- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Południe Polski, zwłaszcza górskie rejony Śląska, Małopolski i Podkarpacia, to od lat bastion najbardziej zagorzałych zwolenników prawicy. Mieszkają tu konserwatyści, którzy deklarują bardzo mocne przywiązanie do wiary i katolickich wartości. Tym bardziej nie może dziwić, że wielu ze zdziwieniem przyjęło to, co stało się w liczącej około 14 tys. mieszkańców Limanowej pod koniec zeszłego roku.
- Dlaczego radni postanowili usunąć wizerunek Matki Boskiej?
- Jakie były reakcje mieszkańców Limanowej na zmianę sztandaru?
- Co wywołało zwrot radnych w sprawie sztandaru?
- Jakie są znaczenie i historia 'Limanowskiej Piety’?
29 grudnia na sesji rady miasta limanowscy radni nie tylko dopinali ostatnie szczegółu budżetu na 2026 r., ale postanowili też zakończyć trwające od kilkunastu miesięcy prace nad opracowaniem wzorów nowych miejskich sztandarów, herbu i pieczęci. W efekcie tych prac stosunkiem głosów: 11 za; 2 przeciw i 1 wstrzymujący się, ze sztandaru zniknął wizerunek „Limanowskiej Piety”, czyli figury Matki Boskiej Limanowskiej wraz z otaczającym ją podpisem „Pani nasza, Limanowska, miej miasto w opiece”.
I choć już wówczas byli radni, którzy wieszczyli, że nie jest to dobry pomysł, większość w samorządzie zbagatelizowała takie głosy.
Radni z Limanowej 29 grudnia zgodzili się na „wygumkowanie” Matki Boskiej
Na sesji z 29 grudnia bardzo mocno o pozostawienie wizerunku Maryi na miejskim sztandarze walczył radny Janusz Kądzioła. Apelował i tłumaczył, że „Limanowska Pieta” to element lokalnej tradycji i samoidentyfikacji miasta. Wieszczył, że mieszkańcom zmiana sztandaru w taki sposób, że „wygumkowuje się” z niego symbol religijny, na pewno się nie spodoba. Gdy Kądziołka widział, że ten argument nie trafia do wszystkich radnych, zaproponował by głosowanie nad zmianami odłożyć. Chciał, by wcześniej sprawę omówić z mieszkańcami w czasie np. konsultacji na osiedlach. Tłumaczył, że nic rady miasta nie goni, a sztandaru nie muszą zmieniać wcale.
Inni radni uznali jednak, że pomysł jest niedorzeczny. Padały argumenty, że po to radni zostali wybrani przez społeczeństwo Limanowej, by rządzić w ich imieniu.
Ostatecznie projekt nowego sztandaru Limanowej przyjęto stosowną uchwałą. Zgodnie z dokumentem z 29 grudnia sztandar miasta od tego dnia powinien mieć na awersie (froncie) herb miasta, nad którym widnieje napis „Miasto Limanowa”, a pod którym dodano daty 1565 — 2025. Z kolei na rewersie sztandar zawiera polskie godło z orłem w koronie, które otaczał okrągły napis — cytat z Jana Pawła II: „Niech nie braknie ducha troski o dobro wspólne”.
— Nikt z nas nie jest przeciwko wierze, tu są sami praktykujący katolicy. Dlatego na sztandarze jest cytat z papieża — przekonywali radni, zwolennicy nowego sztandaru.
UM Limanowa
Tak według przyjętej 29 grudnia 2025 r. uchwały miejskiej powinien wyglądać nowy sztandar Limanowej. Obowiązywał on „wirtualnie” tylko 26 dni. „Wirtualnie” bo w tym czasie sztandaru fizycznie nie uszyto
Limanowa pokazała czym jest vox populi
Niecały miesiąc później okazało się, że zapowiadana przez sceptyków burza, jaką wywołało usunięcie ze sztandaru Maryi, faktycznie wybuchła. Jej skala przeraziła lokalnych radnych oraz burmistrz Jolantę Juszkiewicz. W krótkim czasie mieszkańcy miasta zdobyli 800 podpisów pod petycją o przywrócenie starego sztandaru. Widząc, co dzieje się w mieście, wszyscy lokali politycy nagle zmienili ton i zaczęli mówić jednym głosem.
Na ostatniej sesji zjawiło się około 100 mieszkańców. Na ich oczach burmistrz Juszkiewicz już na samym początku obrad wniosła do przewodniczącego rady miasta o zmianę w porządku obrad. Zaproponowała, by radni tego samego dnia przegłosowali uchwałę, w której wycofają się z podjętej zaledwie 26 dni wcześniej uchwały o zmianie wizerunku sztandaru.
Wszyscy radni byli jednogłośnie za. Głosowanie wprowadzono do obrad jako jeden z pierwszych punktów merytorycznych. Ostatecznie unieważnienie nowego wzoru sztandaru przegłosowano. Zanim to jednak nastąpiło, w wolnych wnioskach wystąpili sami mieszkańcy. Radni, którzy wcześniej byli za sztandarem bez Maryi oraz sama pani burmistrz, wysłuchali wielu gorzkich słów.
