Po sfałszowanych wyborach prezydenckich na Białorusi w 2020 r. oraz nasilających się represjach wobec opozycji Unia Europejska zdecydowała się na nałożenie na Białoruś sankcji sektorowych. Objęły przede wszystkim sektor potasowy, kluczowy dla białoruskiego eksportu, a także przemysł naftowy i petrochemiczny. Ograniczenia dotknęły również banki państwowe, transport, lotnictwo oraz handel wybranymi technologiami i towarami.

Ile prób nielegalnego przekroczenia granicy odnotowano w styczniu 2026 roku?

Jakie sankcje nałożono na Białoruś po wyborach w 2020 roku?

Kiedy Polska tymczasowo zamknęła granicę z Białorusią?

Ile migrantów przybyło na Białoruś w 2021 roku?

Aleksander Łukaszenko szybko potraktował sankcje jako pretekst do eskalacji konfliktu z Unią. Publicznie zaczął grozić „otwarciem bram” do Europy i stworzeniem kanału przerzutowego dla migrantów, którzy mieli stać się narzędziem presji politycznej. Wkrótce przeszedł do konkretów.

W 2021 r. na Białoruś zaczęli masowo przybywać migranci z Iraku, Afganistanu oraz innych państw Bliskiego Wschodu i Afryki. Ich przyjazdy nie miały nic wspólnego z przypadkiem — władze w Mińsku ułatwiały im podróż, organizując przeloty, wizy i transport w pobliże granic Unii Europejskiej. Na granicach z Polską, Litwą i Łotwą pojawili się masowo migranci, często kierowani przez białoruskie służby w stronę przejść i „zielonej granicy”.

Zamknięte przejście graniczne z Białorusią w Kuźnicy (15.12.2021 r.)

Zamknięte przejście graniczne z Białorusią w Kuźnicy (15.12.2021 r.)Wojtek Jargiło / PAP

Presja migracyjna na granicy polsko-białoruskiej była najsilniejsza na początku kryzysu w 2021 r. Jesienią tamtego roku liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy sięgała kilkunastu tysięcy miesięcznie, co do dziś pozostaje najwyższym poziomem.

W 2022 r. na granicy polsko-białoruskiej odnotowano około 15 tys. prób nielegalnego przekroczenia. W 2023 r. liczba takich prób zwiększyła się do około 26 tys. W kolejnym roku trend wzrostowy był kontynuowany, choć w wolniejszym tempie — łączna liczba prób sięgnęła niemal 30 tys.

Polska zamyka granice

W 2025 r. doszło do zdecydowanego ruchu polskiego rządu. Premier Donald Tusk ogłosił 9 września, że Polska z 11 na 12 września czasowo zamknie granicę z Białorusią. Chodziło o wszystkie przejścia drogowe i kolejowe, w tym także to w Małaszewiczach, które stanowi ważny punkt na szlaku kolejowym dla chińskich towarów do Europy. Była to reakcja na rozpoczęte w rejonie granicy rosyjsko-białoruskie manewry wojskowe Zapad 2025.

— Jak państwo wiecie, w piątek rozpoczynają się bardzo agresywne manewry rosyjsko-białoruskie, bardzo blisko polskiej granicy. To ma swoje konsekwencje. Celem tych manewrów jest m.in. Przesmyk Suwalski, celem na razie symulacji działań — stwierdził premier Tusk.

— Mamy do czynienia z narastającą liczbą prowokacji ze strony Rosji i Białorusi. W związku z tym zamkniemy granicę z Białorusią, w tym przejścia kolejowe, w związku z manewrami Zapad, o północy z czwartku na piątek — dodał premier.

Chińska wizyta w Polsce

W połowie września do Polski przybyła delegacja z Chin, na czele z szefem tamtejszej dyplomacji Wang Yi. Jednym z tematów była trudna sytuacja na granicy polsko-białoruskiej. Zamknięcie granicy z Białorusią, a tym samym jednego z istotnych szlaków handlowych wykorzystywanych przez Chiny do transportu towarów do Europy, nie pozostało w Pekinie niezauważone. Chiny, które od lat utrzymują bliskie relacje z reżimem białoruskim i dysponują wobec niego znacznymi wpływami, były tą sytuacją zaniepokojone.

— Długa część rozmowy dotyczyła relacji z Białorusią i kwestii zamknięcia przejść granicznych. Polska zwróciła uwagę Chinom, że to nie jest sytuacja korzystna dla nas. My podejmujemy decyzję, która jest również kosztowna dla Polski, jednak musi tę decyzję podjąć nasz kraj ze względu na powtarzające się prowokacje ze strony białoruskiej, toczącą się wojnę hybrydową i trudno prowadzić swobodny handel w momencie, kiedy granica nie jest granicą bezpieczną — stwierdził ówczesny rzecznik MSZ Paweł Wroński po spotkaniu Radosława Sikorskiego z Wang Yi.

Radosław Sikorski i Wang Yi

Radosław Sikorski i Wang YiMarcin Obara / PAP

Po dwóch tygodniach od zamknięca granicy, polski rząd poinformował o ponownym jej otwarciu. Przejścia otwarto w nocy z 24 na 25 września. — Jeśli będzie taka potrzeba, jeśli wzrośnie napięcie lub agresywne zachowanie naszych sąsiadów, to nie będziemy się wahać i podejmiemy ponownie decyzję o zamknięciu przejść — zaznaczył szef rządu.

Kulminacja w sierpniu

Wracając do statystyk, styczeń 2025 r. przyniósł niespełna 300 prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, a w lutym liczba ta wzrosła do około 550. Już w marcu nastąpił gwałtowny skok — liczba prób przekroczyła 3 tys., co oznaczało ponad dziesięciokrotny wzrost w porównaniu z początkiem roku.

W kolejnych miesiącach presja migracyjna dalej rosła. W kwietniu odnotowano ponad 2,4 tys. prób, w maju około 4,4 tys., a w czerwcu blisko 4,5 tys. Lipiec przyniósł lekkie wyhamowanie — do około 3,9 tys. — jednak w sierpniu liczba prób ponownie wzrosła, osiągając najwyższy poziom w całym roku: około 5,4 tys.

Od września widoczny był trend spadkowy. Liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy zmniejszyła się do ponad 2,6 tys., w październiku do nieco ponad 2 tys., by w listopadzie spaść do około 400. W grudniu odnotowano już tylko nieco ponad 200 przypadków, co oznaczało ponad dwudziestokrotny spadek w porównaniu z letnim szczytem.

Ten rok przyniósł wyraźny spadek. Przez pierwsze trzy tygodnie stycznia 2026 r. Straż Graniczna odnotowała niespełna 20 prób nielegalnego przekroczenia granicy, podczas gdy w całym styczniu ubiegłego roku było ich 90.