Panie generale, kierownictwo NATO zamierza wzmocnić wschodnią flankę sojuszu, rozciągającą się od Finlandii po Rumunię, zgodnie z nową koncepcją o nazwie Eastern Flank Deterrence Line (EFDL). Na czym ona polega?

Pierwszym priorytetem jest ochrona krajów, które na tzw. wschodnim skrzydle graniczą z Rosją i Białorusią. Chodzi więc o odstraszenie Rosji od ataku i zapewnienie zdolności obronnych w razie zagrożenia. W tym sensie EFDL jest koncepcją mającą na celu optymalizację istniejących planów obronnych NATO. Koncepcja ta może być jednak stosowana nie tylko na wschodnim skrzydle, ale na całym świecie. Zasadniczo nadawałaby się również do ochrony infrastruktury krytycznej w sektorze cywilnym, takiej jak lotniska.

Chodzi o odstraszanie i obronę na granicy. Podstawową ideą jest stworzenie złożonego, wielopoziomowego systemu obronnego wzdłuż granicy z Rosją i Białorusią oraz wykorzystanie do obrony nie tylko konwencjonalnych sił zbrojnych, ale także przeszkód i technologii w celu stworzenia zrobotyzowanej lub zautomatyzowanej strefy w pobliżu granicy z przeciwnikiem, którą ten musi najpierw pokonać.

Kto go opracował?

Prace nad nim rozpoczęły się na początku ubiegłego roku. Na początku siły zbrojne USA wraz z uniwersytetami, think tankami i laboratoriami zastanawiały się, jak wykorzystać nowoczesną technologię, aby sprostać zagrożeniu ze strony agresora, takiego jak Rosja. Współpracowano przy tym ściśle z krajami bałtyckimi, które już w 2024 r. rozpoczęły budowę linii obrony przeciwko Rosji, tzw. Baltic Defense Line. Gen. Donahue, dowódca sił lądowych USA w Europie, a jednocześnie dowódca Sojuszniczego Dowództwa Operacji NATO, przedstawił ją w lipcu na konferencji. Obecnie jest ona rozwijana i wdrażana w ramach NATO.

Naczelny dowódca NATO przedstawił tę koncepcję przedstawicielom wojskowym państw członkowskich w komitecie wojskowym. Spotkała się ona z ogólną aprobatą.

Kto jest teraz odpowiedzialny za wdrożenie tej koncepcji?

Przede wszystkim państwa członkowskie. Każdy kraj musi zdecydować, czy i w jakiej formie chce uczestniczyć we współpracy z strukturami dowodzenia NATO.

Jakie działania obejmuje nowa koncepcja?

EFDL składa się zasadniczo z pięciu filarów, których wdrożenie planowane jest etapami. Opieramy się na technologii, która jest już w użyciu lub znajduje się w bardzo zaawansowanej fazie rozwoju. Wykorzystujemy również doświadczenia Ukrainy w jej walce obronnej z Rosją. Obecnie pierwsze elementy koncepcji są testowane w wybranych obszarach, m.in. w państwach partnerskich na wschodniej flance. Pierwsze systemy zostały już wprowadzone i są w użyciu, inne są w trakcie finalizacji. Chodzi o instalację systemu czujników i efektorów, połączonych ze sobą w dużą sieć cyfrową, w celu utworzenia zautomatyzowanej strefy. Chodzi jednak również o wstępne rozmieszczenie sprzętu, rozmieszczenie oddziałów na miejscu oraz ustanowienie systemu dowodzenia i kontroli, który połączy siły zbrojne poszczególnych krajów i NATO.

Jak należy sobie wyobrazić pierwszy filar, czyli budowę złożonego systemu czujników?

Chodzi o sieć czujników umieszczonych na ziemi, w kosmosie, w cyberprzestrzeni lub w powietrzu. Gromadzą one dane o ruchach lub użyciu broni przez przeciwnika, łączą je ze sobą i udostępniają wyniki rozpoznania w czasie rzeczywistym wszystkim krajom NATO.

Obszar, który ma być monitorowany, ma kilka tysięcy kilometrów długości. Gdzie znajdują się czujniki?

Mogą to być czujniki stacjonarne lub ruchome, radarowe, akustyczne, optyczne, elektroniczne itp., połączone z danymi rozpoznawczymi z systemów załogowych, takich jak samoloty rozpoznawcze Awacs-Early-Warning, ale także z danymi z satelitów, dronów lub czworonożnych robotów kroczących, wyposażonych w jeden z wyżej wymienionych czujników. Czujniki można również zamocować na bunkrze, ogrodzeniu lub drzewie. Przekazują one dane do centrum dowodzenia, gdzie są analizowane, oceniane i wprowadzane do obrazu sytuacji za pomocą wydajnej sztucznej inteligencji. Niektóre czujniki monitorują cały obszar graniczny, inne tylko terytorium NATO.

Ćwiczenia NATO w Rumunii, 3 listopada 2026 r. (zdjęcie poglądowe)

Ćwiczenia NATO w Rumunii, 3 listopada 2026 r. (zdjęcie poglądowe)Daniel Mihailescu / AFP

Przejdźmy do drugiego filaru, czyli utworzenia zautomatyzowanej strefy obronnej wzdłuż wschodniej flanki.

Strefa wspólnych działań stanowi jasno ustrukturyzowaną, wielowarstwową przestrzeń działania, służącą do natychmiastowego zwalczania i wywierania presji na siły wroga. Jest to swego rodzaju strefa zagrożenia. Celem jest powstrzymanie natarcia wroga: kierujemy jego ruchami, spowalniamy go, zmuszamy do zajmowania niekorzystnych pozycji i stopniowo go wyczerpujemy. Każdy środek służy konsekwentnemu osłabianiu jego siły bojowej, przy jednoczesnym zabezpieczeniu naszych własnych sił i utrzymaniu ich pełnej zdolności bojowej.