Mieszkańcy Limanowej zapytali wprost: „kto wpadł na tak głupi (ich zdaniem) pomysł, by po 30 latach usuwać »Limanowską Pietę« ze sztandaru?”. Pytania były chwilami bardzo stanowcze. Po jednym z nich burmistrz Limanowej, odparła nawet, że czuje się jak na przesłuchaniu. Przyznała jednak, że pomysł wymiany sztandaru na nowy zrodził się prawie dwa lata temu. Zdecydowano się na to, bo obecny sztandar jest już dość mocno sfatygowany. Zamiast po prostu uszyć go na nowo według tego samego wzoru lub „stary” sztandar naprawić, miasto wymyśliło, by przy tej okazji swoje znaki honorowe „zmodernizować”.
Grzegorz Rogiński / PAP
Zdjęcie z 1997 r. z szóstej pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski. Na zdjęciu: Marek Czeczótka z figurą Matki Bożej Bolesnej – limanowską pietą. Rzeźba przedstawia Matkę Bożą siedząca na ławeczce i trzymającą na kolanach umęczone ciało Jezusa.
Burmistrz Juszkiewicz zatrudniła do opracowania nowego sztandaru specjalistów — profesorów heraldyki z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ci mieli ją przekonać, że wizerunek Matki Boskiej na nowym herbie nie przejdzie.
— Zaufałam im. Co prawda, początkowo dopytywałam, dlaczego „Limanowska Pieta” znika, ale… być może walczyłam o nią za mało. Przyznaję się do tego teraz sama. To był mój błąd. Przepraszam — mówiła burmistrz Limanowej.
Po niej słowo „przepraszam” padało jeszcze wielokrotnie. Radni, którzy wcześniej byli za sztandarem bez Matki Bożej, teraz uważali to za swój wielki błąd. Tłumaczyli, że absolutnie „nie chcieli w ten sposób walczyć z kościołem czy wiarą” tylko po prostu „zaufali specjalistom, wynajętym przez miasto”. Kolejni radni prosili, by ich za wcześniejszą decyzję nie hejtować. Deklarowali też, że mają „Boga i Maryję w sercu” i wyjaśniali, że „mylić się jest rzeczą ludzką”, ale nie każdy potrafi się „do błędu przyznać”. Wszyscy radni, którzy wcześniej mieli inne zdanie, w piątek na sesji bardzo dziękowali mieszkańcom za to, że zainterweniowali. Radni twierdzili, że cieszą się, że w Limanowej wygrała „demokracja bezpośrednia” i „głos ludu”.
Argumentu sprzed miesiąca, o tym że mieszkańcy wybrali radnych, by ci mogli decydować w ich imieniu sami, nikt nie miał odwagi już wygłaszać.
Ostatecznie większość mieszkańców Limanowej obecnych na sesji decyzję radnych o wycofaniu się z nowego sztandaru przyjęła oklaskami. Tylko nieliczni dalej chcieli sprawę „wyjaśniać”. Pojawiły się głosy, by w przyszłości bardziej od „specjalistów” rada słuchała „zwykłych ludzi”, a nawet sugestia, iż 22 tys. zł, jakie samorząd wydał na honorarium dla heraldyków, którzy „wyrzucili Matkę Boską” ze sztandaru, radni i burmistrz powinni oddać z własnej kieszeni.
***
Na koniec sesji radni z Limanowej zapewnili, że nie będą już (przynajmniej w tej kadencji) zajmować się sztandarem. Stary zamierzają odmówić lub na identyczny wzór do obecnego uszyć nowy proporzec. Nowego nie zdążono na szczęście uszyć.
„Limanowska Pieta”, czyli Matka Boska Bolesna Limanowska to figura z bazyliki stojącej na Rynku w Limanowej. Została ona 60 lat temu koronowana przez ówczesnego metropolitę krakowskiego Karola Wojtyłę — późniejszego papieża Jana Pawła II. Figura ma prawdopodobnie kilkaset lat. Jest miejscem lokalnego kultu. Miejscowi wierzą, że modlitwa za wstawiennictwem Piety potrafi ratować ich życie i zdrowie.
Limanowa jako miasto jest też przekonana, że to właśnie wstawiennictwo Matki Boskiej Limanowskiej uratowało miasto przed kompletnym zniszczeniem, gdy podczas pierwszej wojny światowej w jego najbliższych okolicach trwała „bitwa limanowska” pomiędzy Rosją i połączonymi siłami Austro-Węgier i Niemiec. Bitwa limanowska miała miejsce w styczniu 1914 r. Była bardzo zacięta. W jej trakcie zniszczeniu uległo bardzo wiele wsi i miejscowości na linii Kraków — Myślenice. Samo miasto i jego mieszkańcy wyszli z tych działań stosunkowo małym szwankiem.
O podobnym „cudzie” 80 lat później, czyli w 1994 r. mówiło się w hercegowińskim Mediugorie. Wokół tej wsi, znanej dziś z objawień, które miały miejsce w latach 80. w trakcie Wojny w Bośni i Hercegowinie trwały bardzo ciężkie walki. Okolice wsi zostały ciężko zbombardowane. W samym Mediugorie pociski artyleryjskie zabiły tylko kilka krów i nie zniszczyły praktycznie żądnego budynku.
Miejscowi — głównie katoliccy Chorwaci — są przekonani, że ich miejscowość uratowała wówczas właśnie Matka Boska.