Burza śnieżna przetoczyła się przez kilka stanów w USA. Towarzyszyły jej intensywne opady śniegu, deszczu ze śniegiem i marznącego deszczu, a także silny, arktyczny chłód obejmujący większość wschodniej części kraju. W nowojorskim Central Parku spadło ponad 22 cm śniegu, natomiast na lotniskach LaGuardia i Newark niemal 25 cm.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
- Jak dużo śniegu spadło w Nowym Jorku?
- Czy wszystkie sklepy były zamknięte z powodu burzy?
- Jakie pojazdy były używane do odśnieżania?
- Dlaczego odwołano spektakle na Broadwayu?
O burzy mówiono w mediach. Zapowiedzi przewidywały, że będzie ona naprawdę duża. Z przekazywanych informacji wynikało, że ma rozpocząć się około trzeciej w nocy. Jeszcze o pierwszej byłem na dworze i nic nie wskazywało na nadchodzącą burzę. Przed drugą patrzyłem przez okno — również nic nie zapowiadało zmiany. I dopiero o trzeciej, dokładnie jak zapowiadali, zaczął padać śnieg
— relacjonuje pan Stanisław, który od czterech dni przebywa w Nowym Jorku.
— Amerykanie się przygotowali. Na kołach autobusów można było zobaczyć łańcuchy, a w sklepach pojawiły się łopaty do odśnieżania — dodał.
Mężczyzna podkreśla, że gdy wraz ze znajomymi wyszedł na ulicę po nocy, od razu zauważył, jak wiele osób angażowało się w odśnieżanie chodników. Prace prowadzone były zarówno ręcznie, przed hotelami i sklepami, jak i przy użyciu elektrycznych odśnieżarek.
— Ludzie pracowali praktycznie od rana do wieczora. Ciekawym widokiem były też pojazdy, które jeździły po mieście — nie były to zwykłe pługi, lecz śmieciarki z przyczepionym pługiem. Często jedną ulicą przejeżdżały nawet trzy takie pojazdy naraz. Osobiście spodziewałem się, że w ogóle nie będzie można wyjść na ulicę, że Manhattan stanie się całkowicie nieprzejezdny — mówi w rozmowie z Onetem.
Pan Stanisław / materiały własne bohatera
Nowy Jork
— Dla nas, Polaków, taka pogoda, to nie byłoby to nic nadzwyczajnego — po prostu spadłoby więcej śniegu i każdy przeszedłby nad tym do porządku dziennego. A tutaj zamknięto m.in. sklep Apple z powodu pogody, a taras widokowy Top of the Rock. Dziś także ma być nieczynny. Widoczność jest jednak bardzo słaba — prawie nic nie widać — dodał.
W jednym z barów nasz rozmówca usłyszał, że sklepy i restauracje mają być zamknięte, jednak okazało się, że to nieprawda. — Nie funkcjonowała jedynie dostawa w Uber Eats, więc w całym Nowym Jorku nie dało się zamówić jedzenia na dowóz. Zmieniło się też natężenie ruchu — na ulicach było znacznie mniej samochodów. Widać było, że kierowcy nie są przyzwyczajeni do takiej pogody. Bardzo często auta się zakopywały i trzeba było je wypychać. Dużym problemem jest też to, że przed przejściami dla pieszych leżą hałdy śniegu — relacjonuje.
Pan Stanisław / materiały własne bohatera
Nowy Jork
Pan Stanisław wraz ze znajomymi nie porzucił swoich planów i wybrał się na zwiedzanie. Jak mówi, przy Plaza Hotelu padał dość mocny śnieg, ale nie utrudniało to spacerowania po Nowym Jorku. — Dopiero w Central Parku zerwał się silniejszy wiatr, a śnieg smagał po twarzy. Cały Central Park był biały, co oczywiście robiło wrażenie. Widoczność była jednak ograniczona. Tam nikt nie odśnieżał, więc chodzenie było trochę uciążliwe — wyznał.
Pan Stanisław / materiały własne bohatera
Central Park
— Z Central Parku udaliśmy się na Chinatown. Od razu widać było różnicę w porównaniu z resztą Manhattanu — tam bardzo mało odśnieżano, więc poruszanie się było trudne. W pewnym momencie spadł też grad, a opady śniegu stały się bardziej intensywne — dodał.
Pan Stanisław / materiały własne bohatera
Nowy Jork
W niedzielę odwołano też spektakle na Broadwayu, takie jak „Król Lew” i „Aladyn”. — Mieliśmy kupione bilety na „Harry’ego Pottera” i początkowo spektakl nie był odwołany. Wyszliśmy na niego około godziny 18 — mieszamy dość blisko — a rozpoczęcie było zaplanowane na 19. Około 18.20 zaczęły pojawiać się informacje, że przedstawienie zostało odwołane z powodu pogody. To trochę niepoważne, bo mogło zostać ogłoszone wcześniej, rano. Wówczas już przed wejściem było pełno ludzi — skomentował.