Przed tym meczem nikt nie pytał, czy Bayern Monachium pokona FC Augsburg, tylko jak wysokie zwycięstwo odniesie. Prawdopodobnie żaden z kibiców obecnych w sobotnie popołudnie na Allianz Arenie nawet nie przypuszczał, że może się to zakończyć w taki sposób.

Oczywiście, Bayern nie zachwycił, ale nawet grając słabo udało mu się wyjść na prowadzenie po rzucie rożnym.

Gospodarze mieli wszystko w swoich rękach, jednak ewidentnie nie byli sobą w tym meczu. Rywale to dostrzegli i z minuty na minutę zaczęli poczynać sobie coraz odważniej w Monachium.

Postraszyli już przed przerwą (była m.in. poprzeczka), natomiast prawdziwa nawałnica nastąpiła między 75. i 81. minutą. Wtedy goście strzelili dwa gole, które zapewniły im absolutnie sensacyjne zwycięstwo.

Najpierw po rzucie rożnym bramkę zdobył Arthur Chaves, a sześć minut później zespół broniący się przed spadkiem rozklepał zdecydowanego lidera Bundesligi i gola na wagę kompletu punktów strzelił Han-Noah Massengo.

ZOBACZ WIDEO: Wojna o ręcznik! Kuriozalne sceny w finale Pucharu Narodów Afryki

Jest to dopiero druga przegrana Bayernu w tym sezonie, natomiast pierwsza w Bundeslidze. Nie uda się więc zdobyć mistrzostwa bez porażki. Naturalnie w kontekście sytuacji w tabeli niewiele to zmienia – Bayern dalej ma sporą przewagę nad resztą stawki.

Takie trzy punkty dużo dają jednak ekipie z Augsburga, która – jak zaznaczyliśmy – walczy o utrzymanie. Wygrana w Monachium, której pewnie nikt nie zakładał, daje oddech i duży komfort.

Podkreślmy, że FC Augsburg wygrał zasłużenie. To nie jest przypadek. Po prostu byli lepsi od faworyzowanego Bayernu, który zagrał na pół gwizdka, zlekceważył przeciwnika.

Niemniej, to gospodarze jako pierwsi strzelili gola. Po dośrodkowaniu Michaela Olise z rzutu rożnego do siatki trafił Hiroki Ito. Byłą jeszcze jedna niezła szansa Luisa Diaza, gdy instynktownie nogami bronił Finn Dahmen, ale to w zasadzie tyle, co miał do zaoferowania Bayern.

Goście przycisnęli w końcówce pierwszej połowy, poprzeczkę obił Robin Fellhauer. Po przerwie też oglądaliśmy sporo ataków Augsburga. Były strzały z dystansu, a wyrównanie nadeszło po… rzucie rożnym. Tutaj nie popisał się stojący w bramce Bayernu Jonas Urbig. Zanotował tzw. pusty przelot i piłkę do siatki wpakował Arthur Chaves.

Remis jednak nie satysfakcjonował przyjezdnych. Oni doskonale wiedzieli, że Bayern jest do ugryzienia i na 10 minut przed końcem strzelili zwycięskiego gola po fantastycznej akcji, choć w ostatniej minucie doliczonego czasu trzy punkty mogły wymknąć im się z rąk, jednak po pięknym strzale Olise futbolówka trafiła jedynie w poprzeczkę.

Bayern Monachium – FC Augsburg 1:2 (1:0)
1:0 Hiroki Ito 23′
1:1 Arthur Chaves 75′
1:2 Han-Noah Massengo 81′

Składy:

Bayern: Jonas Urbig – Alphonso Davies (61′ Joshua Kimmich), Jonathan Tah, Kim Min-jae (85′ Felipe Chavez), Hiroki Ito (79′ Tom Bischof) – Michael Olise, Aleksandar Pavlović, Leon Goretzka (79′ Nicolas Jackson), Lennart Karl (61′ Jamal Musiala), Luis Diaz – Harry Kane.

Augsburg: Finn Dahmen – Robin Fellhauer, Arthur Chaves (85′ Marius Wolf), Keven Schlotterbeck, Cedric Zesiger, Dimitris Giannoulis – Fabian Rieder (74′ Mert Komur), Elvis Rexhbecaj (74′ Yannik Keitel), Han-Noah Massengo, Alexis Claude-Maurice – Anton Kade (63′ Samuel Essende).

Żółta kartka: Tah (Bayern).

Sędzia: Florian Exner.

*

FC St. Pauli – Hamburger SV 0:0

Eintracht Frankfurt – TSG 1899 Hoffenheim 1:3 (1:0)
1:0 Arnaud Kalimuendo 18′
1:1 Max Moerstedt 52′
1:2 Ozan Kabak 60′
1:3 Aurele Amenda (s.) 65′

1.FC Heidenheim 1846 – RB Lipsk 0:3 (0:0)
0:1 Ridle Baku 62′
0:2 Antonio Nusa 68′
0:3 David Raum 70′

Bayer 04 Leverkusen – Werder Brema 1:0 (1:0)
1:0 Lucas Vazquez 37′

1.FSV Mainz 05 – VfL Wolfsburg 3:1 (0:1)
0:1 Mohamed Amoura 3′
1:1 Phillip Tietz 68′
2:1 Stefan Bell 73′
3:1 Nadiem Amiri (k.) 83′