Jak przekazał Onetowi wojewoda, w schronisku „Happy Dog” w Sobolewie nie ma już żadnych zwierząt. Większość z nich została przekazana do innej placówki — w Wojtyszkach, prowadzonej przez Instytut Ochrony Zwierząt. Część psów zabrali też aktywiści po proteście przed schroniskiem.
Wojewoda: oczekuję pilnego wyjaśnienia
— Oczekuję pilnego wyjaśnienia w sprawie sytuacji schroniska w Sobolewie od Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, który sprawował nadzór nad tym miejscem. Swoje wnioski i rekomendacje na przyszłość przekażę do Głównego Inspektora Weterynarii. To służby weterynaryjne zajmują się weryfikacją prawidłowości działań lekarzy weterynarii — tłumaczy Mariusz Frankowski w przesłanym Onetowi najnowszym oświadczeniu.
— Jednocześnie zwrócę się do gmin, o zweryfikowanie prawidłowości realizacji działań w ramach podpisanych umów ze schroniskami. Zgodnie z prawem, do końca marca w ramach zadań własnych, każda gmina ma obowiązek opracować program opieki nad zwierzętami bezdomnymi. W ramach nadzoru nad działalnością samorządów zlecę służbom prawnym dokładne przeanalizowanie tych uchwał — zapowiada.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dlaczego schronisko w Sobolewie zostało zamknięte?
Co zrobił wojewoda w sprawie schroniska?
Jakie działania podejmą gminy w związku z programem opieki nad zwierzętami?
Co się stało ze zwierzętami po zamknięciu schroniska?
Wojewoda przypomina jednocześnie, że gminny program musi być przekazany do zaopiniowania m.in. organizacjom społecznym zajmującym się ochroną zwierząt. To samorządy decydują o tym, z którym schroniskiem podpisują umowę.
— Jako wojewoda, a prywatnie właściciel psa, wierzę, że sytuacja w Sobolewie przyczyni się do opracowania przez inspektoraty weterynarii skuteczniejszych metod kontroli nad schroniskami — podsumowuje Frankowski.
Zamknięcie schroniska w Sobolewie
O zamknięciu schroniska poinformował w sobotę po godzinie 15 premier Donald Tusk oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. W tym czasie pod bramą schroniska zebrali się miłośnicy zwierząt, oprócz osób prywatnych również przedstawiciele organizacji pro zwierzęcych, którzy domagali się poprawy warunków życia dla psów w schronisku.
Sobolew: obok każdego kojca stał zakrwawiony kij. „Adopcja powinna być świadoma”
Grunt, na którym znajduje się schronisko, należy do gminy. Dzierżawca, czyli prowadzący schronisko Marian D. został oskarżony o znęcanie się nad zwierzętami. Proces trwa wiele lat. Wielokrotnie mieszkańcy i aktywiści, również w sobotę, apelowali do wójta Sobolewa Macieja Błachnio o rozwiązanie umowy z Marianem D.
W sobotę miłośnicy zwierząt w pewnym momencie sforsowali płot i zaczęli spontanicznie zabierać psy. Po uspokojeniu sytuacji na miejscu pozostały organizacje pro zwierzęce, które jeszcze w nocy i nad ranem w niedzielę zabierały psy ze schroniska.