Minęło 80 lat, odkąd Winston Churchill podczas przemówienia w USA ukuł termin „specjalne stosunki” między obydwoma państwami. Od tego czasu brytyjskie rządy rzadko przepuszczają okazję, by przywołać „specjalne stosunki” z Ameryką. W ostatnich dniach jednak uległy one poważnemu osłabieniu.

„Nasz „genialny” sojusznik z NATO, Wielka Brytania, planuje obecnie bezprecedensowo przekazać Mauritiusowi wyspę Diego Garcia, na której znajduje się ważna baza wojskowa USA, i to BEZ ŻADNEGO POWODU. Nie ma wątpliwości, że Chiny i Rosja dostrzegły ten akt całkowitej słabości” — napisał prezydent USA Donald Trump we wtorek rano w poście na Truth Social.

I dalej: „Oddanie przez Wielką Brytanię niezwykle ważnego terytorium jest aktem WIELKIEJ GŁUPOTY”. Trump zwrócił uwagę, że decyzja Wielkiej Brytanii jest jednym z powodów, dla których dostęp do Grenlandii wydaje mu się niezbędny.

Tymczasem od momentu objęcia urzędu przez Trumpa brytyjski premier Keir Starmer robił wszystko, aby utrzymać szczególne stosunki z USA. Do jego narzędzi należały gorliwość i dyplomatyczna powściągliwość, a dodatkową pomocą była pompatyczna wizyta państwowa z wielkim bankietem u króla Karola. Zapewniło to pewne ulgi celne i perspektywę jeszcze nieokreślonej umowy handlowej ze Stanami Zjednoczonymi. Z tamtych chwil zostało już niewiele. Odsłaniamy kulisy.

Europa również odniosła korzyści. Brytyjczykom udało się kilkakrotnie wpłynąć na Trumpa w kwestii Ukrainy i złagodzić gorące debaty. Prezydent USA regularnie podkreślał swoje dobre stosunki ze Starmerem, brytyjską rodziną królewską i Wielką Brytanią.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Wybuch konfliktu w tym tygodniu był więc dla Brytyjczyków całkowitym zaskoczeniem. Zwłaszcza że Waszyngton wyraźnie zgodził się na porozumienie kilka miesięcy temu. To konserwatywni poprzednicy Starmera rozpoczęli negocjacje w sprawie nowego statusu archipelagu, opierając się na argumentach prawa międzynarodowego.

Brytyjskie Terytorium Oceanu Indyjskiego, znane również jako Wyspy Chagos, nie bez powodu jest przedmiotem dyskusji. Ponad 60 małych wysp tworzy odległy archipelag na Oceanie Indyjskim, położony strategicznie między Afryką, Indiami i Azją Południowo-Wschodnią. Odległość do Malediwów na północy wynosi ponad 700 km.

Szczególne znaczenie ma największa z wysp, Diego Garcia. Od lat 70. XX w. brytyjskie i amerykańskie siły zbrojne utrzymują tam wspólną bazę wojskową. Była ona punktem wyjścia dla operacji wojennych w Iraku i przeciwko Hutim w Jemenie, ale także dla dostaw pomocy humanitarnej do Strefy Gazy.

Zanim Wielka Brytania ogłosiła niepodległość Mauritiusa w 1968 r., Brytyjczycy oddzielili archipelag. Ok. 2000 mieszkańców zostało wysiedlonych z Chagos na Mauritius i Seszele. Kilka lat później większa grupa została przesiedlona do południowej Anglii.

Od tego czasu Mauritius rości sobie prawa do suwerenności nad wyspami Chagos. W 2019 r. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że Wielka Brytania musi zwrócić je Mauritiusowi, zgodnie z prawem narodów do samostanowienia. Wyrok nie był wiążący, ale Londyn znalazł się pod rosnącą presją międzynarodową. Ponadto rząd chciał uzyskać jasność co do bazy wojskowej i uniknąć nakazów sądowych, które uniemożliwiłyby jej użytkowanie.

Umowa dzierżawy na 99 lat

Umowa, obecnie poddawana pod głosowanie w parlamencie, przenosi archipelag Chagos na Mauritius. Wielkiej Brytanii przyznano jednak umowę dzierżawy Diego Garcia na 99 lat, z opcją przedłużenia o kolejne 40 lat.

Ponadto umowa obejmuje strefę bezpieczeństwa o szerokości 24 mil [niecałe 39 km] wokół bazy, w której bez zgody Wielkiej Brytanii nie można prowadzić żadnych prac budowlanych ani innych działań. Wyraźnie zabroniona jest obecność zagranicznych sił zbrojnych lub cywilnych na sąsiednich wyspach. Krytycy umowy wielokrotnie ostrzegali przed bliskimi powiązaniami Mauritiusa z Chinami. Umowa zapewnia jednak Brytyjczykom trwałe prawo weta wobec każdej obecności, która mogłaby zagrozić bazie.

Początkowo przekonało to również Waszyngton. „Po przeprowadzeniu kompleksowej kontroli międzyresortowej administracja Trumpa doszła do wniosku, że umowa ta zapewnia długoterminowe, stabilne i skuteczne funkcjonowanie Diego Garcia” — wyjaśnił w maju ub.r. sekretarz stanu Marco Rubio.

„Mówimy tu o bardzo długoterminowej, skutecznej umowie dzierżawy, bardzo silnej umowie dzierżawy, na ponad 140 lat” — powiedział Trump kilka tygodni wcześniej. To długi okres, ale będziemy podążać tą drogą.

