Weronika jest jedynym dzieckiem Zuzanny Łapickiej i Daniela Olbrychskiego. Mając zaledwie 19 lat, opuściła Polskę, by rozpocząć nowe życie za oceanem. Dziś realizuje się jako kierowniczka produkcji w prestiżowej marce modowej Proenza Schouler, gdzie jej roczna pensja sięga ok. 250 tys. dol.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Gdzie mieszka Weronika Olbrychska?
Jaką ma pensję Weronika w Proenza Schouler?
Czy Weronika uczestniczy w wydarzeniach polonijnych?
Jakie były relacje między Zuzanną a Danielem?
Jak relacjonował informator serwisu Shownews, Olbrychska trzyma się z dala od nowojorskiej Polonii, nie bywa na branżowych wydarzeniach i pozostaje postacią anonimową w polonijnym środowisku. Gdy odwiedza ojczyznę, chętnie spotyka się ze znajomymi swojego słynnego dziadka, Andrzeja Łapickiego. Kontakty z ojcem miały poprawić się po śmierci Zuzanny.
„Największa miłość i wieczna tęsknota”
Łapicka nie rozstała się z Olbrychskim w zgodzie i do końca nie wybaczyła mu zdrad. Swoim rozżaleniem dzieliła się z pociechą, która była daleko. Przyjaciółki dziennikarki, wspominając ją na łamach „Twojego Stylu”, podkreślały jej samotność w chorobie i głęboką potrzebę bliskości z jedynym dzieckiem.
„Całe życie grałam rolę silniejszej, niż jestem, znoszącej więcej, niż mogę znieść, i zawsze uśmiechniętej. Nawet w tej chorobie jestem uśmiechnięta” — wspominała Krystyna Morgenstern słowa Zuzanny.
Krystyna Janda dodawała: — Córka, jej największa miłość i wieczna tęsknota, była od dawna w Ameryce. Kiedy Zuzia zmagała się z bólem, mdlała w nocy, nie miał kto pomóc jej się podnieść… Ale nie chciała nikogo przy sobie, nawet na chemię na Śląsk jeździła sama i sama wracała.
Mimo dzielącej je odległości, Łapicka była niezwykle dumna z osiągnięć jedynaczki. — Mieszka od dawna w Nowym Jorku i głównie dla niej zapisuję swoje wspomnienia, żeby po mnie zostały — mówiła w wywiadzie dla „Werandy”. Podkreślała, że dziecko kontynuuje rodzinne tradycje związane z tkaninami — tak jak jej prababcia po wojnie.
W rozmowie z „Wysokimi Obcasami” wyznała:
Tęsknię bardzo. Ale miłość nie polega na tym, że kocha się dla siebie. Jest szczęśliwa w mieście, w którym ja pewnie nie umiałabym żyć. Lubię to powiedzenie: »Daj korzenie, a potem skrzydła«. Mam wrażenie, że mi się to udało.