Jak ustalił Onet, gen. broni Janusz Adamczak podjął decyzję o zakończeniu swojej wieloletniej i błyskotliwej kariery w mundurze oficera Wojska Polskiego. Choć informacja ta może budzić emocje, w kuluarach mówi się, że nie jest ona zaskoczeniem – generał osiągnął właśnie wiek 60 lat, co w polskiej armii często wiąże się z przejściem do rezerwy. Minister obrony ma jednak prawo przedłużyć kadencję oficerowi, jeśli wynika to z ważnego interesu bezpieczeństwa państwa. Tym razem szef MON tego nie zrobił, ponieważ, jak twierdzą nasi rozmówcy, sam gen. Adamczyk nie widział dla siebie odpowiedniego stanowiska w strukturach wojska w Warszawie.

– To człowiek z ogromną wiedzą, bardzo konkretny. Nie byłby w stanie dogadać się z szefem Sztabu Generalnego – mówi wysoki oficer wojska polskiego.

Kilka miesięcy temu Adamczak wrócił do kraju z Brukseli, gdzie pełnił jedną z najważniejszych funkcji w strukturach Sojuszu. Jako Dyrektor Generalny Międzynarodowego Sztabu Wojskowego NATO (DG IMS) był de facto prawą ręką Sekretarza Generalnego w sprawach wojskowych. To najwyższe stanowisko, jakie kiedykolwiek piastował polski oficer w całej historii naszej obecności w strukturach Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Wiedza warta miliony, której nie wolno zmarnować

Przejście generała do cywila następuje w momencie krytycznym dla bezpieczeństwa europejskiego. Powrót Donalda Trumpa do Białego Domu i jego sceptyczne wypowiedzi na temat finansowania Sojuszu wywołują drżenie w wielu stolicach Europy. W takim kontekście gen. Janusz Adamczak to nie tylko „emerytowany generał”, ale przede wszystkim gigantyczna baza wiedzy o mechanizmach, jakie rządzą NATO.

– To człowiek, który zna każdą śrubkę w NATO-wskiej maszynie. Wie, jak rozmawiać z Amerykanami, gdy ci zaczynają stawiać twarde warunki, i jak budować koalicje wewnątrz sztabów – mówi nam anonimowo jeden z wysokich rangą oficerów Sztabu Generalnego WP.

Co dalej? Piłka po stronie MON

Eksperci są zgodni: odejście tak doświadczonego oficera całkowicie „na boczny tor” byłoby ogromnym błędem resortu obrony. W obecnych czasach MON powinien wykorzystać potencjał gen. Adamczaka – czy to w roli doradcy strategicznego, czy ambasadora ds. kluczowych projektów sojuszniczych.

Polska, stojąc w obliczu zagrożeń zza wschodniej granicy oraz dynamicznych zmian w polityce Waszyngtonu, potrzebuje ludzi, którzy w Brukseli nie muszą szukać drogi do biur decydentów, bo znają je na pamięć. Pytanie, czy obecne kierownictwo resortu obrony znajdzie formułę, by zatrzymać tę unikalną wiedzę w systemie, pozostaje na razie otwarte.

Imponująca ścieżka kariery wojskowej

Gen. broni Janusz Adamczak urodził się 21 marca 1964 r. w Poznaniu. Jest absolwentem Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Pancernych w Poznaniu. Wiedzę zdobywał również w prestiżowych uczelniach zagranicznych, m.in. w Akademii Dowódczo-Sztabowej Armii USA w Fort Leavenworth oraz w U.S. Army War College w Carlisle Barracks, co ukształtowało jego proatlantyckie podejście do obronności.

Przeszedł pełną ścieżkę dowódcą w polskiej armii. Był m.in. dowódcą 12. Dywizji Zmechanizowanej, 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej, oraz 2. Korpusu. Służył na misjach w Iraku i w Afganistanie. W latach 2018–2021 reprezentował Polskę przy Komitetach Wojskowych NATO i Unii Europejskiej, a w 2022 r. objął stanowisko Dyrektora Generalnego Międzynarodowego Sztabu Wojskowego NATO (DG IMS).

Więcej na ten temat odejścia gen. Adamczaka oraz innych zmian kadrowych w polskiej armii opowiedzą dziś wieczorem Edyta Żemła i Marcin Wyrwał w podkaście „Fronty Wojny”.