdej chwili może eksplodować z formą – mówi nam meksykański dziennikarz Irving Chavez.
ZOBACZ WIDEO: Wojna o ręcznik! Kuriozalne sceny w finale Pucharu Narodów Afryki
– Oczywiście, sytuacja dotyczyła również trenera, który nie brał go pod uwagę, nawet w kluczowych meczach, w których drużyna potrzebowała zawodnika ofensywnego. Nie wiadomo, czy miał problem z trenerem, ale uzasadniał swoją decyzję, powołując się na „Zasadę U-23”.
Chodzi o to, że liga meksykańska ma na celu umożliwienie młodym zawodnikom z tego kraju zgromadzenia 1000 minut na boisku. W tym kontekście nazwiska takie jak Jeremy Marquez i Luka Romero wydawały się bardziej realnymi kandydatami na jego miejsce.
Zawiódł w Meksyku
Bogusz trafiał do Cruz Azul jako gwiazda. Sporo sobie po nim obiecywano. On jednak okazał się totalnym rozczarowaniem. Zarówno na boisku, jak i poza nim.
W Meksyku spędził zaledwie rok. Przychodził z dużymi nadziejami, Cruz Azul jest w tym kraju potężnym klubem, lecz skończyło się wielkim niedosytem. Bogusz rozegrał 39 meczów – strzelił trzy gole i zanotował siedem asyst.
– Pod koniec 2025 roku był głównym kandydatem do odejścia, by zwolnić miejsce dla zagranicznego zawodnika, jednak nie pojawiły się żadne oferty. Sytuację pogorszyły odejścia Ignacio Rivero i Lorenzo Faravellego, dwóch zagranicznych pomocników, którzy byli kluczowymi zawodnikami drużyny – komentuje nasz rozmówca.
– Po tym decyzja klubu zmieniła się: albo zatrzymać go, by uniknąć osłabienia zespołu, albo sprzedać za kwotę porównywalną z tą, którą zapłacili. Podobno klub obiecywał mu więcej czasu gry, ale jego chęć odejścia nigdy nie zmalała – mówi Chavez.
– Uważam, że ten ruch jest korzystny dla zawodnika. Jak wspomniałeś, nie błyszczał w Cruz Azul tak, jak oczekiwano, ale powrót do znanego środowiska i motywacja do potencjalnego występu w mistrzostwach świata, jeśli jego reprezentacja zakwalifikuje się, mogłyby poprawić jego grę – twierdzi meksykański dziennikarz.
Krok w tył
Teraz Bogusz będzie ponownie występować w MLS. Houston Dynamo nie należy jednak do ligowych potentatów. Siłą rzeczy presja będzie znacznie mniejsza. Poprzedni sezon drużyna z Teksasu zakończyła na 12. miejscu w konferencji zachodniej i nie awansowała do play-off.
Jest to zdecydowanie mniej utytułowany klub niż Cruz Azul.
– Moim zdaniem przejście do tej drużyny MLS to dla niego krok wstecz. Jak wspomniałeś, to skromny klub zarówno na arenie międzynarodowej, jak i krajowej, podczas gdy Cruz Azul to drużyna, która zazwyczaj gra w finałach. W roku, w którym grał w Meksyku, Bogusz zagrał w dwóch półfinałach, dotarł do Pucharu Interkontynentalnego i wygrał Ligę Mistrzów CONCACAF, więc uważam, że to krok wstecz, ale konieczny w obecnych okolicznościach – podkreśla Chavez.
– Nie było żadnych ofert, a w Cruz Azul mało prawdopodobne było, aby został podstawowym zawodnikiem ze względu na przybycie Palavecino i ciągłą obecność Paradeli – dwóch zawodników na jego pozycji, których trener ściągnął z poprzedniego zespołu. Myślę więc, że musi to zrobić, aby spróbować odbudować swoją karierę – podkreślił Chavez.
Tomasz Galiński, WP SportoweFakty