Spotkanie Świątek z Anną Kalinską było pełne zwrotów akcji. Polka świetnie weszła w mecz i pewnie wygrała pierwszego seta 6:1, by w drugiej partii wyraźnie stracić rytm i oddać inicjatywę rywalce, przegrywając 1:6. W decydującej odsłonie odzyskała jednak kontrolę nad wydarzeniami i trzeciego seta zamknęła wynikiem 6:1, uzyskując awans do czwartej rundy.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Swoją kolejną rywalkę wiceliderka światowego zestawienia miała poznać po zakończeniu starcia z Rosjanką, kiedy to zaplanowany był mecz Osaka — Inglis. Nieoczekiwanie jednak, w trakcie trwania meczu Świątek z Kalinską japońska tenisistka ogłosiła wycofanie z turnieju.
„Musiałam podjąć trudną decyzję o wycofaniu się, aby zająć się czymś, co wymaga uwagi mojego ciała po ostatnim meczu. Byłam bardzo podekscytowana możliwością kontynuowania gry, a ten turniej miał dla mnie ogromne znaczenie, więc konieczność wycofania się łamie mi serce, ale nie mogę ryzykować dalszych kontuzji, aby móc wrócić na kort” — napisała.
Pech Azjatki był równoznaczny z ogromnym szczęściem Australijki. 28-latka bowiem bez gry znalazła się w czwartej rundzie Australian Open 2026. A przecież, aby zagrać w tej imprezie, musiała się do niej najpierw zakwalifikować!
Niewiarygodny wyczyn Maddison Inglis. Pisze piękną historię
Zmagania w Melbourne rozpoczęła więc już 12 stycznia, kiedy to po dramatycznym meczu w pierwszej rundzie kwalifikacji wygrała 4:6, 7:6(4), 6:2 z Leyre Romero Gormaz. Później stoczyła kolejny zacięty bój, tym razem z Claire Liu wygrany 7:6(6), 2:6, 6:4. Nieco lżej było w finałowej rundzie zawodów, gdzie w dwóch setach — 6:4, 6:4 odprawiła Tamarę Korpatsch.
W turnieju głównym ponownie jednak zaliczyła dwie trzysetówki, a w sześciu rozegranych setach aż cztery z nich kończyły się tie-breakami! Najpierw pokonała Kimberly Birrell 7:6(6), (9)6:7, 6:4, a następnie Laurę Siegemund 6:4, (3)6:7, 7:6(10-7). Łącznie oba mecze trwały aż… 6 godzin i 26 minut. Dla porównania Świątek, która rozegrała o jeden pojedynek więcej, na korcie spędziła 4 godziny i 57 minut.
Inglis (Foto: PAP/EPA/LUKAS COCH)
Świątek i Inglis zmierzyły się ze sobą tylko raz. Miało to miejsce w 2021 r. w Adelajdzie. Polka wygrała wtedy 6:1, 6:3. 28-latka z Perth nie ma na koncie jeszcze żadnego zwycięstwa w cyklu WTA. Ośmiokrotnie wygrywała natomiast imprezy rangi ITF. Jej najwyższa pozycja w rankingu to 112. miejsce (2 marca 2020 r.). W turniejach Wielkiego Szlema najlepiej radzi sobie w domu, czyli Australian Open, gdzie wcześniej była już w trzeciej rundzie.
W tym roku już pobiła ten wyczyn, a przy okazji jest pierwszą Australijką od czasu Ashleigh Barty w 2022 r., która dotarła do 1/8 finału gry pojedynczej kobiet w Melbourne. O jeszcze lepszy wynik powalczy w poniedziałek, 26 stycznia. To właśnie wtedy zmierzy się ze Świątek.