Umowy pozostają niezmienione do dziś. Teraz jednak Trump mówi: „Kiedy zaczynali, mówili o jakiejś koncepcji własności, ale teraz chcą po prostu wydzierżawić i sprzedać, a ja jestem temu przeciwny”. Wyspy Chagos są „dość ważną częścią świata. Uważam, że powinni je zatrzymać. Nie wiem, dlaczego to robią — czy potrzebują pieniędzy?”. W rzeczywistości Wielka Brytania płaci Mauritiusowi średnio 101 mln funtów [ponad 490 mln zł] rocznie w ramach długoterminowej umowy dzierżawy uzgodnionej ze Stanami Zjednoczonymi.

Umowa dotycząca Chagos jest kontrowersyjna w Wielkiej Brytanii

W pewnym sensie umowa dotycząca Chagos wygląda na modelowy przypadek dekolonizacji. Wielka Brytania zaakceptowała prawo międzynarodowe, uznała historyczną niesprawiedliwość i wynegocjowała polubowne porozumienie

— mówi James Brocklesby, wykładowca historii na Uniwersytecie Sheffield Hallam.

— Dzieje się to jednak w momencie, gdy polityka światowa coraz bardziej przybiera jawnie imperialne cechy. Atak Rosji na Ukrainę, dążenie Chin do władzy i ekspansjonistyczna retoryka Trumpa wskazują na świat, w którym rządzi nie tyle prawo, co siła — dodaje Brocklesby.

Starmer, który przed rozpoczęciem kariery politycznej był prawnikiem zajmującym się prawami człowieka, a później kierował brytyjską prokuraturą, pozostanie wierny swoim przekonaniom. Polityk Partii Pracy dba o praworządność i zasady, wielokrotnie podkreślając odpowiedzialność prawną za zwrot.

Trump natomiast dał jasno do zrozumienia, że nie obchodzą go takie ograniczenia. Na pytanie dziennikarzy dziennika „The New York Times” z zeszłego tygodnia, co mogłoby powstrzymać jego władzę na arenie międzynarodowej, odpowiedział: „Jest jedna rzecz. Moje własne zasady moralne. Moje własne poglądy. To jedyna rzecz, która może mnie powstrzymać. Nie potrzebuję prawa międzynarodowego”.

— W tym kontekście próba Wielkiej Brytanii, by „postąpić słusznie”, grozi tym, że będzie wyglądać na nieaktualną. Odzwierciedla ona oparty na zasadach światopogląd, który znajduje się pod ogromną presją — dodaje Brocklesby.

Również w samym kraju umowa w sprawie Chagos budzi kontrowersje. Kemi Badenoch, konserwatywna liderka opozycji, skrytykowała ją jako „samozniszczenie”. Również prawicowo-populistyczna partia Reform UK Nigela Farage’a wielokrotnie ją atakowała. Biorąc pod uwagę wyraźną większość Partii Pracy w Izbie Gmin, umowa, która jest już w trakcie procesu legislacyjnego, prawdopodobnie zostanie jednak przyjęta. Kolejna runda procedury, która miała rozpocząć się w poniedziałek w Izbie Lordów, została jednak w piątek odroczona. Trudniej przewidzieć konsekwencje dla strategii Starmera w kontaktach z prezydentem USA. Komentatorzy jednogłośnie wskazywali, że Starmer stał się bardziej zdecydowany niż kiedykolwiek wcześniej w kwestii Chagos.

Całkowicie zaskakująca inicjatywa Trumpa miała „wyraźnie na celu wywarcie na mnie presji, abym ustąpił w kwestii Grenlandii” — powiedział Starmer w parlamencie. „Nie ustąpię”.

Ale to nie jedyny problem. Wypowiedzi Trumpa z czwartku, że europejskie wojska w Afganistanie pozostawały za linią frontu, wywołały oburzenie w całej Europie. W Wielkiej Brytanii niemal wszystkie partie ostro skrytykowały te wypowiedzi.

Al Carns, minister do spraw sił zbrojnych i sam weteran wojny w Afganistanie, nazwał te wypowiedzi „absolutną hańbą” i „całkowicie absurdalnymi”. Badenoch określiła je jako „czystą bzdurę”. Ed Davey, przewodniczący Partii Liberalno-Demokratycznej, wezwał Starmera do zażądania od Trumpa przeprosin.

W wyniku operacji NATO w latach 2001–2021, będących konsekwencją ataków terrorystycznych na Stany Zjednoczone z 11 września 2001 r., życie straciło 457 członków brytyjskich sił zbrojnych, a tysiące zostało rannych. Również inne państwa europejskie poniosły liczne straty.

W wywiadzie dla stacji Fox News Trump stwierdził wcześniej, że Stany Zjednoczone nigdy nie potrzebowały NATO. Kilka innych państw członkowskich NATO wysłało wprawdzie swoje wojska do Afganistanu, ale pozostawały one „nieco z tyłu”, „trochę z dala od linii frontu”.

Starmer potępił te uwagi jako „obraźliwe i, szczerze mówiąc, oburzające”. Nie jest zaskakujące, „że sprawiły one tak wiele bólu rodzinom ofiar śmiertelnych i rannych, a właściwie całemu krajowi” — powiedział. Gdyby sam wyraził się w tak niewłaściwy sposób, przeprosiłby.

Trump ostatecznie to zrobił, ale początkowo tylko w odniesieniu do Wielkiej Brytanii. „WSPANIALI i bardzo ODWAŻNI żołnierze Wielkiej Brytanii zawsze będą stać po stronie Stanów Zjednoczonych Ameryki!” — napisał na Truth Social. W Afganistanie poległo 457 z nich, a wielu zostało ciężko rannych, „byli oni jednymi z najwspanialszych żołnierzy”. Czy to wystarczy, aby naprawić zniszczone szczególne stosunki, okaże się w przyszłości.