Obsypany nagrodami i nominacjami do Złotych Globów i Oscarów, w tym właśnie dla Polki, Małgosi Turzańskiej, dramat „Hamnet” w reżyserii Chloé Zhao właśnie wszedł na nasze ekrany.

W przeddzień ogólnopolskiej premiery w auli ASP / Kinie Pod Baranami odbył się pokaz specjalny z udziałem artystki. Dziennikarzowi Tadeuszowi Markowi oraz publiczności Turzańska opowiadała o kulisach pracy nad jednym z najgłośniejszych tytułów filmowych ostatnich tygodni. I o emocjach, które towarzyszyły ogłoszeniu oscarowych nominacji. Nie brakowało śmiechu i łez wzruszenia.

„Ja w ogóle nie wiem, co się dzieje dzisiaj. Jestem w kompletnym szoku. Dopiero teraz zaczęłam płakać, bo nie było czasu” — mówiła Małgosia Turzańska, która odpowiadała za kostiumy do takich filmów i seriali jak: „Hamnet”, „Stranger Things”, „Sny o pociągach”, „Pearl”.

W krakowskim Kinie Pod Baranami, przed laty, odkryła swoje powołanie zawodowe. „Pod Baranami zorientowałam się, że istnieje coś takiego jak kostium. Jakoś wcześniej nie przyszło mi to do głowy. W liceum miałam test z chemii, na który nie poszłam z różnych powodów, ale poszłam do kina. Na „Kikę” Almodóvara. Kostiumy w tym filmie są tak niesamowite, że pierwszy raz zabłysnęła mi żarówka, że to nie są ciuchy ze sklepu, że ktoś to zrobił. Dziękuję za ścieżkę kariery” — wspominała, witając się z widzami.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Kto jest Małgosia Turzańska?

Jakie filmy i seriale stworzyła Małgosia Turzańska?

Jaka jest tematyka filmu 'Hamnet’?

Kiedy odbyła się ogólnopolska premiera 'Hamneta’?

„Nie robimy biografii i filmu muzealnego”

„»Hamnet« to film momentami bardzo ciężki, ale bardzo proszę, żebyście otworzyli się na niego i pozwolili się troszeczkę zniszczyć w tych momentach niszczących, bo on potem jednak wyprowadza nas do światła” — dodawała.

Akcja „Hamneta” rozgrywa się w czasach Williama Szekspira. Nie jest jednak jego biografią, a fikcyjną opowieścią o miłości i żałobie. Opowiada o samym dramatopisarzu, jego żonie i dzieciach.

„Życzę siły (w czasie seansu) i dzielcie się chusteczkami, jeżeli będzie taka potrzeba. Podczas kręcenia tego filmu zmarł mój tata, więc jest to film szczególnie mi bliski, te emocje i próba odnalezienia siebie po utracie kogoś działa się w życiu osobistym i w życiu zawodowym, na planie. I jedno drugie karmiło, i dzięki temu jestem cała w tym momencie” — Małgosia Turzańska dzieliła się bardzo osobistymi refleksjami.

„Pierwotne emocje”

Artystka poznała książkę „Hamnet”, zanim spotkała reżyserkę i scenarzystkę Chloé Zhao, która wcześniej nakręciła oscarowy „Nomadland”. Dowiedziała się jednak, że filmowczyni właśnie zaczyna realizować film na ten temat i postanowiła przygotować jej własny lookbook.

„Wiązkę pierwotnych emocji, bez filtra, w wizualnej formie” — wyjaśniała Turzańska. „To były zdjęcia korzeni, płynącej krwi, były tam abakany, przeróżne elementy natury. Witka emocji. Zadziałało to na Chloé na tyle, że poczuła, że ja czuję tak samo jak ona” — tak zaczęła się intensywna współpraca.

„Rozmawiałyśmy o tym, że nie robimy absolutnie biografii Szekspira, nie robimy filmu muzealnego, że odkrywamy tych dwoje ludzi i ich związek, ich połączenie i to, co dzieje się później” — opowiadała o samym procesie.

Małgosia Turzańska podczas spotkania z krakowskimi widzami

Małgosia Turzańska podczas spotkania z krakowskimi widzamiDagmara Romanowska / Onet

Prawdziwy strój z epoki

Chociaż „Hamnet” nie ma charakteru biografii i kina historycznego, to jednak okres ten filmowcy dokładnie zbadali. „Sam research był fascynujący” — relacjonowała swoje poszukiwania Turzańska. „Jest trochę ciuchów pozostałych z tego okresu — najwięcej ubrań ludzi z wysokich klas, które mnie akurat tutaj nie bardzo interesowały, ale dostaliśmy telefon z jednej z wypożyczalni w Londynie, że znaleźli coś i powinniśmy przyjechać. Okazało się, że otworzyli pudło ze starymi kostiumami, które były zamknięte przez ostatnie sto lat. Były tam kostiumy balowe, karnawałowe, w tym elżbietański dublet. Na początku zakładano, że jest to wiktoriańska reprodukcja, ale zaczęto się mu przyglądać i okazało się, że był to oryginalny, późno elżbietański dublet. Mogłam go dotknąć, mogłam mu porobić zdjęcia. To było tak cudowne, że mogłam mieć fizyczny kontakt z czymś takim”.

Inną inspiracją dla kostiumów, które oglądamy na ekranie, było malarstwo. „Starałam się znaleźć sceny, gdzie była albo biedota albo różne warstwy społeczne, szczególnie takie, gdzie było widać te ciuchy w ruchu. Sebastian Vrancx, malarz, którego nie znałam wcześniej, w dość brutalnych scenach przedstawiał przewracających się wieśniaków, żołnierzy na koniach. Przedziwne sceny, bardzo dynamiczne. Widać na nich, jak tu opada pończocha, tu jest podniesiony tył koszuli i dostrzec można spodnie. Widać życie — nie takie ułożone i sztywne. Stąd podwinięte rękawy u Williama, otwarte koszule”.