Jak duża jest ta strefa?

Nie należy jej określać ogólnie jako strefy o określonej głębokości, ponieważ może ona różnić się w zależności od regionu. Strefa ta nie stanowi obszaru o ustalonej powierzchni, ale jest kolejnym elementem przyszłych planów obronnych. W dużej części jest ona nieobsadzona, na ogół nie stacjonują tam na stałe żołnierze.

Można utworzyć umocnienia, takie jak zapory przeciwczołgowe lub rowy przeciwczołgowe. Projekt znajduje się w fazie koncepcyjnej i podlega decyzjom krajowym.

Oznacza to, że ludzie mieszkający w pobliżu granicy musieliby zostać przesiedleni.

Patrząc na dotychczasowe wdrożenie, nie widzę takiej potrzeby. Na przykład państwa bałtyckie wykorzystują naturalne przeszkody, takie jak bagna i lasy, co zmniejsza potrzebę dalszej budowy. Myślę, że raczej będzie się dążyć do znalezienia rozwiązań polubownych z lokalnymi społecznościami. Wiele obiektów i przeszkód zostanie aktywowanych i wykorzystanych dopiero w przypadku zbliżającej się operacji. Zminimalizuje to trwałe zakłócenia życia cywilnego. Nie dojdzie do masowych przesiedleń.

Co dokładnie dzieje się w tej strefie?

Mówimy o zautomatyzowanej przestrzeni operacyjnej, która płynnie ze sobą współpracuje. Czujniki wykrywają przeciwnika, natychmiast go zgłaszają i zgodnie z wytycznymi uruchamiają podłączone urządzenia. Obejmują one uzbrojone drony, częściowo autonomiczne pojazdy bojowe, bezzałogowe zrobotyzowane systemy naziemne, które moim zdaniem będą miały podobny wpływ na wojnę lądową, jak obecnie drony w powietrzu, a także zautomatyzowaną obronę powietrzną i przeciwrakietową. Te połączone ze sobą systemy są zaprojektowane tak, aby szybko namierzyć wroga, ograniczyć jego możliwości działania i skutecznie pozbawić go siły bojowej i inicjatywy.

Brzmi to jak science fiction. Czyli w przyszłości na niektórych obszarach będą walczyć tylko broń przeciwko broni, a żołnierze nie będą już pojawiać się na polu walki?

Zgodnie z naszymi zasadami działania i standardami etycznymi decyzja o użyciu broni zawsze pozostaje w gestii człowieka. Wspiera go w tym sztuczna inteligencja, zwłaszcza gdy decyzja musi zostać podjęta szybko. Nie chodzi tu o dehumanizację wojny. Ostatecznie to człowiek w odpowiedzialny sposób decyduje, kiedy i jak użyć broni.

Ale jaki jest cel takiej strefy?

Ta sieć tworzy obszar, w którym może odbywać się pierwsza faza walki, bez konieczności bezpośredniego kontaktu własnych oddziałów z siłami wroga. Celem jest zatem zachowanie własnej siły bojowej, oszczędzanie własnych żołnierzy i wczesne opóźnienie działania przeciwnika, aby zyskać pole manewru.

Czy w przyszłości do obrony terytorium NATO będą wykorzystywane głównie autonomiczne systemy uzbrojenia?

Byłoby to błędnym wnioskiem. To żołnierze odzyskują terytoria. To żołnierze walczą o wyzwolenie miast. Ostatecznie zawsze chodzi o walkę żołnierzy przeciwko żołnierzom. Widzimy to również na przykładzie Ukrainy.

Ćwiczenia NATO w Polsce, 19 września 2025 r. (zdjęcie poglądowe)

Ćwiczenia NATO w Polsce, 19 września 2025 r. (zdjęcie poglądowe)Klaudia Radecka / AFP

Trzecim filarem koncepcji obrony NATO na wschodniej flance jest wstępne rozmieszczenie sprzętu.

Już dziś to mamy. W państwach graniczących z Rosją zobaczymy jednak znacznie większe niż dotychczas zapasy, w tym na przykład magazyny broni i amunicji do ponownego uzbrojenia systemów obronnych w strefie zautomatyzowanej, ale także do wyposażenia sił zbrojnych NATO.

Czwarty filar koncepcji, czyli rozmieszczenie wojsk wzdłuż wschodniej flanki, również już istnieje.

I to rozmieszczenie ma być utrzymane w niezmienionej sile. Samymi systemami bezzałogowymi nie da się trwale odstraszyć ani powstrzymać przeciwnika. Do tego potrzebni są żołnierze, do tego potrzebne są armie.

Jednak utworzenie strefy obronnej odciąża żołnierzy. Czy nie można zatem zmniejszyć liczby żołnierzy NATO na wschodnim skrzydle?

Nie. Siły Rosji są tak liczne w pobliżu granicy, że nie możemy sobie pozwolić na zmniejszenie własnych sił. Musimy nadal przestrzegać wytycznych zawartych w tzw. planach regionalnych NATO.

Proszę krótko wyjaśnić piąty filar koncepcji.

Planowane jest stworzenie sieci opartej na chmurze. Systemy oparte na sztucznej inteligencji — w tym modele generatywne i uczenie maszynowe — gromadzą informacje wywiadowcze w czasie rzeczywistym i przekazują je bezpośrednio do sił zbrojnych. Ta oparta na chmurze sieć bojowa stanowi system nerwowy linii odstraszania na wschodnim skrzydle i sprawia, że ludzie i maszyny tworzą ściśle zgrany zespół.