Stewart nie ukrywa rozczarowania kierunkiem, w jakim zmierza amerykańskie kino. W rozmowie z „The Sunday Times” przyznaje wprost, że planuje emigrację. — Raczej nie zostanę. Nie mogę tam swobodnie pracować — mówi 35-latka, która obecnie dzieli czas między Los Angeles a Nowy Jorkiem.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dlaczego Kristen Stewart chce wyjechać z USA?
Jakie są powody rozczarowania Stewart amerykańskim kinem?
Co Kristen Stewart sądzi o planowanych cłach na zagraniczne produkcje?
Jakie filmy chciałaby kręcić Kristen Stewart w Europie?
Jej osobista historia z Donaldem Trumpem sięga 2012 r., gdy publikował na platformie X (dawniej Twitter) serię krytycznych wpisów pod adresem Stewart. Był to czas, gdy media żyły romansem aktorki z reżyserem Rupertem Sandersem. Biznesmen nie szczędził wtedy młodej gwieździe ostrych słów, publicznie nawołując Roberta Pattinsona do zerwania: „Zdradziła go jak pies i zrobi to znowu — zobaczycie. Stać go na więcej!”. — Był na mnie wściekły kilka lat temu, naprawdę miał na moim punkcie obsesję. To po prostu chore — komentowała w rozmowie z „Variety” podczas Festiwalu Filmowego Sundance, w dniu zaprzysiężenia miliardera na prezydenta.
Obecna sytuacja polityczna w USA nie napawa artystki optymizmem. W zeszłym roku Donald Trump zapowiedział nałożenie 100-procentowego cła na każdy film realizowany poza Stanami, określając zagraniczne produkcje jako „zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego”. To propozycja, którą Stewart określa jako „przerażającą” dla branży kreatywnej.
Przewiduję, że będę zmuszona wyjechać za granicę, by tworzyć
— przyznaje. Nie oznacza to jednak całkowitego odcięcia się od rodzimej publiczności. — Nie chcę całkowicie się wycofać. Chciałabym kręcić filmy w Europie i potem wciskać je Amerykanom na siłę — deklaruje, nie kryjąc, że działania Trumpa motywują ją do działania. — Pod jego rządami wszystko całkowicie się rozpada. Ale powinniśmy wziąć z niego przykład i tworzyć taką rzeczywistość, w jakiej chcielibyśmy żyć — podsumowuje.