Jessie Buckley i Paul Mescal w filmie "Hamnet"

Jessie Buckley i Paul Mescal w filmie „Hamnet”Agata Grzybowska, Focus Features / mat. prasowe

Pszczoły, psy i inne żywioły natury

Kluczową rolę odegrała ziemia — zarówno w kostiumie, jak i scenografii. Część zdjęć powstała w lesie, większość w Elstree Studios. Powstały tam dekoracje domów, w których mieszkają bohaterowie. „Wszędzie dookoła budynków, które były postawione z dykty i papieru, były ogrody. Scenografka Fiona Crombie i jej drużyna posadzili zioła, kwiaty. Były tam ptaki, pszczoły. Stworzyła żywe miejsce. Natura była tam nawet wtedy, kiedy byliśmy z dala od prawdziwego lasu. Mogliśmy dotknąć prawdziwej ziemi, tak jak dotyka ją Agnes” — relacjonowała Turzańska. Poza pszczołami i inne zwierzęta brały udział w pracach, w tym pięć psów. Czworonogi miały poważne zadanie do wykonania — niszczenie skórzanych kostiumów. Tym samym wspierały cały zespół do patynowania — bo kostiumy w „Hamnecie” nie lśnią, są prawdziwe, dotykalne. Poza psami do procesu wykorzystywano też ponoć… sardynki. Martwe oczywiście. „Leżały na stołach obok kostiumów i nigdy nie wiedziałam, czy to narzędzie pracy, czy lunch” — śmiała się Małgosia Turzańska.

Klimat „Hamneta” to nie tylko przyroda, ziemia, to również oryginalne podejście do pracy na planie reżyserki Chloé Zhao. „Instynktowne, przez ciało” — jak opowiadała w ASP kostiumografka. „Ma plan, ale wszystko jest na podstawie emocji i instynktu”. Takie podejście wiązało się z wieloma rozmowami z całą ekipą. Scenę porodu poprzedziło spotkanie z doulą i dyskusje kobiet zaangażowanych w produkcję na temat ich własnych doświadczeń z porodu. „Te historie odnalazły się potem w tym, jak porusza się Jessie Buckley (grająca Agnes, żonę Willa)” — wspominała gościni przedpremierowego pokazu. Swoje pomysły wnosili też aktorzy: Paul Mescal (Szekspir, aktor znany m.in. z „Aftersun”) i Buckley.

Jessie Buckley w filmie "Hamnet"

Jessie Buckley w filmie „Hamnet”Agata Grzybowska, Focus Features / mat. prasowe

Dream coach

Aktorka zaproponowała współpracę z trenerką snów, Kim. „Kim pomagała wprowadzać aktorów w stan pomiędzy świadomością i nieświadomością. Próbowała ich wprowadzać z ich własnej świadomości do podświadomości postaci” — zdradzała Turzańska. „To samo działo się z całą publicznością w Globie. Kim poprowadziła sesję dla 350 osób. Wszyscy przez chwilę medytowali, myśleli o swoim dzieciństwie czy czymś innym, zamykali oczy. Wszyscy byli razem. Kiedy widzimy wszystkich reagujących w ostatniej scenie, na to, co dzieje się (przed ich oczami), to było żywe. Oni naprawdę w tym byli. Nigdy w życiu nie zdarzyło mi się pracować ze statystami, którzy byli tak zaangażowani w to, co się działo. To dzięki temu dream coachowi”.

Ciężkie sceny i tematy trzeba było odreagowywać. Był to kolejny z nietypowych pomysłów na pracę na planie wprowadzonych przez reżyserkę. Jakiś czas temu sieć obiegło nagranie aktorów tańczących w rytm hitu Rihanny.

„Bardzo polecam, jeżeli nie widzieliście, to bardzo polecam na zasadzie otrzepania się z tego filmu” — mówiła o kulisach viralu Turzańska. „Po najcięższych scenach, kiedy kończyliśmy dzień, taśma dalej leciała i nagle rozlegała się muzyka. Za każdym razem to było coś innego, ale za każdym razem bardzo chwytliwego: głupiego disco, coś do szybkiego tańca. Na przykład w momencie śmierci Hamneta — Hamnet podnosi się z łoża śmierci i zaczyna tańczyć do „Staying Alive”. Dołączają do niego wszyscy aktorzy i cała ekipa”. Metodę twórcy nazwali sobie „dance take” i było ono wpisane w harmonogram prac na planie.

Bez nominacji dla Łukasza Żala

„Wszyscy byli bardzo zaangażowani i wszyscy wiedzieli, że nie chodzi o robienie czegoś pięknego — nie dodawałam żadnych niezbędnych falbanek, kokardek, Łukasz Żal nie robił jakiś ruchów kamery, które byłyby ciekawe — dlatego to jest tak frustrujące, że nie dostał dziś nominacji, bo uważam, że próbował oddać ducha tego filmu i tej historii, która jest tak bardzo prościutka. Myśmy wszyscy byli strażnikami tego, żeby nie było tam nic poza tym, co tam naprawdę musi być” — komentowała w Krakowie Turzańska. „Był to naprawdę tak specjalny film, że nie przeżyłam nic takiego wcześniej”.

„Hamnet” w kinach od 23 stycznia. W nocy z 15 na 16 marca poznamy laureatów Oscarów.