Najbliższy czas może być wielką szansą, ale również sprawdzianem dla Roberta Lewandowskiego. Polak musi udowodnić, że w sytuacji, gdy nie do końca ma go kto zastąpić, da radę rozegrać kilka meczów z rzędu po 90 minut. To konsekwencje urazu Ferrana Torresa, z którym Lewandowski przegrywa ostatnio rywalizację o miejsce w składzie.

W pierwszym pełnym występie od dłuższego czasu „Lewy” podołał zadaniu. W meczu Ligi Mistrzów ze Slavią Praga (4:2) strzelił swojego 106. gola w Lidze Mistrzów. Miał też pecha, gdy po interwencji w polu karnym Barcy wpakował piłkę do bramki Joana Garcii.

ZOBACZ WIDEO: Ewa Pajor wyróżniona. Nie miała sobie równych!

Nie pasuje do systemu

FC Barcelona Hansiego Flicka gra bardzo ryzykownie. Wysoko ustawiona linia obrony często powoduje, że bramkarz musi wybiegać z pola karnego, aby przecinać prostopadłe podania rywali. Ofensywa również ma jednak jasno określone zadania, takie jak intensywny pressing.

Niestety w tym aspekcie Lewandowski odstaje od kolegów, w tym od Torresa. Choć pod względem skuteczności dotrzymuje kroku reprezentantowi Hiszpanii. W tym sezonie Polak 11 razy trafił do siatki i dwa razy asystował w 23 występach. Jego rywal w 27 spotkaniach zdobył 15 bramek i zanotował jedną asystę.

– Lewandowski nadal niewiele wnosi poza golami. Flick zawsze będzie miał okazję to zmienić, biorąc pod uwagę liczbę meczów, ale raczej „Lewy” nie zostanie w klubie – ocenia w rozmowie z WP SportoweFakty Jose Rodriguez, komentator m.in. La Ligi w telewizji DAZN.

Aktualna kontuzja Torresa ma charakter przeciążeniowy i Hiszpan musi odpocząć kilka dni. Klub poinformował, że przerwa 25-latka od gry potrwa półtora tygodnia. Według naszego rozmówcy, Torres nie musi martwić się o to, że straci miejsce w składzie na rzecz „Lewego”.

– Obecnie Torres jest podstawowym napastnikiem Barcelony, choć klub będzie korzystał z Lewandowskiego tak długo, jak to możliwe. Mówimy o Robercie, czyli legendarnym napastniku, który strzela wiele goli. Barcelona powinna z łatwością wygrać mecze z Realem Oviedo, FC Kopenhagą, Albacete i Mallorcą, więc nie sądzę, aby ryzykowała szybszy powrót Ferrana – zapewnia Hiszpan.

Presja

Duma Katalonii znakomicie rozpoczęła nowy rok. Zespół sięgnął po Superpuchar Hiszpanii i awansował do ćwierćfinału Pucharu Króla, ale po dwóch kolejnych zwycięstwa w lidze przegrał niespodziewanie z Realem Sociedad (1:2). W sobotę Real pokonał Villarreal (2:0) i zepchnął Barcę z fotela lidera.

– Barcelona znajdzie się teraz pod większą presją. Postrzegam ją również jako nieco bardziej kruchą niż kilka tygodni temu, gdy wydawała się nie do zatrzymania – twierdzi komentator.

Co więcej, mistrzów Hiszpanii ponownie dotknęły urazy kluczowych piłkarzy. Przed starciem z Realem Sociedad kontuzji doznał Raphinha, po meczu okazało się, że będzie pauzować Torres, a w trakcie spotkania ze Slavią Praga z boiska zszedł Pedri.

Środkowy pomocnik to kluczowy zawodnik w zespole niemieckiego szkoleniowca i nie ma godnego zmiennika. W meczu z Czechami Flick postawił na Daniego Olmo, który niedługo później zdobył gola. W najbliższym starciu ligowym trener najpewniej nie zdecyduje się jednak na ustawienie z dwoma ofensywnymi pomocnikami i jednym defensywnym, lecz pozostanie konsekwentny i wierny własnej taktyce.

– W ten weekend wystawi w pomocy zarówno De Jonga, jak i Erica Garcię, przed Danim Olmo lub Ferminem. Hansi lubi dużo rotować. Poza tym to mecz z ostatnim zespołem w tabeli – podsumowuje Jose Rodriguez.

Mecz FC Barcelona – Real Oviedo w niedzielę o godz. 16:15). Transmisja w Eleven Sports 2. Relacja tekstowa NA ŻYWO w WP SportoweFakty (TUTAJ).

Olaf Kędzior, dziennikarz WP SportoweFakty