Lokalne media określiły to jako „największy” atak na miasto Biełgorod od początku wojny Rosji przeciwko Ukrainie. Wybuchy było słychać przez całą noc.
Niezależna agencja Astra, powołując się na zdjęcia i filmy od mieszkańców, podała, że „naliczono co najmniej 50 eksplozji”, a w niektórych dzielnicach odnotowano przerwy w dostawach prądu i wody.
Nagranie od jednego z mieszkańców pokazuje również coś, co według niego przedstawia fragmenty niezidentyfikowanych pocisków.
Gubernator regionu Wiaczesław Gladkow potwierdził w wieczornym komunikacie w sobotę, że uderzono w obiekty energetyczne. Szkody powiązał z amerykańskim systemem rakietowym HIMARS (High Mobility Artillery Rocket System).
„Zgodnie z naszymi informacjami miasto Biełgorod zostało dotknięte potężnym ostrzałem, prawdopodobnie z użyciem systemu HIMARS. Nie ma ofiar, ale obiekty energetyczne uległy zniszczeniu” — napisał.
Najważniejsze uderzenie
W późniejszym komunikacie Gladkow poinformował, że w nocy w kierunku Biełgorodu wystrzelono 24 pociski, co miało uszkodzić obiekty energetyczne oraz inne budynki i mienie.
„Podczas intensywnego ostrzału wystrzelono 24 pociski w kierunku Biełgorodu. Uszkodzono obiekty energetyczne i dziewięć pojazdów” — napisał w niedzielę rano. „Pracownicy ministerstwa sytuacji nadzwyczajnych ugasili również pożar w budynku gospodarczym na terenie prywatnej posesji”.
Gladkow dodał, że odnotowano zniszczenia domów, pojazdów i infrastruktury w regionie Borisowa, rejonu wałujskiego, Wołokonowki, Grajworonu i Krasnojarska, a niektóre obszary pozostały tymczasowo bez gazu.
Korzystając z dostępnych materiałów filmowych, analitycy Astra stwierdzili, że w ciągu nocy elektrociepłownia w Biełgorodzie została trafiona co najmniej dwukrotnie. „Oba uderzenia zostały uchwycone przez kamerę. Film został nakręcony z ulicy Wokzałnaja. Odległość do elektrociepłowni wynosi ok. 750 m” — napisała Astra.
W momencie publikacji Kijów nie skomentował ataku.
Katastrofa humanitarna
Cios nastąpił w czasie, gdy Kijów nadal boryka się z powszechnymi przerwami w dostawach ogrzewania i energii elektrycznej po wielu poważnych rosyjskich atakach na sieć energetyczną kraju.
Tej nocy Ukraina również musiała mierzyć się z kolejnym zmasowanym atakiem. Armia rosyjska przeprowadziła kombinowane uderzenie na obiekty infrastruktury krytycznej. W sumie wojska radiotechniczne sił powietrznych wykryły 396 środków ataku powietrznego — 21 rakiet i 375 bezzałogowych statków powietrznych różnych typów.
Głównym kierunkiem uderzenia był obwód kijowski. Rosjanie wykorzystali samoloty strategiczne wyposażone w rakiety Ch-22/Ch-32. Według wstępnych danych obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 372 cele — 15 rakiet i 357 dronów. Służby odnotowały trafienia dwóch rakiet i 18 dronów bojowych w 17 lokalizacjach.
W niedzielę rano władze poinformowały, że po sobotnim ataku ponad 1670 budynków w Kijowie pozostaje bez ogrzewania, a blisko milion bez prądu.
Po ataku z 20 stycznia burmistrz Kijowa Witalij Kliczko ostrzegł przed zbliżającą się katastrofą humanitarną, mówiąc, że ponad pół miliona ludzi uciekło już ze stolicy, i wzywając pozostałych do opuszczenia miasta, jeśli to możliwe.
Kreml zasugerował, że atak na ukraińską sieć energetyczną w temperaturach poniżej zera miał na celu wywarcie presji na Kijów, aby ten poszedł na ustępstwa w rozmowach pokojowych. Chociaż niektórzy spekulowali, że podczas weekendowych negocjacji w Abu Zabi może dojść do zawarcia rozejmu energetycznego, późniejsze oświadczenia wskazują, że nie osiągnięto żadnego postępu.