W centrum Los Angeles zgromadziło się około 300 manifestantów, sprzeciwiających się działaniom instytucji imigracyjnych. Przed budynkiem federalnym skandowano hasła wymierzone w Urząd ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE). Demonstranci zablokowali ruch uliczny.
Jakie były powody demonstracji w Kalifornii?
Kto został zastrzelony podczas operacji służb?
Co powiedział Donald Trump na temat broni Prettiego?
Jakie hasła skandowali demonstranci w Los Angeles?
Jak przekazał dziennik „Los Angeles Times”, gdy policja nakazała protestującym zejście z jezdni, tłum zareagował okrzykami „Świnie do domu” („Pigs go home”). Funkcjonariusze wycofali się z miejsca demonstracji.
Podczas manifestacji spalono amerykańską flagę. Do kolejnych napięć doszło, gdy kilkudziesięciu stróżów prawa otoczyło grupę protestujących, nad którymi krążył policyjny helikopter.
Manifestacje w Los Angeles są częścią ogólnokrajowej fali sprzeciwu wobec działań agentów federalnych oraz polityki imigracyjnej administracji Donalda Trumpa. Bezpośrednim impulsem do wyjścia demonstrantów na ulice była śmierć Aleksa Prettiego — pielęgniarza oddziału intensywnej terapii, który zginął w sobotę w Minneapolis podczas operacji służb. Choć władze federalne określiły go mianem „niebezpiecznego ekstremisty”, jego rodzina i współpracownicy zapamiętali go jako spokojnego i oddanego swojej pracy medyka.
Trump unika odpowiedzi w sprawie zabójstwa Prettiego. „Dojdziemy do jakiegoś wniosku”
W pięciominutowej rozmowie telefonicznej z dziennikiem „The Wall Street Journal” Donald Trump odmówił bezpośredniej odpowiedzi na pytanie, czy funkcjonariusz, który zastrzelił Aleksa Prettiego, postąpił odpowiednio. — Przyglądamy się, analizujemy wszystko i dojdziemy do jakiegoś wniosku — dodał. Dziennik zaznaczył, że przedstawiciele administracji podczas publicznych wystąpień występują w obronie agenta, a Prettiego nazywają „terrorystą”.
Prezydent skrytykował 37-letniego Aleksa Prettiego za posiadanie przy sobie broni podczas protestów. — Nie lubię żadnego strzelania. Nie podoba mi się to — dodał. — Nie lubię, gdy ktoś idzie na protest i ma bardzo silną, w pełni naładowaną broń z dwoma załadowanymi magazynkami. To też nie wróży dobrze — powiedział prezydent.
Trump zasygnalizował gotowość do wycofania w pewnym momencie służb migracyjnych z Minneapolis. — W pewnym momencie wycofamy się. Wykonaliśmy, oni wykonali, fenomenalną robotę — podkreślił prezydent. Trump nie podał terminu, kiedy agenci mogliby zostać wycofani z miasta. Zapowiedział, że w Minnesocie pozostaną służby, które mają zajmować się oszustwami finansowymi.
Prezydent powiedział, że Pretti miał przy sobie „bardzo niebezpieczną broń, niebezpieczną i nieprzewidywalną broń”. — To broń, która sama może wystrzelić, gdy ludzie o tym nie wiedzą — stwierdził. Departament Bezpieczeństwa Krajowego USA poinformował wcześniej, że Pretti miał przy sobie 9 mm pistolet półautomatyczny.
Jak wykazały nagrania, Pretti, który został powalony na ziemię podczas próby pomocy kobiecie rażonej gazem pieprzowym, nie wyjął broni schowanej za paskiem i został zastrzelony już po tym, jak funkcjonariusze odebrali mu broń.