Mecz Aryny Sabalenki z 19-letnią Victorią Mboko (17. WTA) miał być formalnością, zwłaszcza gdy Białorusinka pewnie wygrała pierwszego seta, a w drugim prowadziła już 4:1. Wydawało się, że Kanadyjka jest na łopatkach. Nic bardziej mylnego.

Zobacz znakomity powrót Victorii Mboko:

Mboko, triumfatorka turnieju w Montrealu z poprzedniego roku i jedna z najbardziej utalentowanych tenisistek młodego pokolenia, pokazała lwi pazur. Sensacyjnie odrobiła straty, doprowadziła do nerwowej końcówki i zmusiła dwukrotną mistrzynię Australian Open do wielkiego wysiłku. Po tie-breaku Sabalenka ostatecznie zameldowała się w ćwierćfinale.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

54 minuty i koniec. Iva Jović zagra z Aryną Sabalenką

Jeśli Sabalenka miała kłopoty z jedną nastolatką, to przed ćwierćfinałem musi bić na alarm. Jej kolejna rywalka, 18-letnia Iva Jović (27. WTA), urządziła sobie w nocy strzelnicę. Amerykanka dosłownie zdemolowała Julię Putincewą, wygrywając 6:0, 6:1 w zaledwie 54 minuty.

Putincewa przegrywała już 0:6, 0:4 i gdy w końcu ugrała gema, dostała owację od publiczności za uniknięcie „roweru”. Jović grała jak natchniona i wysłała jasny sygnał, w meczu o półfinał wcale nie zamierza być tłem dla Sabalenki.

Genialna akcja z udziałem Ivy Jović:

Na osobny akapit zasługuje wspomniana owacja. To obrazki zupełnie inne niż te z poprzedniego meczu reprezentantki Kazachstanu urodzonej w Moskwie. Wówczas po raz kolejny pokazała światu tę stronę swojej osobowości, przez którą dawno przylgnęło do niej miano skandalistki. Więcej informacji w tym tekście.

Klątwa Calosa Alcaraza, Jan Zieliński w ćwierćfinale!

Swój popis dał też Carlos Alcaraz. Hiszpan w hicie nocy pokonał Tommy’ego Paula 7:6(6), 6:4, 7:5. Mecz był niezwykle zacięty. Dla „Carlitosa” to trzeci z rzędu awans do ćwierćfinału w Melbourne, czyli do etapu, którego nigdy tu jeszcze nie przeszedł. Australian Open to jedyny szlem, którego Alcaraz nie ma w kolekcji. Teraz jest o krok bliżej od skompletowania tenisowej korony, ale klątwa 1/4 finału wciąż wisi w powietrzu.

Na deser świetne wieści dla polskich kibiców. Jan Zieliński błyskawicznie otrząsnął się po porażce w mikście. W deblu, grając w parze z Lukiem Johnsonem, dał koncert gry. Polsko-brytyjski duet nie dał szans parze Pavlasek/Smith (6:3, 6:3), dominując od pierwszej do ostatniej piłki. Zieliński pewnie melduje się w najlepszej ósemce turnieju.